Szefowie spółek węglowych mocno dostali po kieszeniach
2010-03-08
, aktualizacja: 08.03.2010 19:51
Członkowie zarządów spółek węglowych nie będą już dostawać barbórek, 14. pensji, nagród jubileuszowych ani deputatu węglowego. - Na biednych nie trafiło - kwitują związkowcy
ZOBACZ TAKŻE
- Mity o górnictwie legły w gruzach. Zobacz wyniki badań (10-03-10, 17:41)
- Kończy się era górnictwa? Kopalnie ostro zetną etaty (11-03-10, 13:43)
- Katowicki Holding Węglowy zostanie giełdowym rekinem? (05-03-10, 21:22)
- Kopalnie do zamknięcia? Dwie przyniosły 400 mln strat (03-03-10, 12:00)
- Spółki węglowe narzekają na Rosję, bo zalewa nas węgiel (01-03-10, 23:00)
- Górnicy chcą, więc dostaną żaroodporną bieliznę (23-02-10, 22:54)
- Kobiety będą mogły fedrować węgiel! Tylko czy zechcą? (22-02-10, 15:04)
- Chroń nas, prezydencie, przed zmianami w emeryturach (04-02-10, 21:25)
Od 1 marca rada nadzorcza Jastrzębskiej Spółki Węglowej zmieniła umowy o pracę wszystkim członkom zarządu spółki. Prezes i wiceprezesi JSW nie będą już dostawać deputatu węglowego, barbórki, 14. pensji oraz nagród jubileuszowych. Podobne zmiany dotknęły też szefów pozostałych spółek węglowych, czyli Kompanii Węglowej oraz Katowickiego Holdingu Węglowego. Tam nowe umowy dla zarządów wprowadzono już styczniu i lutym tego roku.
Cięcia to efekt zeszłorocznej kontroli Najwyższej Izby Kontroli w Kompanii Węglowej. Wykazała ona, że dodatkowe nagrody i wynagrodzenia dla prezesów pozwalają omijać ustawę kominową. Zgodnie z nią szefowie spółek, w których skarb państwa ma ponad 50 proc. udziałów, mogą zarabiać maksymalnie sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia. Ponieważ obecnie wynosi ono 3231 zł, pensje prezesów sięgają dziś około 19 tys. zł brutto, czyli niewiele ponad 11 tys. zł na rękę.
- Nie dyskutujemy z decyzją właściciela, jednak trudno nie odnieść wrażenia, że w ten sposób tworzy się grupę pracowników gorzej traktowanych - mówi Jarosław Zagórowski, prezes JSW.
Przypomnijmy, że Ministerstwo Gospodarki już raz sięgnęło do kieszeni górniczych menadżerów. W kwietniu zeszłego roku wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak zdecydował, że wynagrodzenia szefów spółek węglowych zostaną zmniejszone do poziomu z 2008 roku. Stało się tak, gdy okazało się, że szefowie spółek węglowych dostali z "automatu" 6,9 proc. podwyżki, podczas gdy w tym samym czasie zwykłym górnikom proponowano tylko 1,2 proc. Każda ze spółek węglowych zaoszczędziła wtedy po 50 tys. zł.
Związkowcy, jak nietrudno się domyślić, nie żałują prezesów. Argumentują, że mogą oni dorobić w innych sposób, choćby w radach nadzorczych spółek. Ich zdaniem cięcia menedżerskich pensji powinny nastąpić już dawno. - Nadal pomiędzy wynagrodzeniem prezesa a zwykłego górnika istnieć będzie ogromna przepaść. Zresztą nikt nikogo nie zmusza, by kierował spółką węglową. Jeżeli pan prezes Zagórowski tego nie akceptuje, to powinien wrócić do pracy w Ministerstwie Gospodarki - mówi Wacław Czerkawski, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce.
Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo, mówi, że decyzja ministerstwa to tylko chwyt socjotechniczny. - Wiadomo, że szefom spółek krzywda się nie stanie, ale przekaz poszedł w świat. Zobaczcie, jak potrafimy oszczędzać! Ale to oczywiście nie będą żadne oszczędności. Każdego dnia prezes spółki podejmuje decyzje, dzięki którym może zaoszczędzić dużo więcej - mówi Markowski.
Cięcia to efekt zeszłorocznej kontroli Najwyższej Izby Kontroli w Kompanii Węglowej. Wykazała ona, że dodatkowe nagrody i wynagrodzenia dla prezesów pozwalają omijać ustawę kominową. Zgodnie z nią szefowie spółek, w których skarb państwa ma ponad 50 proc. udziałów, mogą zarabiać maksymalnie sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia. Ponieważ obecnie wynosi ono 3231 zł, pensje prezesów sięgają dziś około 19 tys. zł brutto, czyli niewiele ponad 11 tys. zł na rękę.
- Nie dyskutujemy z decyzją właściciela, jednak trudno nie odnieść wrażenia, że w ten sposób tworzy się grupę pracowników gorzej traktowanych - mówi Jarosław Zagórowski, prezes JSW.
Przypomnijmy, że Ministerstwo Gospodarki już raz sięgnęło do kieszeni górniczych menadżerów. W kwietniu zeszłego roku wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak zdecydował, że wynagrodzenia szefów spółek węglowych zostaną zmniejszone do poziomu z 2008 roku. Stało się tak, gdy okazało się, że szefowie spółek węglowych dostali z "automatu" 6,9 proc. podwyżki, podczas gdy w tym samym czasie zwykłym górnikom proponowano tylko 1,2 proc. Każda ze spółek węglowych zaoszczędziła wtedy po 50 tys. zł.
Związkowcy, jak nietrudno się domyślić, nie żałują prezesów. Argumentują, że mogą oni dorobić w innych sposób, choćby w radach nadzorczych spółek. Ich zdaniem cięcia menedżerskich pensji powinny nastąpić już dawno. - Nadal pomiędzy wynagrodzeniem prezesa a zwykłego górnika istnieć będzie ogromna przepaść. Zresztą nikt nikogo nie zmusza, by kierował spółką węglową. Jeżeli pan prezes Zagórowski tego nie akceptuje, to powinien wrócić do pracy w Ministerstwie Gospodarki - mówi Wacław Czerkawski, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce.
Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo, mówi, że decyzja ministerstwa to tylko chwyt socjotechniczny. - Wiadomo, że szefom spółek krzywda się nie stanie, ale przekaz poszedł w świat. Zobaczcie, jak potrafimy oszczędzać! Ale to oczywiście nie będą żadne oszczędności. Każdego dnia prezes spółki podejmuje decyzje, dzięki którym może zaoszczędzić dużo więcej - mówi Markowski.
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Teraz wiadomo dlaczego Pawlak ma klopoty z prokura
kibic_rudego
09.03.10, 00:49
Trzepnal kolesi z PiS i PO po kieszeni i Tusk naslal prokuratora na Pawlaka.Najpierw przetrenowano to na Lepperze. Mediom i gawiedzi sie spodobalo wiec wchodzi w uzytek codzienny. Przekaz »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


