Prezydent Osyra musi się wytłumaczyć z wyłączenia lamp
2010-03-10
, aktualizacja: 10.03.2010 13:12
Grupa mysłowickich radnych złożyła we wtorek doniesienie do prokuratury na swojego prezydenta. Chcą, by Grzegorz Osyra został ukarany za polecenie wyłączenia lamp przy niektórych ulicach.
ZOBACZ TAKŻE
- Pierwsza ofiara śmiertelna mysłowickich ciemności? (25-03-10, 21:00)
- W Mysłowicach padł rekord kraju. Przez wyłączone lampy (19-03-10, 20:42)
- Ciemności egipskie w Mysłowicach. Zgodnie z obietnicą (02-03-10, 21:59)
- Rojek o przenosinach Offu: Najtrudniej wygrać z głupotą (25-02-10, 22:42)
- Rojek ucieka z Mysłowic. Off Festival w Katowicach (24-02-10, 21:44)
- Prezydent Mysłowic wyłącza światło. Sprawdź komu... (15-02-10, 20:40)
Lampy nie świecą od początku marca przy kilkunastu ulicach, bo Miejski Zarząd Dróg dostał w tym roku mniej pieniędzy. - O budżecie decydują radni. Dyrekcja MZD poinformowała mnie, jakimi pieniędzmi dysponuje, że w lipcu trzeba będzie wyłączyć wszystkie latarnie w mieście. Trzeba więc oszczędzać. Zasugerowałem więc, żeby wyłączyć najpierw przy ulicach radnych, którzy za takim budżetem głosowali. Niech ludzie wiedzą, jakich mają sąsiadów - wyjaśnia Osyra.
Okazało się, że nie da się wyłączyć prądu przy niektórych ulicach, nie odcinając go równocześnie od całej okolicy. Najgorzej pod tym względem jest chyba w Brzezince, dzielnicy, w której mieszka Edward Lasok, wiceprzewodniczący rady miejskiej, i od lat zaciekły krytyk Osyry. - To nie jest normalne, kobiety boją się same pójść na przystanek autobusowy, a niektóre przestały chodzić na wieczorne nabożeństwa - denerwuje się mieszkający przy ul. Kościelnej Henryk Mendyk, sąsiad Lasoka. Wbrew nadziejom Osyry, ludzie psioczą jednak głównie na niego, a nie na radnych. - Płacimy podatki, a prezydent nas karze ciemnościami - mówi Mendyk.
Prezydent do winy się nie poczuwa. - Przecież nie wyłączam prądu, nie mam takich kompetencji, ani żadnego guzika na biurku, którym osobiście mógłbym to robić - zapewnia gospodarz Mysłowic. Na dowód, że zależy mu na rozwiązaniu problemu, kilka dni temu zwołał w sprawie oświetlenia nadzwyczajną sesję w mieście. Spośród radnych, którzy głosowali za mniejszym budżetem stawił się na nią tylko jeden.
- Kilka dni wcześniej była zwykła sesja, na której chcieliśmy o tym mówić, ale prezydent nie chciał i nie przygotował żadnych uchwał w tej sprawie - odpiera ten argument radny Damian Sojka, kolejny przeciwnik Osyry. Mieszka przy Partyzantów, też z wyłączonymi ulicznymi lampami.
Wszyscy radni, którzy znaleźli się w podobnej co on sytuacji, podpisali doniesienie do katowickiej prokuratury okręgowej. - Prezydent działa na szkodę mieszkańców. Dyskryminuje ich, a jego działanie przyczynia się do wzrostu przestępczości w mieście - argumentuje Bernard Pastuszka, przewodniczący rady miejskiej.
Swoje postępowanie w tej sprawie wszczęła również policja. - Analizujemy zaistniałą sytuację pod kątem zdarzeń drogowych i kryminalnych. Wnioski zostaną przekazane prezydentowi miasta - mówi Ryszard Padewski, rzecznik mysłowickiej komendy.
- Liczymy, że dzięki prokuraturze na nasze ulice wróci światło, a prezydent zostanie ukarany - mówią radni.
- Radni złożyli donos na samych siebie! Śledczy do tego szybko dojdą - zaciera z kolei ręce Osyra.
Okazało się, że nie da się wyłączyć prądu przy niektórych ulicach, nie odcinając go równocześnie od całej okolicy. Najgorzej pod tym względem jest chyba w Brzezince, dzielnicy, w której mieszka Edward Lasok, wiceprzewodniczący rady miejskiej, i od lat zaciekły krytyk Osyry. - To nie jest normalne, kobiety boją się same pójść na przystanek autobusowy, a niektóre przestały chodzić na wieczorne nabożeństwa - denerwuje się mieszkający przy ul. Kościelnej Henryk Mendyk, sąsiad Lasoka. Wbrew nadziejom Osyry, ludzie psioczą jednak głównie na niego, a nie na radnych. - Płacimy podatki, a prezydent nas karze ciemnościami - mówi Mendyk.
Prezydent do winy się nie poczuwa. - Przecież nie wyłączam prądu, nie mam takich kompetencji, ani żadnego guzika na biurku, którym osobiście mógłbym to robić - zapewnia gospodarz Mysłowic. Na dowód, że zależy mu na rozwiązaniu problemu, kilka dni temu zwołał w sprawie oświetlenia nadzwyczajną sesję w mieście. Spośród radnych, którzy głosowali za mniejszym budżetem stawił się na nią tylko jeden.
- Kilka dni wcześniej była zwykła sesja, na której chcieliśmy o tym mówić, ale prezydent nie chciał i nie przygotował żadnych uchwał w tej sprawie - odpiera ten argument radny Damian Sojka, kolejny przeciwnik Osyry. Mieszka przy Partyzantów, też z wyłączonymi ulicznymi lampami.
Wszyscy radni, którzy znaleźli się w podobnej co on sytuacji, podpisali doniesienie do katowickiej prokuratury okręgowej. - Prezydent działa na szkodę mieszkańców. Dyskryminuje ich, a jego działanie przyczynia się do wzrostu przestępczości w mieście - argumentuje Bernard Pastuszka, przewodniczący rady miejskiej.
Swoje postępowanie w tej sprawie wszczęła również policja. - Analizujemy zaistniałą sytuację pod kątem zdarzeń drogowych i kryminalnych. Wnioski zostaną przekazane prezydentowi miasta - mówi Ryszard Padewski, rzecznik mysłowickiej komendy.
- Liczymy, że dzięki prokuraturze na nasze ulice wróci światło, a prezydent zostanie ukarany - mówią radni.
- Radni złożyli donos na samych siebie! Śledczy do tego szybko dojdą - zaciera z kolei ręce Osyra.
Polecamy: Off Festival przenosi się do Katowic. Artur Rojek: Najtrudniej wygrać z głupotą
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy





