Kolejarzom nie szło liczenie, więc zrobią to komputery

Tomasz Głogowski
2010-02-17 , aktualizacja: 17.02.2010 23:09
A A A Drukuj
Pociąg Przewozów Regionalnych w Katowicach Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta Pociąg Przewozów Regionalnych w Katowicach
Przewozy Regionalne w Katowicach szukają firmy, która w śląskich pociągach zainstaluje automatyczny system liczenia pasażerów oraz system badający punktualność w czasie rzeczywistym. - Chcemy, aby te nowinki pojawiły się jak najszybciej - deklarują kolejarze.
Liczba pasażerów jeżdżących na danej trasie to dla kolei jedna z najważniejszych informacji. Na tej podstawie powstaje nie tylko rozkład jazdy, ale zapadają decyzje o likwidacji bądź uruchomieniu nowych kursów pociągów. Dotychczasowy system liczenia wzbudza kontrowersje. Nie zresztą dziwnego, skoro pracownicy Przewozów Regionalnych robią to... ręcznie. Dwa razy w roku wsiadają do pociągów i na każdej stacji odhaczają wsiadających pasażerów: jeden, dwa, trzy, cztery...

Dopóki nie ma tłoku, system się sprawdza. Gorzej, gdy pociąg dociera do Katowic albo Gliwic, a więc stacji gdzie jest duży ruch. Wtedy "pracownicy badawczy", bo tak nazywa się ich w kolejowym żargonie, nie nadążają z liczeniem i dochodzi do pomyłek. Bywa, że z rozkładów wycinane są popularne kursy, a zostają te, którymi jeździ tylko garstka pasażerów. - No cóż, ludzie mogą się mylić - rozkładają ręce kolejarze.

Przewozy Regionalne deklarują, że pomyłki wyeliminują. Spółka zaczęła szukać firmy, która we wszystkich śląskich pociągach zainstaluje automatyczny system liczenia pasażerów (mają go dziś tylko dwa z czterech flirtów jeżdżących na trasie z Tychów do Katowic). W środę w Katowicach zaprezentowała się pierwsza z firm zainteresowana kontraktem z Przewozami Regionalnymi - niemiecki Interautomation. Ta berlińska spółka dostarcza systemy m.in. dla kolei niemieckich.

Jak to działa? Nad drzwiami każdego pociągu montowane są czujniki działające jak fotokomórka. Każdy wsiadający pasażer jest automatycznie rejestrowany w komputerze pokładowym pociągu, a system po ruszeniu ze stacji natychmiast wysyła specjalny "raport" do centrali. W ten sposób można na bieżąco liczyć nie tylko pasażerów, ale określić nawet na jakich stacjach wsiadają i wysiadają - Skuteczność systemu przekracza 95 proc. - deklaruje Aneta Pyszniak, przedstawicielka niemieckiej firmy.

Pociągi, zdaniem specjalistów z Interautomation, mogą być też wyposażone w dodatkowy systemem badający ich punktualność. To możliwe dzięki nadajnikom GPS, zsynchronizowanym za pomocą specjalnego oprogramowania z rozkładem jazdy. Dzięki temu można określić dokładne położenie pociągu i obliczyć czy się spóźni i o ile. Takie informacje mogą się błyskawicznie znaleźć nie tylko na elektronicznych tablicach na dworcach, ale też na specjalnej stronie internetowej, działającej podobnie jak wirtualny rozkład lotów na lotniskach. To drugie rozwiązanie szczególnie spodobało się wczoraj kolejarzom. - Ułatwiłoby to pasażerom przesiadanie się z jednego pociągu na drugi - zauważyła Renata Rogowska, z PR w Katowicach.

Przewozy zapewniają, że przed wybraniem ostatecznej oferty porównają jeszcze systemy kilku innych producentów. Ale jest szansa, że elektroniczne bramki liczące pasażerów i system badający punktualność pojawią się w śląskich pociągach już wiosną tego roku.

Polecamy: PKP wkracza w XXI wiek. Konduktor nie wypisze już biletu. Teraz go wydrukuje



Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy