Kobiety będą mogły fedrować węgiel! Tylko czy zechcą?
2010-02-22
, aktualizacja: 22.02.2010 15:04
- Zgłoszenia pań rozpatrzymy na takich samych zasadach jak mężczyzn. Pytanie, czy znajdą się chętne do ciężkiej i niebezpiecznej pracy na dole - mówią spółki węglowe. Bo na Śląsku mało kto wierzy, że mimo zmiany przepisów kobiety zaczną masowo zgłaszać się na kopalnie
ZOBACZ TAKŻE
- Mity o górnictwie legły w gruzach. Zobacz wyniki badań (10-03-10, 17:41)
- To mit, że górnicy nie chcą prywatyzacji kopalń! (28-10-09, 14:36)
- Powstał robot-górnik, który może pracować w kopalniach (26-05-10, 23:48)
- Śląsk się zmienia? Dzieci już nie rysują górników (12-05-10, 10:35)
- Górnicy przemęczeni. Koniec z fedrowaniem w weekendy? (19-04-10, 21:19)
- Młodzi górnicy dowiedzą się, jak pracuje się pod ziemią (18-04-10, 23:33)
- Pokażcie mi górnika, który wyjedzie do Australii (24-03-10, 19:42)
- Związkowcy martwią się, że górnictwo w Polsce upadnie (19-03-10, 21:14)
- Gorączka złomu (15-03-10, 03:12)
- Kończy się era górnictwa? Kopalnie ostro zetną etaty (11-03-10, 13:43)
- Szefowie spółek węglowych mocno dostali po kieszeniach (08-03-10, 13:15)
- Kopalnie do zamknięcia? Dwie przyniosły 400 mln strat (03-03-10, 12:00)
- Spółki węglowe narzekają na Rosję, bo zalewa nas węgiel (01-03-10, 23:00)
- Górnicy chcą, więc dostaną żaroodporną bieliznę (23-02-10, 22:54)
- Szyb się zawalił, to wina kopalni. Nici z odszkodowania (22-02-10, 23:00)
- Zalewa nas rosyjski węgiel. Solidarność chce wyjaśnień (04-02-10, 12:07)
- Kopalnia już nie zapłaci za samo chodzenie do pracy (24-01-10, 21:44)
- Wszyscy chcą być górnikami, bo kopalnie znowu w modzie (10-01-10, 20:20)
- Z rodziną na zdjęciu górnik wychodzi po prostu modelowo (07-12-09, 13:00)
- Księża z ambony: Kopalnia trzęsie, niedługo przestanie (30-11-09, 12:03)
SONDAŻ
Pierwszy krok do zniesienia zakazu zabraniającego kobietom ciężkiej fizycznej pracy na dole kopalń zrobiliśmy w maju 2008 roku, gdy rząd wypowiedział 45. konwencję Międzynarodowej Organizacji Pracy ("Gazeta" pisała o tej sprawie). Zawarliśmy ją w 1935 roku, uznając - podobnie jak wiele innych państw europejskich - że wysokie ciśnienie i stałe zagrożenie życia panujące w na dole sprawiają, że nie jest to odpowiednie miejsce pracy dla kobiet. Teraz zrobiliśmy następny krok. Jak poinformowała niedawno "Rzeczpospolita", komisje spraw zagranicznych i polityki społecznej zdecydowały o wycofaniu się Polski z zapisów Europejskiej Karty Społecznej Rady Europy. Ta konwencja również zabrania kobietom pracy na przodku.
Jeżeli projekt ustawy przegłosuje teraz Sejm, spółki węglowe będą miały obowiązek rozpatrywać podania kobiet na takich samych zasadach jak mężczyzn. Pod warunkiem oczywiście, że znajdą się panie chętne do fedrowania węgla. Na razie takich nie ma. - Nie otrzymaliśmy jeszcze żadnego CV od kobiety, ale jeżeli wpłynie, to potraktujemy je poważnie. Kandydatka zostanie skierowania na badania medyczne, rozmowę z psychologiem i komisję kwalifikacyjną. Tak samo jak mężczyzna - zapewnia Agnieszka Barzycka z biura prasowego Jastrzębskiej Spółki Węglowej, największego w Polsce producenta węgla koksowego.
Ale choć podobne deklaracje płyną z innych spółek węglowych i kopalń, to na Śląsku mało kto wierzy, że kobiety zaczną masowo zgłaszać się do fedrowania węgla. - To tak ciężka i wyczerpująca praca, że często nawet zdrowi mężczyźni nie są w stanie jej podołać. Odchodzą po dwóch, trzech miesiącach fedrowania i chcą zapomnieć o kopalni - mówi Bogusław Ziętek, szef Sierpnia '80, jednego z największych związków zawodowych w górnictwie.
