Marszałek chce własnej kolei. Kolejarze się niepokoją
2010-02-12
, aktualizacja: 12.02.2010 11:59
Spółka kolejowa tworzona przez władze województwa śląskiego jest solą w oku śląskich kolejarzy. - Spółka przejmie najlepsze pociągi i linie, a nam zostaną kłopoty - mówią i domagają się spotkania z marszałkiem
ZOBACZ TAKŻE
- Bielsko będzie miało nowe autobusy. Za 18 milionów zł (18-04-10, 22:37)
- Powstaną Koleje Śląskie, ale ruszą dopiero za dwa lata (24-02-10, 23:23)
- Uważajcie w pociągach. Potrafią poparzyć i topić buty (14-02-10, 21:45)
- W Tychach powstaną trzy nowe stacje przesiadkowe (10-02-10, 13:16)
- Tychy chcą reaktywować szlak kolejowy do Oświęcimia (06-02-10, 23:17)
- Konduktor nie wypisze już biletu. Będzie go drukować (25-01-10, 22:00)
- Marszałek przedobrzył z elfami. Stracimy 27 mln zł? (18-01-10, 06:28)
- Szybka kolej na lotnisko. I już zaczęły się schody (10-01-10, 20:13)
- PKP buduje nowy dworzec dla Katowic. Tymczasowy (08-01-10, 17:12)
- Województwo śląskie będzie miało własną spółkę kolejową (05-01-10, 21:54)
Na stworzenie przez województwo śląskie własnej spółki kolejowej muszą się jeszcze zgodzić radni sejmiku (głosowanie 17 lutego), ale sprawa wydaje się przesądzona. Spółka ma bowiem przejąć najlepsze kąski - nie tylko nowoczesne flirty i elfy, które kupimy od bydgoskiej Pesy, ale również linie cieszące się największą popularnością w regionie. W pierwszej kolejności będą to pewnie połączenia na trasie z Gliwic do Częstochowy oraz z Tychów do Katowic. Wystarczy wspomnieć, że z tej drugiej linii skorzystało w zeszłym roku aż 1,2 mln pasażerów!
Choć marszałek Bogusław Śmigielski zapewnia, że spółka nie będzie konkurencją, tylko uzupełnieniem oferty Przewozów Regionalnych (w których województwo śląskie również ma udziały), śląscy kolejarze w to nie wierzą. Wysłali nawet do marszałka pełen goryczy list, w którym oprotestowali decyzję stworzenia spółki, a teraz domagają się spotkania. Najlepiej już w przyszłym tygodniu.
- Cieszymy się, że marszałek chce zaangażować się w transport pasażerski, ale nie zgadzamy się na taki sposób załatwienia tej sprawy. Spółka przejmie najlepsze pociągi, linie i ludzi, a nam zostaną kłopoty. Nie chcemy takiej konkurencji - mówi Jan Lalik, szef Związku Zawodowego Kolejarzy Śląskich. I przekonuje, że w momencie utworzenie spółki, która z pewnością będzie przynosiła zyski, urząd marszałkowski zyska pretekst do likwidacji linii, do których Przewozy Regionalne muszą dziś dokładać.
- Zacznie liczyć się tylko rachunek ekonomiczny, a nie pasażerowie - alarmuje Lalik. Jego zdaniem przedsmakiem takich posunięć są mobilne kasy, które już pojawiły się - przy pełnej akceptacji urzędu marszałkowskiego - w pociągach pasażerskich. Ich wprowadzenie pociągnęło za sobą likwidację kas na wielu dworcach w regionie i w konsekwencji zwolnienia pracowników. W najbliższym czasie z Przewozów Regionalnych w Katowicach odejdzie około 250 osób - dostaną po 15 tys. zł jednorazowej odprawy oraz sześciomiesięczne wynagrodzenie.
Łukasz Czopik, sekretarz województwa, zapewnia, że spółka utworzona przez województwo nie będzie w bezpośredni sposób konkurować z Przewozami Regionalnymi, i odpiera zarzuty o zawłaszczenie tylko najlepszych linii. Ma być wręcz odwrotnie. Ponieważ województwo, oprócz flirtów i elfów, chce kupić też 10 starszych elektrycznych składów, najpierw zostaną one skierowane na trasy, gdzie Przewozom nie opłaca się dzisiaj jeździć, albo każą sobie słono za to płacić. Jak to możliwe? - Spółka wojewódzka będzie miało dużo mniejsze koszty niż Przewozy Regionalne - uspokaja Czopik.
