Słaby uczeń nie potknie się już o próg do liceum

Magdalena Warchala
2010-02-23 , aktualizacja: 23.02.2010 14:14
A A A Drukuj
Nie będzie progów punktowych, zamykających słabszym uczniom drogę do liceum. Kuratorium chciało je wykorzystać, żeby zwiększyć popularność zawodówek, ale Ministerstwo Edukacji Narodowej orzekło, że taki przepis byłby niezgodny z prawem.
Z roku na rok coraz mniej młodych ludzi podejmuje naukę w szkołach zawodowych. Nawet ci, którzy kiepsko radzili sobie w gimnazjum, ulegają modzie, presji otoczenia i wybierają ogólniaki. - To dlatego, że ranga szkolnictwa zawodowego, kiedyś tak prężnie rozwijającego się na Śląsku, w ostatnich latach spadła. Młodym ludziom wmawia się, że muszą zdać maturę i podjąć studia. Nie każdy jednak jest w stanie podołać takiemu wyzwaniu - mówi Stanisław Faber, śląski kurator oświaty.

W rezultacie kłopot mają nie tylko ci, którzy pochopnie wybrali ogólniak i po szkole zostają bez zawodu, ale także każdy z nas, gdy bezskutecznie szuka szewca czy ślusarza. Kuratorium Oświaty w Katowicach już od ponad roku stara się przekonać młodzież do zawodówek, zachęcając miasta do otwierania klas kształcących w atrakcyjnych specjalnościach i zatrudniania w gimnazjach doradców zawodowych. Przygotowało również internetowy informator na temat kierunków oferowanych przez śląskie zawodówki.

Kuratorium nie zamierzało jednak poprzestać tylko na zachwalaniu uczniom fachu złotnika czy brukarza. Chciało też wywrzeć na kandydatów presję, zachęcając miasta do zamykania klas w ogólniakach i ustalania limitów punktów, poniżej których absolwent gimnazjum nie będzie mógł startować do liceum. Progi miały zacząć obowiązywać przy zbliżającym się naborze, ale ich wprowadzenie uniemożliwiły przepisy. - Ani organy prowadzące szkoły, ani kuratoria nie mogą narzucać szkołom wprowadzenia progów przy rekrutacji - mówi Justyna Sadlak z biura prasowego MEN.

Anna Wietrzyk, rzeczniczka kuratorium, potwierdza informacje: - Dowiedzieliśmy się jednak, że takie obostrzenia mogą na własną rękę wprowadzić sami dyrektorzy szkół.

W dobie niżu demograficznego dyrektorzy ogólniaków nie są jednak zainteresowani ograniczaniem liczby kandydatów. - Wprowadzanie progów nie ma sensu, bo i tak do szkół dostają się najlepsi spośród startujących. To właśnie oni, rywalizując o miejsce, ustawiają wysokość poprzeczki - mówi Arkadiusz Mazur, dyrektor katowickiego LO nr 10.

Takie stanowisko cieszy rodziców uczniów. - Wiadomo, że gimnazjum to głupi wiek, gdy nie każdemu młodemu człowiekowi chce się uczyć. To nie oznacza, że nie poradzi sobie w liceum i na studiach. Szufladkowanie nastolatków, poprzez zamykanie przed nimi tak wcześnie pewnych furtek, byłoby krzywdzące - mówi Bartosz Kalinowski z Dąbrowy Górniczej, tata gimnazjalisty Marcina.

Jednak Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia, nie jest przekonany, czy młodzież rzeczywiście skorzysta na braku progów. - Teoretycznie każdy będzie miał równe szanse, ale w praktyce i tak dostaną się najlepsi. Czy jest zatem sens, by komplikować rekrutację, przyjmując aplikacje od słabych kandydatów i narażając ich na rozczarowanie? - zastanawia się Osuch.

Polecamy: Maturzyści są dorośli i rodzicom wara od ich ocen



Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów