Policjanci ściągali na testach w szkole oficerskiej?

Marcin Pietraszewski
2010-02-26 , aktualizacja: 26.02.2010 12:16
A A A Drukuj
Szkoła oficerska w Szczytnie Fot. Tomasz Waszczuk / AG Szkoła oficerska w Szczytnie
Komenda główna wstrzymała nominacje oficerskie dla pół tysiąca absolwentów Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Powód? Poważne podejrzenie, że ściągali na egzaminach. - To wszystko przez zazdrość tych, którzy oblali - mówi jeden ze śląskich absolwentów.
Skierowanie do szkoły oficerskiej w Szczytnie to marzenie każdego policjanta. Trudno je jednak zdobyć. Najpierw w komendzie musi się zwolnić etat oficerski, potem trzeba zdobyć zgodę dowódcy na udział w kursie, a następnie czekać na wolne miejsce.

Ci, którym się udaje, na osiem miesięcy przenoszą się do Szczytna. Uczą się tam prawa, technik operacyjnych, dochodzeniowych, zabezpieczania śladów na miejscu przestępstwa, przepisów ruchu drogowego, sposobów zwalczania przestępczości zorganizowanej czy terroryzmu oraz procedur związanych z sytuacjami kryzysowymi. W sumie 30 przedmiotów, z których każdy kończy się testem. - To osiem miesięcy zakuwania i strachu, bo wszyscy mają świadomość, że drugiej szansy nie będzie - mówi jeden ze śląskich absolwentów szkoły.

Kurs kosztuje ponad 30 tys. zł od kandydata - płaci policja. Jego zwieńczeniem jest trwający dwa dni egzamin oficerski. Ci, którzy go zdadzą, otrzymują podpisane przez prezydenta RP mianowanie na stopień podkomisarza.

Jak dowiedziała się "Gazeta", komenda główna wstrzymała jednak wnioski o mianowanie pół tysiąca absolwentów policyjnej szkoły. Chodzi o tych, którzy egzaminy zdali w sierpniu oraz październiku. Wielu z nich pochodzi ze Śląska. - Nasza decyzja ma związek z informacjami o nieprawidłowościach podczas egzaminów końcowych - potwierdza młodszy inspektor Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendy głównej.

Oficerowie biura kontroli weryfikują teraz testy absolwentów. Co będzie, jak potwierdzą nieprawidłowości? - Za wcześnie na takie komentarze - mówi Sokołowski. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że przyłapani na ściąganiu zostaną skreśleni z listy absolwentów i już nigdy nie zdobędą oficerskich szlifów. Czekać ich będzie także postępowanie dyscyplinarne.

Według czekających na nominację oficerską absolwentów sprawa została rozdmuchana przez tych, którzy oblali egzaminy końcowe. - Październikowy kurs zakończył się masakrą, bo zdało niewiele ponad 10 proc. uczestników. Ci, którzy odpadli, zaczęli pisać donosy, że wszystko było ustawione - mówi czekający na nominację śląski absolwent. Według niego na egzaminach nie można było ściągać, bo kursanci siedzieli od siebie w znacznej odległości, a wykładowcy chodzili po całej sali. - Na sali była taka cisza, że słychać było bzyczenie komara. Wszyscy wiedzieli, że jakakolwiek próba nawiązania kontaktu z sąsiadem skończy się wyrzuceniem z egzaminu - mówi śląski absolwent.

Według Romana Wierzbickiego, szefa zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów, wstrzymanie nominacji oficerskich to skandal. - Skoro nikt nikogo nie złapał za rękę, to absolwenci powinni dostać mianowania na stopnie podoficerskie. Nie można bowiem bazować na jakichś mętnych podejrzeniach i stosować odpowiedzialności zbiorowej - stwierdził Wierzbicki. Dodał, że ta sprawa pokazuje, iż formuła szkolenia oficerów w Szczytnie się wyczerpała. Jego zdaniem policja do kształcenia kadry dowódczej powinna wykorzystać bazę uczelni publicznych, a sama zająć się doskonaleniem zawodowym policjantów. - Bo po co absolwent prawa ma się go ponownie uczyć w Szczytnie? - pyta Wierzbicki.

Polecamy: Policja bezmyślnie ściga chorą na stwardnienie rozsiane



Podziel się

  • 78 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy