Szalikowcy muszą zapłacić za zniszczone radiowozy

Marcin Pietraszewski
2010-02-23 , aktualizacja: 23.02.2010 14:30
A A A Drukuj
Radiowóz zniszczony przez stadionowych chuliganów podczas meczu GKS-u Katowice Fot. GRZEGORZ CELEJEWSKI / AG Radiowóz zniszczony przez stadionowych chuliganów podczas meczu GKS-u Katowice
Dwa lata więzienia w zawieszeniu, pięcioletni zakaz stadionowy i obowiązek pokrycia kosztów naprawy zniszczonych radiowozów - takie kary wymierzył sąd trzem zatrzymanym podczas burd szalikowcom GKS-u Katowice. - Jeżeli nie zapłacą, zwrócimy się do komornika o wszczęcie egzekucji - zapowiada komenda.
Wyrok katowickiego sądu dotyczy wydarzeń, jakie na stadionie GKS-u Katowice rozegrały się w październiku 2006 r. Gospodarze podejmowali wtedy drużynę z Jastrzębia. Atmosfera była napięta od samego początku. Do pierwszego starcia szalikowców obu klubów doszło już w piątej minucie meczu. Sędzia musiał wtedy przerwać spotkanie, a ochrona, która sobie nie radziła z przywracaniem porządku, poprosiła o pomoc policję.

Interwencja oddziałów prewencji na niewiele się jednak zdała. Pod koniec meczu chuligani obu klubów starli się ponownie, a bijatyka przeniosła się poza trybuny. Przywracający porządek policjanci musieli wprowadzić na stadion armatkę wodną, oddali też w stronę rzucających kamieniami chuliganów ponad 300 strzałów z broni gładkolufowej. Takiej kanonady nie było nigdy wcześniej na śląskich stadionach. Podczas walk dwóch policjantów zostało rannych, zniszczono też trzy radiowozy. Katowicka komenda za ich naprawę zapłaciła 24 tys. zł.

W trakcie zamieszek zatrzymano siedmiu najbardziej agresywnych chuliganów. Wszyscy byli kibicami GKS-u Katowice. Czworo stanęło przed sądem dla nieletnich, zaś trzech dorosłych pseudokibiców oskarżono o czynną napaść na policjantów, udział w nielegalnym zbiegowisku i zniszczenie policyjnego sprzętu. Kilkanaście dni temu sąd skazał ich na dwa lata więzienia w zawieszeniu, pięcioletni zakaz stadionowy oraz obowiązek pokrycia kosztów naprawy radiowozów.

- Na spłatę tych zobowiązań mają rok. Jeżeli tego nie zrobią, czeka ich egzekucja komornicza - zapowiada komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.

Zdaniem Wiesława Budaka, wiceprzewodniczącego zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów, skazani szalikowcy mogą mówić o dużym szczęściu. - Bo w normalnym kraju za atak na funkcjonariusza poszliby siedzieć, a nie dostali karę w zawieszeniu - mówi Budak. Jego zdaniem nasze sądy nie dorosły jeszcze do karania sprawców takich przestępstw. - Łagodne ich traktowanie prowadzi do tego, że chuligani nie boją się podnosić ręki na stróżów prawa - uważa wiceszef policyjnych związków.

W ostatnich tygodniach na Śląsku doszło do dwóch ataków na policjantów po służbie. W Rybniku młodzi bandyci skatowali 23-letniego funkcjonariusza, który przeszkodził im we włamaniu do auta. Złamali mu rękę i skopali po całym ciele. Do aresztu trafili tylko dlatego, że sprawę nagłośniły media. Kilka dni po tym zdarzeniu w podobnych okolicznościach zaatakowano sierżanta z Jastrzębia, który także przeszkodził złodziejom samochodów. Kiedy powiedział im, że jest policjantem, wyskoczyli z kradzionego auta i go zaatakowali.

W ubiegłym roku w naszym regionie doszło do 430 ataków na policjantów. Siedmiu z nich zostało ciężko rannych. W większości przypadków sprawcami byli zakapturzeni pseudokibice.

Polecamy: Socjolog: bandyci biją gliniarzy, bo są bezkarni



Podziel się

  • 56 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów