Nie oddadzą jednej trzeciej Katowic spółce Giesche?

Anna Malinowska
2010-02-10 , aktualizacja: 11.02.2010 00:09
A A A Drukuj
Przed wojną Giesche SA miała około 1/3 miasta. W tym zabytkowy Nikiszowiec Fot. Przemek Jendroska / AG Przed wojną Giesche SA miała około 1/3 miasta. W tym zabytkowy Nikiszowiec
Pod zarzutem usiłowania wyłudzenia mienia znacznej wartości katowiccy funkcjonariusze ABW zatrzymali cztery osoby z reaktywowanej spółki Giesche. Na podstawie przedwojennych akcji domagała się zwrotu majątku wartości setek milionów złotych
i Giszowiec
Fot. Przemek Jendroska / AG
i Giszowiec
We wrześniu 2007 roku ujawniliśmy kulisy reaktywowania przedwojennej spółki Giesche. Marek N., przedsiębiorca z Pomorza, który przedstawił się nam jako pasjonat starych dokumentów, opowiedział, że dotarł do akcji, które spółka Giesche SA emitowała przed wojną. Wraz ze znajomymi z Trójmiasta odkupił je od spadkobierców i na tej podstawie w 2005 r. reaktywował spółkę. Jej kapitał założycielski wynosił pół miliona złotych.

Ród Giesche był jednym z największych producentów węgla kamiennego w Europie. Posiadał też kopalnie galmanu, ołowiu, rudy cynku, a także huty srebra i ołowiu. Przed wojną należała do niego jedna trzecia powierzchni Katowic z osiedlami Giszowiec i Nikiszowiec na czele. Do podziału Śląska w 1922 r. spółka rodu nazywała się Die Bergwerks-Gesellschaft Georg von Giesches Erben. Później powołano Giesche SA z siedzibą w Katowicach i Georg von Giesches Erben AG we Wrocławiu. W 1926 r. sprzedali swoje udziały w polskiej spółce Amerykanom. Po wojnie majątek został znacjonalizowany, ale jak wyjaśniał nam Marek N., w przypadku Giesche SA zastosowano ustawę o wywłaszczeniu mienia poniemieckiego, a przecież akcje należały do Amerykanów. - Spółka nigdy też nie została wyrejestrowana - podkreślał.

Przedstawiciele reaktywowanej spółki pozakładali więc sprawy sądowe, domagając się zwrotu przedwojennego majątku. Jeden z pierwszych pozwów otrzymała Hutniczo-Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa. Giesche domagała się zwrotu starego domu z ogrodem przy ul. Morawy w Szopienicach. Zarząd spółki wystosował do mieszkańców list otwarty, w którym zapewniał, że lokatorom nie grozi eksmisja, a z Nikiszowca czy Giszowca nie znikną przedszkola i przychodnie. - Przedwojenni właściciele dbali o ludzi. Będziemy postępować podobnie - podkreślał N.

Piotr Uszok, prezydent Katowic, grzmiał wówczas, że po jego trupie majątek zostanie przekazany reaktywowanej spółce . W podobnym tonie wypowiadał się również Tomasz Pietrzykowski, ówczesny wojewoda śląski.

Po naszej publikacji śledztwo wszczęła katowicka delegatura ABW. Najpierw pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Katowicach, później Okręgowej. Rok temu postępowanie zostało przeniesione z Katowic do Tarnobrzegu. - Rozpoczęliśmy jedno z najbardziej żmudnych śledztw. Musieliśmy przeanalizować tony dokumentów sięgających lat 20. minionego wieku. Wiele razy musieliśmy korzystać również ze źródeł znajdujących się w Ministerstwie Finansów i w innych resortach. W końcu ustaliliśmy ponad wszelką wątpliwość, że nie mamy do czynienia z akcjonariuszami tylko z posiadaczami akcji o znaczeniu historyczno-kolekcjonerskim - mówi Jerzy Dybus, rzecznik tarnobrzeskiej Prokuratury Okręgowej.

Kluczem do zakończenia sprawy okazało się ustalenie następujących faktów: akcje Giesche zostały zdeponowane w 1939 r. w koncernie Saco w Stanach Zjednoczonych. Na mocy układu z USA z 1960 r., Polska zdecydowała o wypłaceniu podmiotom amerykańskim 40 mln dolarów odszkodowania. Przez kolejne 20 lat strona polska wypłaciła taką sumę w ratach po 2 mln rocznie. - Wszystko zostało spłacone. Jeśli więc ktoś ma tu jakieś zobowiązania, to rząd amerykański, nie Polska - wyjaśnia prokurator Dybus.

Dwa dni temu późnym wieczorem funkcjonariusze katowickiej ABW zatrzymali w Warszawie i Gdańsku czterech członków zarządu z Markiem N. na czele. Wczoraj przez cały dzień byli przesłuchiwani w Prokuraturze Okręgowej w Tarnobrzegu. - Zarzucamy im usiłowanie wyłudzenia mienia znacznej wartości, na kwotę co najmniej 341 mln zł. Naszym zdaniem spółka działała na szkodę skarbu państwa, który reprezentuje prezydent Katowic, Katowicki Holding Węglowy i Hutniczo-Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa. Zatrzymanym grozi od roku do 10 lat więzienia - mówi prokurator Dybus.

Uszok przyznał nam, że kamień spadł mu z serca: - Oczywiście o tym, czy spółka działała legalnie, czy nie, zadecyduje ostatecznie sąd. Niemniej zatrzymanie tych panów jest dla mnie momentem przełomowym i mam nadzieję, że będzie miało wpływ na te kilkanaście spraw, które toczą się w sądach cywilnych.

Leszek Pachulski, pełnomocnik reaktywowanej spółki Giesche, przestrzega jednak przed zbytnią euforią. - Zatrzymanie nie ma wpływu na byt spółki. Sam zarzut jest zresztą absurdalny. Chodzi w nim o odebranie prawa do złożenia pozwu w sądzie. Jestem kompletnie zaskoczony tym, co się stało, ale w niczym nie zatrzyma to dalszych działań Giesche - podkreśla.

Polecamy: Giesche na YouTube. To prawdziwy rarytas!



Podziel się

  • 147 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    50 głosów

  • Nie oddadzą jednej trzeciej Katowic spółce Gies... norton2 11.02.10, 09:38

    Bardzo żałuję - była szansa na zrobienie porządku w tych burdelowych katowicach i wypie...nia uszoka ze żłoba.Bród , smród i ubóstwo - to hasło sołtysa i nieroba uszoka.!!!»

  • Wyłudzaczom dziękujemy and_nowak 11.02.10, 16:16

    Należały im się te majątki, jak Lepperowi Niderlandy.»

  • Same debile sa w ABW?? senseiek 11.02.10, 19:16

    Same debile sa w ABW??Przeciez, zeby reaktywowac jakas spolke gdy ma sie kilka/set/tysiecy akcji wymagana jest cala seria legalnych operacji natury prawnej w stylu pojscie do sadu, »