Ale nawet on nie wyklucza, że mogłaby znaleźć się zdeterminowana kandydatka. Tym bardziej że kobiety już dziś pracują w kopalniach na wybranych stanowiskach. Są geolożkami, lekarkami czy inżynierami. Tak jak Edyta Urbaniec z Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która niedawno awansowała na stanowisko sztygara zmianowego. Pani Edyta trzy razy w tygodniu zjeżdża na dół, gdzie nadzoruje przebudowę chodników, a pozostałe dwa dni pracuje w biurze (codziennych zjazdów zabraniają jej właśnie konwencje, które podpisaliśmy w 1935 roku). - Prawo nie powinno nam zabraniać pracy na dole kopalń, bo sama spotkałam kobiety, które byłyby gotowe spróbować. Ale na pewno nie na stanowiskach ściśle robotniczych. Fizyczny wysiłek jest pod ziemią zbyt duży, a kobiet nikt nie mógłby tam traktować ulgowo. Ale inne stanowiska powinny być dla nas szeroko dostępne - mówi pani Edyta, która jest jedną z 11 kobiet w JSW, które regularnie zjeżdżają pod ziemię.
Członkinie Związku Zawodowego Kobiet w Górnictwie w kopalni Rydułtowy-Anna przekonują, że kobiety mogłyby pracować przy obsłudze taśmociągu, prowadzić magazyny z narzędziami pod ziemią, być metaniarzami, czyli górnikami, którzy mierzą poziom metanu w chodnikach.
Jeżeli projekt ustawy przegłosuje teraz Sejm, spółki węglowe będą miały obowiązek rozpatrywać podania kobiet na takich samych zasadach jak mężczyzn. Pod warunkiem oczywiście, że znajdą się panie chętne do fedrowania węgla. Na razie takich nie ma. - Nie otrzymaliśmy jeszcze żadnego CV od kobiety, ale jeżeli wpłynie, to potraktujemy je poważnie. Kandydatka zostanie skierowania na badania medyczne, rozmowę z psychologiem i komisję kwalifikacyjną. Tak samo jak mężczyzna - zapewnia Agnieszka Barzycka z biura prasowego Jastrzębskiej Spółki Węglowej, największego w Polsce producenta węgla koksowego.
Ale choć podobne deklaracje płyną z innych spółek węglowych i kopalń, to na Śląsku mało kto wierzy, że kobiety zaczną masowo zgłaszać się do fedrowania węgla. - To tak ciężka i wyczerpująca praca, że często nawet zdrowi mężczyźni nie są w stanie jej podołać. Odchodzą po dwóch, trzech miesiącach fedrowania i chcą zapomnieć o kopalni - mówi Bogusław Ziętek, szef Sierpnia '80, jednego z największych związków zawodowych w górnictwie.
Ale nawet on nie wyklucza, że mogłaby znaleźć się zdeterminowana kandydatka. Tym bardziej że kobiety już dziś pracują w kopalniach na wybranych stanowiskach. Są geolożkami, lekarkami czy inżynierami. Tak jak Edyta Urbaniec z Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która niedawno awansowała na stanowisko sztygara zmianowego. Pani Edyta trzy razy w tygodniu zjeżdża na dół, gdzie nadzoruje przebudowę chodników, a pozostałe dwa dni pracuje w biurze (codziennych zjazdów zabraniają jej właśnie konwencje, które podpisaliśmy w 1935 roku). - Prawo nie powinno nam zabraniać pracy na dole kopalń, bo sama spotkałam kobiety, które byłyby gotowe spróbować. Ale na pewno nie na stanowiskach ściśle robotniczych. Fizyczny wysiłek jest pod ziemią zbyt duży, a kobiet nikt nie mógłby tam traktować ulgowo. Ale inne stanowiska powinny być dla nas szeroko dostępne - mówi pani Edyta, która jest jedną z 11 kobiet w JSW, które regularnie zjeżdżają pod ziemię.
Członkinie Związku Zawodowego Kobiet w Górnictwie w kopalni Rydułtowy-Anna przekonują, że kobiety mogłyby pracować przy obsłudze taśmociągu, prowadzić magazyny z narzędziami pod ziemią, być metaniarzami, czyli górnikami, którzy mierzą poziom metanu w chodnikach.
Polecamy: Poznaj lekarstwo na śląskie kompleksy
- 32 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Re: Kobiety będą mogły fedrować węgiel! Tylko czy
polsz
22.02.10, 15:56
kobiety są geolożkami, lekarkami i inżynierami? Nie iżynierożkami alboinżynierkami??»
-
Kobiety będą mogły fedrować węgiel! Tylko czy z...
masz1308
22.02.10, 21:33
Na dole jest 30 % stanowisk na którym śmiało moga pracować nawet kobiety w ciąży,ten mit o cięzkiej pracy górnika dotyczy tylko 20 %pracujących pod ziemią .Kopalnie to nie tylko ten kombajn »
-
kretyński pomysł feministyczny
0ffka
26.02.10, 14:26
Szkoda że dzieci nie pogonią jeszcze do pracy w kamieniołomach. »






