Na Mariackiej albo trzeba walczyć o życie, albo...
2010-03-03
, aktualizacja: 03.03.2010 14:02
Katowiccy urzędnicy mają dwa wyjścia: albo zaczną walczyć o życie na Mariackiej, albo niech przyznają, że za 12 mln zł wybudowali zwykły, mało uczęszczany deptak - mówi Mikołaj Buszman, student socjologii, który napisał pracę naukową na temat ulicy Mariackiej.
ZOBACZ TAKŻE
- Centrum miasta do zabawy czy mieszkania? (21-07-10, 22:24)
- Ogródki piwne na Mariackiej będą działać całą dobę (26-08-10, 20:48)
- Mariacka bez nowej kamienicy. Wszystkiemu winne... okna (23-06-10, 12:41)
- Miasto próbuje ratować Mariacką. Czy to się może udać? (31-05-10, 13:22)
- Ulica Mariacka wciąż pusta, ale ma fanów w internecie (07-04-10, 11:56)
- Prezydencie, ocknij się. Katowice zasługują na więcej (19-03-10, 13:02)
- Ikona Katowic na ulicy Mariackiej? Są takie plany (16-03-10, 21:58)
- Mariacka znowu do remontu, a wszystko przez betoniarkę (18-01-10, 22:01)
- Strażacy z Szopienic się cieszą, a Mariacka w tyle (14-10-09, 03:58)
Przemysław Jedlecki: Mimo że remont ulicy Mariackiej skończył się dawno temu, wciąż stoi tu ogromna tablica z informacją, że kosztem 12 mln zł powstaje tu nowa przestrzeń miejska. Udało się dotrzymać obietnicy?
Mikołaj Buszman, student socjologii, katowiczanin: Tak, a to dlatego, że to jest przestrzeń miejska, a nie - jak wolałoby wiele osób - publiczna, która jest miejscem przyjaznym, gdzie spotykają się ludzie. A na Mariackiej mamy udaną architekturę na małym fragmencie przestrzeni miasta.
Co poszło nie tak?
- Zapomniano o mieszkających na Mariackiej ludziach. Można ją było zmieniać razem z nimi, pokazać, że przemiana ulicy to również szansa dla mieszkańców. Na przykład kogoś, kto nie ma pracy, można było zatrudnić przy organizacji tych paru koncertów, które tam zorganizowano. Mieszkańcy poczuliby, że to ich miejsce.
Często przechodzę Mariacką w drodze do pracy. Ta ulica jest pusta o każdej porze dnia. Tam po prostu nie ma po co iść.
- Gdy robiłem badania, poprosiłem znajomych, by poszli ze mną. Stwierdzili, że nie będą mieli co ze sobą zrobić na Mariackiej i nie poszli. Ulica wypełnia się ludźmi tylko w niedzielę, po mszy w kościele.
Miasto powinno coś z tym zrobić?
- Urzędnicy nie są od zakładania knajp. Na Mariackiej jest kilka miejsc, gdzie można coś zjeść i wypić, ale mam wrażenie że ich właściciele nie chcą się promować. W poniedziałek był np. koncert Jeana-Michela Jarre'a w Spodku. Właściciele lokali powinni tam być i rozdawać ulotki zapraszające do swoich lokali. Urząd miasta też mógłby zrobić coś dla tej ulicy. W kamienicach należących do miasta można uwolnić partery i pierwsze piętra. To ułatwiłoby otwieranie tu klubów, restauracji i galerii.
A tak ludzie chodzą do klubów w okolicy placu Wolności, Sokolskiej albo Gliwickiej.
- Bo magistrat chciał na siłę zrobić z Mariackiej miejsce, gdzie się coś dzieje. Kłania się brak perspektywicznego myślenia o mieście. W 2005 roku, gdy planowano zmiany na Mariackiej i Dworcowej, mówiło się o puszczeniu ruchu Mariacką Tylną. Do dziś tak się nie stało. Remontu Mariackiej i przylegającej do niej ulicy Stanisława nie powiązano np. z remontem torowiska na sąsiedniej Warszawskiej, a przecież aż się prosiło o jednoczesne zagospodarowanie całego tego kwartału.
Jednak urzędnicy coś robią. Ogłosili na przykład przetarg na koncepcję przebudowy i nowe wykorzystanie budynku na Mariackiej 10, gdzie była kiedyś Desa.
- I bardzo dobrze. Tak samo świetnym pomysłem jest urządzenie tu akademików. Boję się tylko, że realizacja tych pomysłów wyjdzie urzędnikom dokładnie tak jak próba ożywienia i przemiany Mariackiej. Miasto powinno pójść krok dalej i zachęcić właścicieli nieruchomości oraz inwestorów do zmian tego miejsca. Można choćby pomóc im w zdobyciu funduszu czy znalezieniu biznesowych partnerów, o promocji nie wspominając. Prawda jest jednak taka, że o tym wszystkim trzeba było myśleć w 2005 roku. Wtedy też należało zająć się promocją Mariackiej. Póki co, ulica wciąż kojarzy się ze starszymi paniami, które wykonują najstarszy zawód świata.
W pewnym momencie pojawił się w magistracie pomysł na zatrudnienie menedżera ulicy. Może to by pomogło?
- Nie wiem, czy jest sens mnożyć stanowiska. Zresztą taka osoba powinna zajmować się kulturą i rozrywką w całym centrum Katowic. Przecież to nie tak, że w centrum nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie, powstają nowe puby czy restauracje, tylko że nie na Mariackiej.
Jest jeszcze nadzieja dla tego miejsca?
- Jest. Urzędnicy muszą tylko znaleźć pomysł na ulicę, muszą zacząć ją promować i zmieniać jej wizerunek. Mają dwa wyjścia: albo zaczną szybko walczyć o życie na Mariackiej, albo niech przyznają, że za 12 mln zł wybudowali zwykły, mało uczęszczany deptak.
Mikołaj Buszman, student socjologii, katowiczanin: Tak, a to dlatego, że to jest przestrzeń miejska, a nie - jak wolałoby wiele osób - publiczna, która jest miejscem przyjaznym, gdzie spotykają się ludzie. A na Mariackiej mamy udaną architekturę na małym fragmencie przestrzeni miasta.
Co poszło nie tak?
- Zapomniano o mieszkających na Mariackiej ludziach. Można ją było zmieniać razem z nimi, pokazać, że przemiana ulicy to również szansa dla mieszkańców. Na przykład kogoś, kto nie ma pracy, można było zatrudnić przy organizacji tych paru koncertów, które tam zorganizowano. Mieszkańcy poczuliby, że to ich miejsce.
Często przechodzę Mariacką w drodze do pracy. Ta ulica jest pusta o każdej porze dnia. Tam po prostu nie ma po co iść.
- Gdy robiłem badania, poprosiłem znajomych, by poszli ze mną. Stwierdzili, że nie będą mieli co ze sobą zrobić na Mariackiej i nie poszli. Ulica wypełnia się ludźmi tylko w niedzielę, po mszy w kościele.
Miasto powinno coś z tym zrobić?
- Urzędnicy nie są od zakładania knajp. Na Mariackiej jest kilka miejsc, gdzie można coś zjeść i wypić, ale mam wrażenie że ich właściciele nie chcą się promować. W poniedziałek był np. koncert Jeana-Michela Jarre'a w Spodku. Właściciele lokali powinni tam być i rozdawać ulotki zapraszające do swoich lokali. Urząd miasta też mógłby zrobić coś dla tej ulicy. W kamienicach należących do miasta można uwolnić partery i pierwsze piętra. To ułatwiłoby otwieranie tu klubów, restauracji i galerii.
A tak ludzie chodzą do klubów w okolicy placu Wolności, Sokolskiej albo Gliwickiej.
- Bo magistrat chciał na siłę zrobić z Mariackiej miejsce, gdzie się coś dzieje. Kłania się brak perspektywicznego myślenia o mieście. W 2005 roku, gdy planowano zmiany na Mariackiej i Dworcowej, mówiło się o puszczeniu ruchu Mariacką Tylną. Do dziś tak się nie stało. Remontu Mariackiej i przylegającej do niej ulicy Stanisława nie powiązano np. z remontem torowiska na sąsiedniej Warszawskiej, a przecież aż się prosiło o jednoczesne zagospodarowanie całego tego kwartału.
Jednak urzędnicy coś robią. Ogłosili na przykład przetarg na koncepcję przebudowy i nowe wykorzystanie budynku na Mariackiej 10, gdzie była kiedyś Desa.
- I bardzo dobrze. Tak samo świetnym pomysłem jest urządzenie tu akademików. Boję się tylko, że realizacja tych pomysłów wyjdzie urzędnikom dokładnie tak jak próba ożywienia i przemiany Mariackiej. Miasto powinno pójść krok dalej i zachęcić właścicieli nieruchomości oraz inwestorów do zmian tego miejsca. Można choćby pomóc im w zdobyciu funduszu czy znalezieniu biznesowych partnerów, o promocji nie wspominając. Prawda jest jednak taka, że o tym wszystkim trzeba było myśleć w 2005 roku. Wtedy też należało zająć się promocją Mariackiej. Póki co, ulica wciąż kojarzy się ze starszymi paniami, które wykonują najstarszy zawód świata.
W pewnym momencie pojawił się w magistracie pomysł na zatrudnienie menedżera ulicy. Może to by pomogło?
- Nie wiem, czy jest sens mnożyć stanowiska. Zresztą taka osoba powinna zajmować się kulturą i rozrywką w całym centrum Katowic. Przecież to nie tak, że w centrum nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie, powstają nowe puby czy restauracje, tylko że nie na Mariackiej.
Jest jeszcze nadzieja dla tego miejsca?
- Jest. Urzędnicy muszą tylko znaleźć pomysł na ulicę, muszą zacząć ją promować i zmieniać jej wizerunek. Mają dwa wyjścia: albo zaczną szybko walczyć o życie na Mariackiej, albo niech przyznają, że za 12 mln zł wybudowali zwykły, mało uczęszczany deptak.
Przeczytaj: Mariacka znowu do remontu, a wszystko przez betoniarkę
- 46 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Na Mariackiej albo trzeba walczyć o życie, albo...
thajduk
03.03.10, 16:46
A gdyby zrobić z maryjackiej odpowiednik ostrawskiej Stodolni?»
-
Na Mariackiej albo trzeba walczyć o życie, albo...
pan_slownik
03.03.10, 18:21
Po pierwsze - pomysł z rozdawaniem ulotek pod Spodkiem jest chybiony -nieszczęsne ulotki to sposób na zaśmiecanie. Widocznie jednak pan studentpracował (chwała mu za to) jako rozdawacz »
-
Najpierw "wyeksportowali" klientelę do Silesii
extraschaf
04.03.10, 12:18
a teraz zdziwienie? A kto tam przyjdzie, skoro wokół sameruiny (Stary Dworzec!), pustostany, parabanki czy lumpeksy?»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