Przyznaje jednak, że jednym z impulsów stworzenia własnej spółki kolejowej była chęć przyspieszenia restrukturyzacji w PR. Nie jest tajemnicą, że władze województwa, na czele z marszałkiem Śmigielskim uważają, że tradycyjny przewoźnik kolejowy jest zbyt drogi i koszty transportu pasażerskiego w regionie, które do 2012 roku pochłoną 510 mln zł, mogłyby być zdecydowanie mniejsze.
Choć marszałek Bogusław Śmigielski zapewnia, że spółka nie będzie konkurencją, tylko uzupełnieniem oferty Przewozów Regionalnych (w których województwo śląskie również ma udziały), śląscy kolejarze w to nie wierzą. Wysłali nawet do marszałka pełen goryczy list, w którym oprotestowali decyzję stworzenia spółki, a teraz domagają się spotkania. Najlepiej już w przyszłym tygodniu.
- Cieszymy się, że marszałek chce zaangażować się w transport pasażerski, ale nie zgadzamy się na taki sposób załatwienia tej sprawy. Spółka przejmie najlepsze pociągi, linie i ludzi, a nam zostaną kłopoty. Nie chcemy takiej konkurencji - mówi Jan Lalik, szef Związku Zawodowego Kolejarzy Śląskich. I przekonuje, że w momencie utworzenie spółki, która z pewnością będzie przynosiła zyski, urząd marszałkowski zyska pretekst do likwidacji linii, do których Przewozy Regionalne muszą dziś dokładać.
- Zacznie liczyć się tylko rachunek ekonomiczny, a nie pasażerowie - alarmuje Lalik. Jego zdaniem przedsmakiem takich posunięć są mobilne kasy, które już pojawiły się - przy pełnej akceptacji urzędu marszałkowskiego - w pociągach pasażerskich. Ich wprowadzenie pociągnęło za sobą likwidację kas na wielu dworcach w regionie i w konsekwencji zwolnienia pracowników. W najbliższym czasie z Przewozów Regionalnych w Katowicach odejdzie około 250 osób - dostaną po 15 tys. zł jednorazowej odprawy oraz sześciomiesięczne wynagrodzenie.
Łukasz Czopik, sekretarz województwa, zapewnia, że spółka utworzona przez województwo nie będzie w bezpośredni sposób konkurować z Przewozami Regionalnymi, i odpiera zarzuty o zawłaszczenie tylko najlepszych linii. Ma być wręcz odwrotnie. Ponieważ województwo, oprócz flirtów i elfów, chce kupić też 10 starszych elektrycznych składów, najpierw zostaną one skierowane na trasy, gdzie Przewozom nie opłaca się dzisiaj jeździć, albo każą sobie słono za to płacić. Jak to możliwe? - Spółka wojewódzka będzie miało dużo mniejsze koszty niż Przewozy Regionalne - uspokaja Czopik.
Przyznaje jednak, że jednym z impulsów stworzenia własnej spółki kolejowej była chęć przyspieszenia restrukturyzacji w PR. Nie jest tajemnicą, że władze województwa, na czele z marszałkiem Śmigielskim uważają, że tradycyjny przewoźnik kolejowy jest zbyt drogi i koszty transportu pasażerskiego w regionie, które do 2012 roku pochłoną 510 mln zł, mogłyby być zdecydowanie mniejsze.
Polecamy: Flirty to sukces, więc Tychy zrobią trzy dodatkowe stacje
- 46 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
-
Marszałek chce własnej kolei. Kolejarze się nie...
kato28
12.02.10, 16:02
"Zacznie liczyć się tylko rachunek ekonomiczny, a nie pasażerowie - alarmujeLalik."Idiota jakiś czy co? Od kiedy PKP przejmuje się się swoimi Klientami to raz adwa akurat konkurencja to jest»
-
Marszałek chce własnej kolei. Kolejarze się nie...
ulanzalasem
12.02.10, 16:45
Za 20 lat rozkradania Polski POdziękujmy ludziom związanym z Solidarnością. www.youtube.com/watch?v=_U2CLuiYv74»
-
Będzie tak samo jak w Kolejach Mazowieckich
metron1
12.02.10, 20:18
Wszystkim entuzjastom przejęcia przewozów przez urzędy marszałkowskieproponuję poczytać i sprawdzić naocznie jak przez pasażera odbierane sądziałania Kolei Mazowieckich A więc na początku »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


