Kupcy kontra władze miasta. Wielka kłótnia o bazar
2010-03-11
, aktualizacja: 11.03.2010 12:36
Kością niezgody między zabrzańskimi władzami a kupcami jest bazar przy ul. Piastowskiej. Handlarze nie chcą słyszeć o przeniesieniu straganów w inne miejsce. - To śmierć dla nas i dla handlu - mówią
ZOBACZ TAKŻE
- Brud i smród, aż wstyd. Katowice to raj dla handlarzy (02-10-10, 20:50)
- Porzuć stary wrak na osiedlu. Będzie nie do ruszenia (19-03-10, 21:10)
- W Sosnowcu mają dosyć brzydkich handlowych blaszaków (18-03-10, 14:17)
Pierwsze stragany w niewielkiej dolinie przy ul. Piastowskiej stanęły na początku lat 90. Z czasem bazar rozrósł się w małe miasteczko. Bezładnie porozrzucane budki i uliczki pomiędzy nimi zadaszone płatami falistej blachy przypominają jednak raczej południowoamerykańską dzielnicę biedy niż targowisko z prawdziwego zdarzenia. - Tu jest jak w slumsach - przyznaje pani Elżbieta, której ze straganu przy Piastowskiej utrzymuje się od prawie 20 lat. Najpierw handlowała słodyczami, teraz sprzedaje ubrania - Nam też się to nie podoba, ale tu mamy swoich klientów, a z czegoś żyć musimy. Nie ma mowy o żadnych przenosinach. Zrobimy wszystko, żeby tu zostać - dodaje.
Na bazarze stoi ponad 250 "blaszaków". Stali bywalcy przekonują, że można tu kupić wszystkie potrzebne do życia artykuły: do bułek po telewizor. Ale spokój handlarzy zburzyły plany urzędników, którzy bazar mają tuż za oknem magistratu. - To, że targowisko to brzydactwo, które szpeci centrum miasta, to jedna sprawa. Nadarzyła się okazja, żeby to zmienić. Pojawił się inwestor, które chce w tym miejscu wybudować centrum konferencyjne. Zobowiązał się równocześnie, że zagospodaruje teren przy Stalmacha, gdzie mogliby się przenieść kupcy - mówi Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.
Mimo że plac przy ul. Stalmacha leży kilkaset metrów dalej od obecnego targowiska, kupcy nie chcą słyszeć o przeprowadzce. - Ludzie przychodzą tutaj. Tam to jest tylko kupa błota. Pies z kulawą nogą tam nie zajrzy, a my pójdziemy z torbami - mówi Krzysztof Wosik i dodaje, że ze straganów żyją całe rodziny. On sam ze stoiska z dżinsami utrzymuje czteroosobową rodzinę.
Podczas spotkania z władzami miasta handlarze twardo obstawali przy swoim. Ratusz ostatecznie ustąpił, ale postawił warunki: targowisko przy Piastowskiej trzeba "ucywilizować". - Bazar, żeby dalej istniał, musi zostać zmodernizowany. Trzeba postawić nowe kramy, poszerzyć uliczki i doprowadzić kanalizację. Część tych kosztów muszą ponieść sami handlarze. Oprócz tego muszą się liczyć z tym, że na czas remontu - przez kilka miesięcy - nie będą mieli dochodu, bo targowisko trzeba będzie zamknąć - mówi wiceprezydent Lewandowski. - Czekamy teraz na decyzję kupców i wciąż liczymy, że zgodzą się na przeprowadzkę - dodaje.
Na bazarze stoi ponad 250 "blaszaków". Stali bywalcy przekonują, że można tu kupić wszystkie potrzebne do życia artykuły: do bułek po telewizor. Ale spokój handlarzy zburzyły plany urzędników, którzy bazar mają tuż za oknem magistratu. - To, że targowisko to brzydactwo, które szpeci centrum miasta, to jedna sprawa. Nadarzyła się okazja, żeby to zmienić. Pojawił się inwestor, które chce w tym miejscu wybudować centrum konferencyjne. Zobowiązał się równocześnie, że zagospodaruje teren przy Stalmacha, gdzie mogliby się przenieść kupcy - mówi Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.
Mimo że plac przy ul. Stalmacha leży kilkaset metrów dalej od obecnego targowiska, kupcy nie chcą słyszeć o przeprowadzce. - Ludzie przychodzą tutaj. Tam to jest tylko kupa błota. Pies z kulawą nogą tam nie zajrzy, a my pójdziemy z torbami - mówi Krzysztof Wosik i dodaje, że ze straganów żyją całe rodziny. On sam ze stoiska z dżinsami utrzymuje czteroosobową rodzinę.
Podczas spotkania z władzami miasta handlarze twardo obstawali przy swoim. Ratusz ostatecznie ustąpił, ale postawił warunki: targowisko przy Piastowskiej trzeba "ucywilizować". - Bazar, żeby dalej istniał, musi zostać zmodernizowany. Trzeba postawić nowe kramy, poszerzyć uliczki i doprowadzić kanalizację. Część tych kosztów muszą ponieść sami handlarze. Oprócz tego muszą się liczyć z tym, że na czas remontu - przez kilka miesięcy - nie będą mieli dochodu, bo targowisko trzeba będzie zamknąć - mówi wiceprezydent Lewandowski. - Czekamy teraz na decyzję kupców i wciąż liczymy, że zgodzą się na przeprowadzkę - dodaje.
Polecamy: DTŚ-ka przez Zabrze zablokowana przez stuletni las
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów







