Kolejny Giesche straszy Katowice. Teraz ze Słowacji

Anna Malinowska
2010-03-07 , aktualizacja: 08.03.2010 09:09
A A A Drukuj
Już następna spółka ustawia się w kolejce po zwrot przedwojennego majątku Giesche. Po reaktywowanej jakiś czas temu spółce Giesche tym razem to WIP z siedzibą w słowackiej Czadcy.
Listy spółki z powiadomieniem, że jest ona właścicielem działek, które przed II wojną światową należały do spółki Giesche, a obecnie do Katowickiego Holdingu Węglowego, nadeszły do katowickiego magistratu.

- To kpiny! Oczywiście nie ma żadnych podstaw prawnych, by w ogóle sprawdzać co ta za spółka. To po prostu irytujące i bezczelne - denerwuje się Józef Kocurek, wiceprezydent Katowic.

Pismo od WIP-a dostał również Katowicki Holding Węglowy. - List został nadany w Pradze. To coś w rodzaju umowy kupna-sprzedaży kopalń. Wszystko napisane po słowacku. Z tekstu wynika, że spółka Curie z Bratysławy sprzedała spółce WIP kopalnie. Wszystkie wymienione są z użyciem starych, niemieckich nazw: Giesche Grube Kattowitz to obecna kopalnia Wieczorek, Heinitz Grube in Beuthen to bytomski Rozbark, a Cleophas Grube to Kleofas w Katowicach - precyzuje Ryszard Fedorowski, rzecznik Holdingu.

Co na to władze KHW? - To kuriozum. Ponieważ jednak w piśmie zawarto dokument przypominający akt notarialny z podpisem jakiegoś notariusza, o sprawie powiadomiliśmy prokuraturę - wyjaśnia rzecznik.

Próbowaliśmy dotrzeć do słowackiej spółki, ale to niełatwe. W rozesłanych do Polski pismach WIP podał tylko adres: Namestie Slobody 43, Czadca. Adresu mailowego i numeru telefonu brak, nie znaleźliśmy też śladu w internecie.

Okazuje się jednak, że o WIP-ie słyszał Leszek Pachulski, pełnomocnik reaktywowanej na Pomorzu spółki Giesche, która sama już od pewnego czasu rości sobie prawo do sporej części Katowic. Posługując się wystawionymi przed II wojną światową akcjami, założyła sprawy w sądzie. Wszystko obróciło się jednak przeciwko spółce: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała członków zarządu spółki Giesche, a prokuratura zarzuca im próbę wyłudzenia od skarbu państwa kilkusetmilionowego majątku.

Co o nowych pretendentach wie Pachulski?

- Rzeczywiście, kiedy oglądałem dokumenty w wydziale ksiąg wieczystych w katowickim sądzie, natknąłem się na wnioski, które WIP złożył w sprawie przedwojennego majątku Giesche. Tak więc ma on już trzech pretendentów: skarb państwa, nas i spółkę ze Słowacji. Tę ostatnią można jednak potraktować na zasadzie bajki. W końcu sienkiewiczowski Zagłoba też sprzedawał Niderlandy. To my posiadamy akcje - podkreśla Pachulski. Mówi, że w sądzie przypadkowo spotkał pełnomocnika słowackiej spółki - młodego, może 30-letniego człowieka.

Wiceprezydent Kocurek przypuszcza, że nowy pretendent do majątku po rodzinie Giesche pojawił się po tym, jak głośno zrobiło się o próbie podjętej przez spółkę z Pomorza. - Ktoś postanowił pójść podobnym tropem i spróbować szczęścia. Gra idzie o wysoką stawkę, więc czemu tu się dziwić - ironizuje wiceprezydent.

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów