Socjolog: bandyci biją gliniarzy, bo są bezkarni
2010-02-12
, aktualizacja: 12.02.2010 23:07
Kilkadziesiąt godzin po zabójstwie stołecznego policjanta młodzi bandyci skatowali 22-letniego funkcjonariusza z Rybnika. Zaatakowali go, bo przeszkodził im we włamaniu do samochodu. - System kar jest niewydolny, więc dla młodego człowieka nie ma znaczenia, czy daje po pysku koledze, czy też policjantowi - mówi doktor Krzysztof Łęcki, socjolog
ZOBACZ TAKŻE
- Armagedon o świcie. Policja rozbiła gang szalikowców (27-04-10, 20:58)
- Mafia zakłada klubowe szaliki i działa ponad podziałami (15-03-10, 12:49)
- Policja rozbiła bojówkę Ruchu Chorzów. Szalikowcy jak gangsterzy (17-02-11, 08:00)
- Prokuratura nie płaci za areszt uniewinnionego oficera (25-08-10, 22:27)
- Szalikowcy znani i bezkarni. Ofiary nie chcą zeznawać (30-06-10, 21:40)
- Furiat poparzył żrącym płynem czterech policjantów (05-05-10, 12:52)
- Policjanci modlą się o ucieczkę z centrum Katowic (30-03-10, 13:01)
- Prezydent chce zaostrzyć kary za ataki na funkcjonariuszy (25-03-10, 15:38)
- Śląscy posłowie pytają, co się dzieje w szkole policji (24-03-10, 19:50)
- Policjant przerwał milczenie i stracił stanowisko (12-03-10, 21:21)
- Policjanci mogą już legalnie nosić broń po służbie (10-03-10, 14:15)
- Policjant po służbie ma mieć broń, ale nielegalnie (09-03-10, 22:27)
- Policjanci ściągali na testach w szkole oficerskiej? (26-02-10, 12:00)
- Szalikowcy muszą zapłacić za zniszczone radiowozy (23-02-10, 14:30)
- Bandyci znów pobili policjanta. Tym razem w Jastrzębiu (15-02-10, 11:43)
- Policjant: Nie możemy dać się zastraszyć (12-02-10, 19:59)
- Trzej włamywacze pobili interweniującego policjanta (12-02-10, 12:26)
- Rodzina żąda miliona złotych za śmierć syna w areszcie (08-02-10, 14:19)
- Uczniowie zastraszali nauczycieli. Odpowiedzą w sądzie (03-02-10, 23:00)
- Socjolog: Korupcja stała się sposobem na życie (03-02-10, 14:37)
SERWISY
W środę cała Polska żyła brutalnym zabójstwem policjanta z Warszawy. Zginął ostatniego dnia urlopu, kiedy jadąc na zakupy zwrócił uwagę dwóm nastoletnim chuliganom, którzy rzucili koszem na śmieci w przejeżdżający tramwaj. Ci zadźgali go nożem. Nikt im nie próbował przeszkodzić.
Kilkadziesiąt godzin później o mały włos do podobnej tragedii nie doszło w Rybniku. Wracający do domu 22-letni sierżant z miejscowej komendy zauważył przed własnym blokiem trzech młodych, pijących piwo mężczyzn. Przed klatką wysadził żonę i córkę, po czym pojechał do garażu. Kiedy wracał do domu, mężczyźni głośno przeklinali i przekrzykiwali się wzajemnie.
Ich zachowanie nie dawało sierżantowi spokoju, więc co jakiś czas obserwował ich z okna mieszkania. Postanowił interweniować, kiedy zauważył, że zaczynają zaglądać do stojących na parkingu samochodów, a potem majstrują przy drzwiach golfa. - Podszedł do nich, powiedział, że jest policjantem i zaraz wzywa wsparcie - mówi młodszy aspirant Ryszard Czepczor z komendy miejskiej w Rybniku.
Bandytów te słowa nie przestraszyły. Jeden z nich uderzył policjanta w twarz, a kiedy ten się przewrócił, cała trójka zaczęła go okładać. - Jeden z napastników kopał naszego kolegę po głowie, a potem zrzucił go z kamiennych schodów - mówi aspirant Czepczor.
Zasypany gradem ciosów 22-letni sierżant zdołał się podnieść i zaczął się bronić. Zniechęceni bandyci rzucili się do ucieczki. Zakrwawiony stróż prawa ruszył za nimi w pościg i przez komórkę wezwał pomoc. Jednak po przebiegnięciu kilkuset metrów bandyci zatrzymali się i znowu zaczęli bić policjanta. Ten chwycił 17-letniego napastnika za rękę i trzymał do czasu przyjazdu patrolu. Jego dwaj koledzy w wieku 20 i 21 lat zostali zatrzymali po chwili. Wszyscy byli pijani. Odpowiedzą za czynną napaść na funkcjonariusza. Grozi im 10 lat więzienia.
Skatowany sierżant trafił w nocy do szpitala, gdzie opatrzono mu złamaną rękę oraz otarcia na twarzy, rękach i brzuchu, a następnie zwolniono go do domu. Jednak w piątek przed południem jego stan się pogorszył i ponownie wylądował w szpitalu.
Dlaczego młodzi ludzie nie czują respektu przed policją? - System kar jest niewydolny, więc dla młodego człowieka nie ma znaczenia, czy daje po pysku koledze, czy policjantowi. Bezkarność lub przekonanie o niej rodzi agresję. To tak prosta zależność, jak między aktem płciowym, a tym, że dziewięć miesięcy później może urodzić się dziecko - mówi dr Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. Jest przekonany, że gdyby po śmierci policjanta w Warszawie ze strony wymiaru sprawiedliwości poszedł wyraźny sygnał, że sprawca tej zbrodni zostanie szybko i surowo ukarany, prawdopodobnie nie doszłoby do incydentu w Rybniku. - Te słowa wywołają pewno oburzenie wśród obrońców praw człowieka, ale żadne programy społeczne nie są w stanie naprawić otaczającej nas rzeczywistości. Nic tak dobrze nie działa na wyobraźnię sprawców jak surowa, szybko wymierzona karta - podkreśla dr Łęcki.
W ubiegłym roku śląscy policjanci zostali zaatakowani podczas interwencji aż 430 razy.
- W siedmiu przypadkach nasi ludzie odnieśli ciężkie obrażenia - mówi podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej w Katowicach. Najczęściej rękę na stróżów prawa podnosili pseudokibice. Wielu z nich nie udało się zatrzymać do teraz, bo podczas bijatyki mieli na głowach kominiarki lub kaptury.
Kilkadziesiąt godzin później o mały włos do podobnej tragedii nie doszło w Rybniku. Wracający do domu 22-letni sierżant z miejscowej komendy zauważył przed własnym blokiem trzech młodych, pijących piwo mężczyzn. Przed klatką wysadził żonę i córkę, po czym pojechał do garażu. Kiedy wracał do domu, mężczyźni głośno przeklinali i przekrzykiwali się wzajemnie.
Ich zachowanie nie dawało sierżantowi spokoju, więc co jakiś czas obserwował ich z okna mieszkania. Postanowił interweniować, kiedy zauważył, że zaczynają zaglądać do stojących na parkingu samochodów, a potem majstrują przy drzwiach golfa. - Podszedł do nich, powiedział, że jest policjantem i zaraz wzywa wsparcie - mówi młodszy aspirant Ryszard Czepczor z komendy miejskiej w Rybniku.
Bandytów te słowa nie przestraszyły. Jeden z nich uderzył policjanta w twarz, a kiedy ten się przewrócił, cała trójka zaczęła go okładać. - Jeden z napastników kopał naszego kolegę po głowie, a potem zrzucił go z kamiennych schodów - mówi aspirant Czepczor.
Zasypany gradem ciosów 22-letni sierżant zdołał się podnieść i zaczął się bronić. Zniechęceni bandyci rzucili się do ucieczki. Zakrwawiony stróż prawa ruszył za nimi w pościg i przez komórkę wezwał pomoc. Jednak po przebiegnięciu kilkuset metrów bandyci zatrzymali się i znowu zaczęli bić policjanta. Ten chwycił 17-letniego napastnika za rękę i trzymał do czasu przyjazdu patrolu. Jego dwaj koledzy w wieku 20 i 21 lat zostali zatrzymali po chwili. Wszyscy byli pijani. Odpowiedzą za czynną napaść na funkcjonariusza. Grozi im 10 lat więzienia.
Skatowany sierżant trafił w nocy do szpitala, gdzie opatrzono mu złamaną rękę oraz otarcia na twarzy, rękach i brzuchu, a następnie zwolniono go do domu. Jednak w piątek przed południem jego stan się pogorszył i ponownie wylądował w szpitalu.
Dlaczego młodzi ludzie nie czują respektu przed policją? - System kar jest niewydolny, więc dla młodego człowieka nie ma znaczenia, czy daje po pysku koledze, czy policjantowi. Bezkarność lub przekonanie o niej rodzi agresję. To tak prosta zależność, jak między aktem płciowym, a tym, że dziewięć miesięcy później może urodzić się dziecko - mówi dr Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. Jest przekonany, że gdyby po śmierci policjanta w Warszawie ze strony wymiaru sprawiedliwości poszedł wyraźny sygnał, że sprawca tej zbrodni zostanie szybko i surowo ukarany, prawdopodobnie nie doszłoby do incydentu w Rybniku. - Te słowa wywołają pewno oburzenie wśród obrońców praw człowieka, ale żadne programy społeczne nie są w stanie naprawić otaczającej nas rzeczywistości. Nic tak dobrze nie działa na wyobraźnię sprawców jak surowa, szybko wymierzona karta - podkreśla dr Łęcki.
W ubiegłym roku śląscy policjanci zostali zaatakowani podczas interwencji aż 430 razy.
- W siedmiu przypadkach nasi ludzie odnieśli ciężkie obrażenia - mówi podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej w Katowicach. Najczęściej rękę na stróżów prawa podnosili pseudokibice. Wielu z nich nie udało się zatrzymać do teraz, bo podczas bijatyki mieli na głowach kominiarki lub kaptury.
Polecamy: Policjant: Nie możemy dać się zastraszyć
- 85 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Socjolog: bandyci biją gliniarzy, bo są bezkarni
maryjan_pazdzioch
13.02.10, 13:42
POlityka milosci, czyli robta co chceta. Nachlane dresy czuja sie bezkarne. A sposob jest bardzo prosty - kara chlosty. Drzesz ryja po pijaku w nocy, demolujesz tramwaj, autobus czy »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


