Rodzina chce miliona zł odszkodowania za śmierć syna

Anna Malinowska
2010-03-04 , aktualizacja: 05.03.2010 10:39
A A A Drukuj
Miliona zł zadośćuczynienia od skarbu państwa domagają się rodzice chłopaka, który w katowickim areszcie śledczym popełnił samobójstwo. - Nikt mu nie pomógł - żalili się Cecylia i Jan Musiałowie w czwartek w sądzie
18-letni Kamil Musiał z Częstochowy pewnego dnia popił z kolegami, a potem napadł na przechodnia. Zerwał mu łańcuszek i ukradł odtwarzacz MP4. Niedługo później zatrzymała go policja. W ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Częstochowie nie miał wątpliwości co do winy 18-latka, skazał na dwa lata więzienia.

- Mieliśmy z nim problemy wychowawcze. Głupi wiek, towarzystwo, nie było łatwo. To, że Kamil wylądował w więzieniu, było dla nas prawdziwą makabrą. Regularnie chodziliśmy na widzenia. Dużo rozmawialiśmy i przekonywaliśmy syna, że musi ponieść karę. Wyjdzie po dwóch latach, zacznie nowe życie. Traktowaliśmy to jak nauczkę, a Kamil wydawał się to rozumieć. Nie skarżył się i mówił: "mamo, będzie dobrze" - płacze Cecylia Musiał.

Kilka miesięcy temu Kamil został przeniesiony do Katowic, do aresztu śledczego przy ul. Mikołowskiej. Po kilku dniach pobytu w czasie spaceru chłopak zaczął zachowywać się dziwnie. "Jestem świadkiem koronnym, zamordują moich rodziców!" - wykrzykiwał spanikowany. Była sobota, lecz wychowawcy udało się ściągnąć do więzienia psychiatrę. Kamil dostał leki uspokajające. Na drugi dzień, jak mówili współwięźniowie, chłopak cały dzień leżał i płakał. "Będę smażył się w piekle, zabiją moich rodziców" - powtarzał cały czas. W pewnym momencie złapał za plastikowy nożyk i pokaleczył sobie szyję. Wezwano pogotowie, chłopca umieszczono w tzw. bezpiecznej celi bez okien. - Natychmiast zadzwoniłam do rodziców. Przyjechali nazajutrz - zeznawała przed katowickim sądem okręgowym psycholog więzienna.

- Kamil był załamany. Mówił, że słyszy głosy, że musimy uważać, bo nas zabiją - mówi Jan Musiał.

Psychiatra wypisał Kamilowi skierowanie do więziennego szpitala psychiatrycznego we Wrocławiu, ale do przenosin nie doszło. - Czekał na przyjęcie, ale w tym czasie się uspokoił. Uznaliśmy, że nie ma już potrzeby wysyłać go do Wrocławia. I po kilku dniach znowu jego stan się pogorszył - relacjonowała psycholog.

Kamil znowu targnął się na swoje życie. Tym razem pokaleczył szyję wieszakiem. Władze więzienia znowu powiadomiły Wrocław, a chłopak dostał leki uspokajające. Na drugi dzień Kamil zamknął się w kąciku sanitarnym. Rozbił szklaną butelkę po soku i szyjką pokaleczył szyję i brzuch. - W szpitalu agonia trwała dwa tygodnie. Myślałam: Boże, wiem, że zgrzeszył, ale przecież miał odpokutować, a nie umierać - Cecylia Musiał nie przestaje płakać.

Na pierwszej rozprawie oprócz pani psycholog zeznawał jeszcze lekarz więzienny. Oboje zapewniali, że pracownicy aresztu zrobili wszystko, co do nich należało. - Dyrektor zgodził się na dodatkowe widzenia chłopca z rodzicami. Z mojego gabinetu mógł do nich dzwonić o dowolnej porze - wyjaśniała. Oboje też podkreślili, że targnięcia się Kamila z nożykiem czy wieszakiem były tylko próbą samookaleczenia, a nie samobójstwa.

- Osadzeni często tak manifestują swoje emocje. Np. te natury erotycznej - wyjaśniał lekarz. Nikt jednak nie potrafił wyjaśnić, jak to możliwe, że Kamil miał dostęp do szklanej butelki. - W kantynie można kupić sok. Być może któryś z współwięźniów miał go gdzieś na szafce - zastanawiała się psycholog.

- Nie mam wątpliwości, że Służbie Więziennej sytuacja wymknęła się spod kontroli. Nie potrafili udzielić Musiałowi pomocy, zbagatelizowali sygnały i nie umieścili w miejscu, gdzie miałby zapewnioną opiekę. Przez brak należytej kontroli rodzice stracili swoje dziecko. Narażono ich na ból i cierpienia psychiczne - podkreśla mecenas Tomasz Płachtej, pełnomocnik rodziny. Rodzice Kamila wnieśli o 1 mln zł zadośćuczynienia. To pierwszy tego rodzaju proces w Polsce.

Przeczytaj: Oddali Allianz do sądu za porysowane kluczyki i wygrali



Podziel się

  • 78 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

  • Chcą odszkodowania za śmierć syna waliakon2 05.03.10, 01:27

    Jeśli rodzice wygrają sprawę, zacznie się wiele takich żądań choćby zasamookaleczenie się synalków którym odbija a rodzina wini za ten stan służbęwięzienna. Najczęściej okaleczają się »

  • Chcą odszkodowania za śmierć syna mat-tab 05.03.10, 09:05

    Kolejna próba wyłudzenia pieniędzy podatnika, więc również mojej forsy. Nie ma na to zgody. Służba Więzienna zachowała się bardzo przyzwoicie, nie było żadnego błędu w sztuce penitencjarnej.»

  • za wychowanie bandyty powinni zapłacić milion. bergman1 05.03.10, 11:57

    albo odpracowac.»