Zasada przednich drzwi będzie rządzić również w Tychach
2010-03-07
, aktualizacja: 07.03.2010 21:53
Pasażerowie tyskich autobusów i trolejbusów od 15 marca będą musieli wsiadać do nich przednimi drzwiami. - Skoro eksperyment sprawdził się w innych miastach, to dlaczego mieliśmy go nie wykorzystać - mówią szefowie tyskiego MZK.
ZOBACZ TAKŻE
- W Tychach powstaną trzy nowe stacje przesiadkowe (10-02-10, 13:16)
- Tychy chcą reaktywować szlak kolejowy do Oświęcimia (06-02-10, 23:17)
- Tychy uruchamiają nocną komunikację. Na próbę (30-09-09, 14:28)
Andrzej Ochman, szef Miejskiego Zarządu Komunikacji w Tychach, tłumaczy, że spółka nie zamierzała wyważać otwartych drzwi. Skoro od jesieni 2008 roku nowe zasady wsiadania do autobusów funkcjonują z powodzeniem w Katowicach, Sosnowcu czy Gliwicach, to dlaczego nie miałyby obowiązywać w Tychach, które nie należą co prawda do KZK GOP, ale też potrafią liczyć pieniądze. - Nasze wpływy z biletów, podobnie jak u innych przewoźników, maleją. Gminy dopłacają już połowę kosztów funkcjonowania komunikacji - przyznaje dyrektor Ochman.
Nowe zasady zaczną obowiązywać od 15 marca. Pasażerowie z Tychów, Mikołowa czy Łazisk Górnych będą musieli wsiadać do autobusów (z wyjątkiem przegubowców) przednimi drzwiami i pod okiem kierowców kasować bilety jednorazowe albo pokazać im bilety miesięczne czy obowiązujący w Tychach bilety na komórkę. Jeżeli ktoś odmówi, kierowca będzie miał prawo wyprosić niesfornego pasażera z autobusu albo wezwać policję. Zasady "przednich drzwi" nie będą obowiązywać w godzinach szczytu komunikacyjnego, gdy autobus będzie spóźniony albo będą chciały wejść do niego osoby niepełnosprawne, z wózkiem dziecięcym czy dużym bagażem.
- Zależy nam przede wszystkim na wzroście sprzedaży biletów. To dużo lepsze niż ściganie gapowiczów, które też kosztuje. Oprócz kontrolerów dochodzą jeszcze koszty sądowe i opłaty dla komorników, a skuteczność i tak jest daleka od stuprocentowej - mówi dyrektor Ochman.
Tyskiego MZK nie zniechęcają nawet kłopoty, jakie w związku z niecodzienną kontrolą biletów mają przewoźnicy w innych miastach. Szybko okazało się, że nie wszyscy pasażerowie wsiadają przednimi drzwiami, a kierowcy nie reagują. Ale nawet jeżeli system nie jest idealny, to wsiadanie przednimi drzwiami i tak się opłaca. Jak niedawno obliczył KZK GOP, sprzedaż biletów wzrosła dzięki temu aż o pół miliona złotych miesięcznie.
- Dziwię się, że tego systemu nie wprowadzili jeszcze wszyscy przewoźnicy w Polsce - mówi Roman Urbańczyk, szef KZK GOP, ale jego zdaniem to tylko kwestia czasu. - Dzwonili do nas z Torunia, Gdańska i wielu innych miast, pytając o szczegóły - dodaje.
Nowe zasady zaczną obowiązywać od 15 marca. Pasażerowie z Tychów, Mikołowa czy Łazisk Górnych będą musieli wsiadać do autobusów (z wyjątkiem przegubowców) przednimi drzwiami i pod okiem kierowców kasować bilety jednorazowe albo pokazać im bilety miesięczne czy obowiązujący w Tychach bilety na komórkę. Jeżeli ktoś odmówi, kierowca będzie miał prawo wyprosić niesfornego pasażera z autobusu albo wezwać policję. Zasady "przednich drzwi" nie będą obowiązywać w godzinach szczytu komunikacyjnego, gdy autobus będzie spóźniony albo będą chciały wejść do niego osoby niepełnosprawne, z wózkiem dziecięcym czy dużym bagażem.
- Zależy nam przede wszystkim na wzroście sprzedaży biletów. To dużo lepsze niż ściganie gapowiczów, które też kosztuje. Oprócz kontrolerów dochodzą jeszcze koszty sądowe i opłaty dla komorników, a skuteczność i tak jest daleka od stuprocentowej - mówi dyrektor Ochman.
Tyskiego MZK nie zniechęcają nawet kłopoty, jakie w związku z niecodzienną kontrolą biletów mają przewoźnicy w innych miastach. Szybko okazało się, że nie wszyscy pasażerowie wsiadają przednimi drzwiami, a kierowcy nie reagują. Ale nawet jeżeli system nie jest idealny, to wsiadanie przednimi drzwiami i tak się opłaca. Jak niedawno obliczył KZK GOP, sprzedaż biletów wzrosła dzięki temu aż o pół miliona złotych miesięcznie.
- Dziwię się, że tego systemu nie wprowadzili jeszcze wszyscy przewoźnicy w Polsce - mówi Roman Urbańczyk, szef KZK GOP, ale jego zdaniem to tylko kwestia czasu. - Dzwonili do nas z Torunia, Gdańska i wielu innych miast, pytając o szczegóły - dodaje.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
dyrektor a nie wie nic
polsz
08.03.10, 08:43
"Oprócz kontrolerów dochodzą jeszcze koszty sądowe i opłaty dla komorników"Jeśli facet jest Dyrektorem powinien wiedzieć, że te opłaty ponosi dłużnik.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

