Jak NFZ tropi pacjentów w kolejkach i co z tego wynika

Judyta Watoła
2010-02-09 , aktualizacja: 09.02.2010 23:17
A A A Drukuj
Czekasz na wszczepienie endoprotezy i zapisałeś się do kolejki w kilku szpitalach naraz. Myślisz, że jesteś sprytny? Mylisz się. Jak tylko NFZ wpadnie na twój trop, każe ci się wypisać.

Zobacz raport. Ile trzeba czekać na specjalistę: Tomografia komputerowa - 72 dni, rezonans magnetyczny - 126 dni, endoproteza biodra w 2017



Kolejki do leczenia to dziś największe utrapienie chorych. Dlatego kiedy jesienią "Gazeta" ogłosiła akcję "Leczyć po ludzku", najwięcej pacjentów skarżyło się właśnie na długi czas oczekiwania na leczenie i wszystkie kłopoty z tym związane (np. wydzielone dni w miesiącu na zapisy albo nieprzyjmowanie ich wcale).

Są pacjenci, którzy próbują sobie radzić z kolejkami, zapisując się na zabieg w kilku ośrodkach. Efekt jest taki, że kolejki na papierze są jeszcze dłuższe niż w rzeczywistości. - Pacjenci często próbują szczęścia w wielu szpitalach naraz. Wcale im się nie dziwię. Leki przeciwbólowe, jakie zażywają latami, oczekując na wszczepienie endoprotezy, rujnują im zdrowie, a do tego są bardzo drogie - mówi Bogdan Koczy, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich.

W piekarskim szpitalu na endoprotezę czeka się dwa-trzy lata, ale w innych, jak Szpital Miejski w Zabrzu, nawet do siedmiu lat. NFZ postanowił jednak szczegółowo kontrolować najdłuższe kolejki.

Dlatego od jakiegoś czasu szpitale, w których wykonuje się zabiegi wszczepiania endoprotez stawu kolanowego lub biodrowego, zabiegi koronaroplastyki (czyli balonikowania) oraz operacje zaćmy z wszczepieniem nowej soczewki, muszą wysyłać do oddziału nie tylko informacje o tym, ile osób i jak długo czeka u nich na podobne leczenie, ale także numery PESEL ludzi w kolejce.

W ten sposób NFZ potrafi wytropić tych, którzy zapisali się w kilku ośrodkach naraz. Nie ma za to żadnych kar, choć jest niezgodne z prawem. - Rekordzista był zapisany w siedmiu szpitalach na wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego. Jak wszystkim innym wysłaliśmy mu pismo z informacją, że musi zdecydować się tylko na jedną kolejkę - mówi Jacek Kopocz, rzecznik śląskiego NFZ-etu.

W sumie w zeszłym roku NFZ wysłał podobne listy do 500 pacjentów (z 47 tys. zapisanych na wszystkie wymienione zabiegi). Ale to nie wszystko, bo kontrolowane są też szpitale. - Co tydzień dostajemy list w sprawie kolejek. Najczęściej NFZ pyta, dlaczego pacjent X był przyjęty i leczony przed innymi, skoro był daleko w kolejce. Wytłumaczenie na ogół jest proste: stan pacjenta się pogorszył i trzeba go było pilnie przyjąć, ale NFZ pisze i pisze - mówi Anna Knysok, wicedyrektorka Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie.

Koczy: - W tyle głowy zostaje jeszcze myśl: ile za to wzięli, że pacjenta przesunęli? Czyli sprawa dla policji! Z tego powodu przesuwamy w kolejce tylko tych chorych, których stan się pogarsza. Przesuwanie znajomych czy znanych osób już nie wchodzi u nas w grę.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy