Godka śląska chyba jednak zostanie językiem regionalnym
2010-03-04
, aktualizacja: 05.03.2010 10:36
Starania o uznanie mowy śląskiej za język regionalny już wkrótce mają zakończyć się sukcesem. Prezydium parlamentarnego klubu Platformy Obywatelskiej poparło pomysł posła Marka Plury w tej sprawie
ZOBACZ TAKŻE
- Rząd nie uznał godki: To nie język, nie ma mowy! (10-05-10, 22:40)
- Michał Smolorz: Jeśli żurek śląski, to made in Kielce (03-03-10, 17:19)
- Lekcyje ślonskij godki w Muzeum Śląskim (29-01-10, 23:00)
- Studenci będą się uczyć o Śląsku po niemiecku (25-02-10, 22:18)
Zainicjowana jeszcze za rządów PiS-u akcja bardzo długo miała pecha - główne ugrupowania zawsze miały jakieś pilniejsze ustawy do przyjęcia. Nawet wśród śląskich parlamentarzystów tylko niektórzy - Lucjan Karasiewicz, Maria Nowak i Marek Plura - mieli do tego serce. Sprawa wpisania mowy śląskiej na listę języków regionalnych (dziś taki status ma tylko kaszubski) nabrała tempa dopiero ostatnio, głównie za sprawą tego ostatniego.
Przekonywał do tej inicjatywy innych posłów, organizował konferencje na temat mowy śląskiej, a także współpracował ze śląskimi regionalistami, którzy razem z prof. Jolantą Tambor przygotowują śląski elementarz. Przypominał, że podczas spisu powszechnego w 2002 roku mowę śląską jako język, którym posługują się na co dzień, wskazało 56 tys. osób, czyli więcej niż mowę kaszubską.
Cały czas chodziło o to, żeby pokazać wszystkim sceptykom, że mowa śląska żyje, ma się dobrze i trzeba ją uznać za język regionalny, tak by z jednej strony państwo miało obowiązek ją chronić, ale też finansowo wspierać np. edukację w tej mowie czy wydawanie książek po śląsku.
W środę na posiedzeniu prezydium klubu parlamentarnego PO Plura zaprezentował projekt zmiany ustawy o mniejszościach narodowych i języku regionalnym. Propozycja przewiduje uznanie śląskiego za język regionalny.
- Mowa śląska jest bardzo bogata, ale jak każdy element kultury wymaga ochrony i wsparcia. Marzy mi się, żeby za kilka lat w szkołach uczono śląskiego - mówi Plura.
Nie ukrywa radości, że prezydium klubu pozytywnie oceniło projekt. Następnym krokiem będzie teraz opinia urzędników dwóch Ministerstw: Spraw Wewnętrznych oraz Edukacji.
- Jeśli dostaniemy stamtąd poparcie, pismo stanie się projektem całego klubu i trafi pod obrady Sejmu - mówi Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący klubu PO. Zapewnia, że pomysł Plury wart jest poparcia.
- Trzymam tylko kciuki za to, żeby nikt w regionie nie wykorzystał tej sprawy do własnych interesów. Jeśli ktoś przy okazji rzuci np. hasło autonomii, to zabije ten projekt - przestrzega Dolniak.
Tego samego obawia się Piotr Spyra, lider Ruchu Obywatelskiego Polski Śląsk i działacz PO. - Przyjęcie tej ustawy otworzy puszkę Pandory. Boję się, że zaraz rozlegną się głosy, że skoro Ślązacy mają już język, to muszą być też osobnym narodem. Jestem też przeciwnikiem dekretowania przez polityków czy coś, co jest gwarą, ma zamienić się w język - przekonuje Spyra.
Wątpliwe jednak, by głos Spyry wpłynął na decyzję posłów. Kazimierz Kutz, poseł PO, spodziewa się, że ustawa zostanie w szybkim tempie przyjęta. - To wypełnienie luki, a nie jakaś specjalnie wielka łaska. Stoimy też przed serią wyborów i jest to gest w stronę Ślązaków, którzy od dawna dopominają się odpowiedniego miejsca dla śląskiej mowy - uważa Kutz.
Tymczasem godka jest coraz bardziej popularna. Na odbywające się od niedawna w Muzeum Śląskim lekcje śląskiego przychodzą tłumy, dyrekcja tej placówki chce po śląsku wydać katalog do wystawy "Ach, co to był za ślub", a w Mysłowicach co jakiś czas można wysłuchać kazania po śląsku.
