Sufit leci ludziom na głowę, a deweloper niewzruszony
2010-03-07
, aktualizacja: 15.03.2010 08:42
W nowych domkach w Katowicach, wybudowanych przez Dombud, odpada sufit. - Na szczęście nie doszło do nieszczęścia i nikt nie ucierpiał. Systematycznie jednak przez kurz i pył niszczyło się wyposażenie naszego mieszkania i nasze życie - mówi Paweł Ziemba, u którego sufit odpadał aż pięć razy.
ZOBACZ TAKŻE
- Alternatywy 4? Dwie rodziny dostały jedno mieszkanie (22-05-10, 20:00)
- Walczyli ze stacją gazu. Teraz muszą zamurować okna (06-05-10, 16:32)
- Olbrzymie szklarnie całkiem odcięły ludzi od świata (08-03-10, 14:21)
- Protestowali pod sądem, bo sprzedawano ich mieszkania (24-02-10, 20:42)
- Chcą uciec z krzywych domów w Sosnowcu, bo się boją (22-02-10, 13:09)
- "Chcesz za 5 lat mieszkać w slumsach? Załóż wspólnotę" (09-02-10, 21:11)
Przy ulicy Panewnickiej w Katowicach cztery lata temu wybudowano nowe osiedle. Eleganckie piętrowe bliźniaki z ogródkiem. W jednym z nich zamieszkała rodzina Ziembów. W 2006 r. każdy z lokatorów przed przeprowadzką prowadził jeszcze w bliźniaku roboty wykończeniowe.
- Musieliśmy wykafelkować łazienki, zrobić kominek i inne drobne inwestycje, więc wynajęliśmy firmę. Pewnego dnia jeden z jej pracowników zadzwonił do mnie: "Szefie, niech pan przyjedzie szybko, bo sufit odpadł!". Rzeczywiście, w kilku miejscach poodpadał, w innych widać było wybrzuszenia. Pracownicy naprawili. Oczywiście za dodatkową opłatą - wspomina Ziemba.
Rok później sytuacja się powtórzyła. I po roku znowu. - Odpadający tynk ma grubość około 2 cm. W mojej łazience wybił dziury w posadzce i porysował wannę. Zgłosiłem sprawę do Dombudu. W 2008 r. doszło do ugody. Deweloper pokrył koszty remontu sufitu. W zamian podpisałem pismo, że zrzekam się jakichkolwiek innych roszczeń związanych z tą usterką. Nie chciałem już drążyć tej sprawy. Spodziewałem się, że na tym koniec - mówi lokator.
Okazuje się, że nic bardziej mylnego. Na początku ubiegłego roku Ziembę obudził hałas w łazience. Po raz kolejny na podłodze znalazł gruz. - Myślałem, że oszaleję. Po raz kolejny musiałem organizować ekipę do remontu. Po raz kolejny wywozić żonę z małym dzieckiem do rodziny. Dezorganizacja życia na całego! Pył i kurz wgryzają się w meble, książki i obrazy. Jak długo można to znieść i dlaczego wartościowe dla mnie przedmioty mają na tym cierpieć? - pyta Ziemba.
Kiedy w jego mieszkaniu pojawiła się komisja z Dombudu, znowu mu zaproponowano pokrycie kosztów naprawy w zamian za zrzeczenie się innych roszczeń. - Tym razem się nie zgodziłem! Zapytałem o to, kto zapłaci za stracony urlop, który musiałem wziąć z pracy, żeby sprzątać i doglądać remontu! Zapytałem, kto zapłaci za pył, który wżarł się w obrazy i książki! - denerwuje się Ziemba.
Kilka dni po wizycie komisji sufit odpadł w kilku miejscach naraz. W sypialni, przedpokoju i łazience. Pył gipsowy wdarł się do otwartego laptopa i uszkodził matrycę. I tak dobrze, że sufit nie spadł tam, gdzie stoi łóżeczko dziecka Ziembów. Wściekły lokator poszedł do kancelarii adwokackiej. - Już nie miałem siły do dalszych rozmów z Dombudem. Dom, który miał być naszą przystanią i wymarzonym miejscem, okazał się źródłem nieustannych zmartwień - żali się Ziemba. Każdego wieczora razem z żoną opukują wszystkie sufity w strachu, że coś w nocy znów odpadnie. Adwokat założył sprawę w sądzie. Łączna kwotę roszczeń wyliczyli na 80 tys. zł. Kilka dni temu odbyła się druga rozprawa.
- Okładzina tynkowa rzeczywiście odpada. Sufity wykonywał podwykonawca. Dlaczego tak się dzieje, trudno powiedzieć. Badają to służby techniczne. Jeśli chodzi o roszczenia pana Ziemby, to, niestety, nie potrafi wszystkich udokumentować. Możemy zaakceptować konieczność naprawy posadzki i wanny, koszty sprzątania domu. Trudno mi jednak powiedzieć, na jakiej podstawie mamy obliczyć stratę na obrazach czy książkach - zastrzega Przemysław Dorf, radca prawny Dombudu.