- Lokalność i regionalizmy są dziś w cenie, stanowią odpowiedź na globalizm. Na szczęście dotyczy to także śląskiego - mówi Leszek Jodliński, dyrektor MŚ.
Przekonywał do tej inicjatywy innych posłów, organizował konferencje na temat mowy śląskiej, a także współpracował ze śląskimi regionalistami, którzy razem z prof. Jolantą Tambor przygotowują śląski elementarz. Przypominał, że podczas spisu powszechnego w 2002 roku mowę śląską jako język, którym posługują się na co dzień, wskazało 56 tys. osób, czyli więcej niż mowę kaszubską.
Cały czas chodziło o to, żeby pokazać wszystkim sceptykom, że mowa śląska żyje, ma się dobrze i trzeba ją uznać za język regionalny, tak by z jednej strony państwo miało obowiązek ją chronić, ale też finansowo wspierać np. edukację w tej mowie czy wydawanie książek po śląsku.
W środę na posiedzeniu prezydium klubu parlamentarnego PO Plura zaprezentował projekt zmiany ustawy o mniejszościach narodowych i języku regionalnym. Propozycja przewiduje uznanie śląskiego za język regionalny.
- Mowa śląska jest bardzo bogata, ale jak każdy element kultury wymaga ochrony i wsparcia. Marzy mi się, żeby za kilka lat w szkołach uczono śląskiego - mówi Plura.
Nie ukrywa radości, że prezydium klubu pozytywnie oceniło projekt. Następnym krokiem będzie teraz opinia urzędników dwóch Ministerstw: Spraw Wewnętrznych oraz Edukacji.
- Jeśli dostaniemy stamtąd poparcie, pismo stanie się projektem całego klubu i trafi pod obrady Sejmu - mówi Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący klubu PO. Zapewnia, że pomysł Plury wart jest poparcia.
- Trzymam tylko kciuki za to, żeby nikt w regionie nie wykorzystał tej sprawy do własnych interesów. Jeśli ktoś przy okazji rzuci np. hasło autonomii, to zabije ten projekt - przestrzega Dolniak.
Tego samego obawia się Piotr Spyra, lider Ruchu Obywatelskiego Polski Śląsk i działacz PO. - Przyjęcie tej ustawy otworzy puszkę Pandory. Boję się, że zaraz rozlegną się głosy, że skoro Ślązacy mają już język, to muszą być też osobnym narodem. Jestem też przeciwnikiem dekretowania przez polityków czy coś, co jest gwarą, ma zamienić się w język - przekonuje Spyra.
Wątpliwe jednak, by głos Spyry wpłynął na decyzję posłów. Kazimierz Kutz, poseł PO, spodziewa się, że ustawa zostanie w szybkim tempie przyjęta. - To wypełnienie luki, a nie jakaś specjalnie wielka łaska. Stoimy też przed serią wyborów i jest to gest w stronę Ślązaków, którzy od dawna dopominają się odpowiedniego miejsca dla śląskiej mowy - uważa Kutz.
Tymczasem godka jest coraz bardziej popularna. Na odbywające się od niedawna w Muzeum Śląskim lekcje śląskiego przychodzą tłumy, dyrekcja tej placówki chce po śląsku wydać katalog do wystawy "Ach, co to był za ślub", a w Mysłowicach co jakiś czas można wysłuchać kazania po śląsku.
- Lokalność i regionalizmy są dziś w cenie, stanowią odpowiedź na globalizm. Na szczęście dotyczy to także śląskiego - mówi Leszek Jodliński, dyrektor MŚ.
Polecamy: Jaka jest najprostsza metoda na rozpoznanie Ślązaka?
- 95 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Godka śląska chyba jednak zostanie językiem reg...
jbx
05.03.10, 00:20
Po niespełna 80 latach ktoś to nareszcie zauważył ! Jeżeli w takim tempiebędziemy dbać o kultury regionalne naszego kraju to zdążymy wymrzeć zanim jeutrwalimy !»
-
Pyjter musioł mieć do szkoły pod gorka !
bergman1
05.03.10, 16:37
szkoda hopa.»
-
Ma być autonomia
schlesien4000
05.03.10, 17:40
gorole jej nie zablokują»