Okazuje się, że nie tylko Ziembowie mają takie kłopoty. Mieszkający na tym samym osiedlu Stanisław Tajs w swoim domku wymienił już wszystkie sufity. - Część na własny rachunek, bo skończyła się gwarancja. Teraz nic się nie dzieje, ale wcześniej można było oszaleć. Oglądałem telewizję, a tu bach!, i kawał sufitu lądował na podłodze. Kiedyś spadł na łóżko syna, dobrze, że go akurat tam nie było - opowiada Tajs.
- Musieliśmy wykafelkować łazienki, zrobić kominek i inne drobne inwestycje, więc wynajęliśmy firmę. Pewnego dnia jeden z jej pracowników zadzwonił do mnie: "Szefie, niech pan przyjedzie szybko, bo sufit odpadł!". Rzeczywiście, w kilku miejscach poodpadał, w innych widać było wybrzuszenia. Pracownicy naprawili. Oczywiście za dodatkową opłatą - wspomina Ziemba.
Rok później sytuacja się powtórzyła. I po roku znowu. - Odpadający tynk ma grubość około 2 cm. W mojej łazience wybił dziury w posadzce i porysował wannę. Zgłosiłem sprawę do Dombudu. W 2008 r. doszło do ugody. Deweloper pokrył koszty remontu sufitu. W zamian podpisałem pismo, że zrzekam się jakichkolwiek innych roszczeń związanych z tą usterką. Nie chciałem już drążyć tej sprawy. Spodziewałem się, że na tym koniec - mówi lokator.
Okazuje się, że nic bardziej mylnego. Na początku ubiegłego roku Ziembę obudził hałas w łazience. Po raz kolejny na podłodze znalazł gruz. - Myślałem, że oszaleję. Po raz kolejny musiałem organizować ekipę do remontu. Po raz kolejny wywozić żonę z małym dzieckiem do rodziny. Dezorganizacja życia na całego! Pył i kurz wgryzają się w meble, książki i obrazy. Jak długo można to znieść i dlaczego wartościowe dla mnie przedmioty mają na tym cierpieć? - pyta Ziemba.
Kiedy w jego mieszkaniu pojawiła się komisja z Dombudu, znowu mu zaproponowano pokrycie kosztów naprawy w zamian za zrzeczenie się innych roszczeń. - Tym razem się nie zgodziłem! Zapytałem o to, kto zapłaci za stracony urlop, który musiałem wziąć z pracy, żeby sprzątać i doglądać remontu! Zapytałem, kto zapłaci za pył, który wżarł się w obrazy i książki! - denerwuje się Ziemba.
Kilka dni po wizycie komisji sufit odpadł w kilku miejscach naraz. W sypialni, przedpokoju i łazience. Pył gipsowy wdarł się do otwartego laptopa i uszkodził matrycę. I tak dobrze, że sufit nie spadł tam, gdzie stoi łóżeczko dziecka Ziembów. Wściekły lokator poszedł do kancelarii adwokackiej. - Już nie miałem siły do dalszych rozmów z Dombudem. Dom, który miał być naszą przystanią i wymarzonym miejscem, okazał się źródłem nieustannych zmartwień - żali się Ziemba. Każdego wieczora razem z żoną opukują wszystkie sufity w strachu, że coś w nocy znów odpadnie. Adwokat założył sprawę w sądzie. Łączna kwotę roszczeń wyliczyli na 80 tys. zł. Kilka dni temu odbyła się druga rozprawa.
- Okładzina tynkowa rzeczywiście odpada. Sufity wykonywał podwykonawca. Dlaczego tak się dzieje, trudno powiedzieć. Badają to służby techniczne. Jeśli chodzi o roszczenia pana Ziemby, to, niestety, nie potrafi wszystkich udokumentować. Możemy zaakceptować konieczność naprawy posadzki i wanny, koszty sprzątania domu. Trudno mi jednak powiedzieć, na jakiej podstawie mamy obliczyć stratę na obrazach czy książkach - zastrzega Przemysław Dorf, radca prawny Dombudu.
Okazuje się, że nie tylko Ziembowie mają takie kłopoty. Mieszkający na tym samym osiedlu Stanisław Tajs w swoim domku wymienił już wszystkie sufity. - Część na własny rachunek, bo skończyła się gwarancja. Teraz nic się nie dzieje, ale wcześniej można było oszaleć. Oglądałem telewizję, a tu bach!, i kawał sufitu lądował na podłodze. Kiedyś spadł na łóżko syna, dobrze, że go akurat tam nie było - opowiada Tajs.
- 39 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
polskie inżyniery
19hanys64
08.03.10, 10:14
Obecne pokolenie budowlańców, drogowców i innych technicznych wyśmiewa się z budowli wykonanych za "gierka". Bo krzywe, bo zła podbudowa itd. Biorąc pod uwagę różnicę w technologii między »
-
Sufit leci ludziom na głowę, a deweloper niewzr...
kaktuskowo
08.03.10, 16:55
Powiem tak, było tanio.Ponieważ marne 30 lat dłubię w budownictwie, to sporo zobaczyłem. Zobaczyłem mieszkania za 2500 zł/m2 pod klucz, zobaczyłem obszarpanych zabiedzonych podwykonawców, »
-
Sufit leci ludziom na głowę, a deweloper niewzr...
sselrats
08.03.10, 21:18
Nie nalezy sprzeciwiac sie prawom fizyki. Jak sufit spadnie to nalezy go ewentualnie posprzatac, ale nie reperowac bo znowu sie popsuje.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


