Nasza szkapa albo garnek zupy na szkolnym świadectwie?

Magdalena Warchala
2010-02-08 , aktualizacja: 09.02.2010 01:36
A A A Drukuj
Przemysław Fabjański: A może nie tylko szkoła, ale każda klasa będzie miała swój krój świadectwa? - pyta kpiąco Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Przemysław Fabjański: A może nie tylko szkoła, ale każda klasa będzie miała swój krój świadectwa? - pyta kpiąco
Koniec z nudnymi, jednolitymi wzorami świadectw! Ministerstwo Edukacji Narodowej chce, żeby każda szkoła zaprojektowała sobie cenzurkę. Czyżby dyrektorzy i urzędnicy nie mieli już ważniejszych zajęć?
Dzisiaj świadectwa różnią się jedynie kolorem: niebieskie dostaje się w podstawówce, pomarańczowe w gimnazjum, żółte w zawodówce, a różowe w liceum oraz w technikum. Nuda. A przecież można by, jak ironizuje dyrektorka jednej z katowickich szkół, świadectwo technikum gastronomicznego ozdobić wizerunkiem garnka z zupą, zaś liceum im. Marii Konopnickiej - podobizną naszej szkapy.

Już od września te wizje mogą się spełnić, bo Ministerstwo Edukacji chce nakazać dyrektorom opracowanie własnego wzoru świadectw. Będą mogli popuścić wodze fantazji, pod warunkiem że zachowają dotychczas obowiązującą kolorystykę, a na cenzurkach z wyróżnieniem umieszczą - tak jak dotąd - czerwony pasek. Dodatkowo - czego wcześniej nie praktykowano - na arkuszu musi znaleźć się PESEL ucznia. Poza tym wyobraźnię dyrektora artysty poskromić będą mogli jedynie urzędnicy z organu prowadzącego szkołę (magistratu lub starostwa), którzy powinni zaakceptować jego dzieło lub zlecić poprawki. - To pozwoli na większą autonomię. Jeśli dyrektor zechce, żeby na dokumencie był np. herb miasta albo logo szkoły, będzie mógł je tam umieścić - mówi Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN.

Wśród dyrektorów, z którymi rozmawiałam, nikt pomysłu ministerstwa nie traktował jako zachęty do większej autonomii. - To tak jakby dać dziecku kredki, żeby odwrócić jego uwagę od poważnych spraw! A tu kolejna reforma przewraca edukację do góry nogami - słyszałam najczęściej, po czym padała wyliczanka zapowiadanych zmian: do podstawówek idą sześciolatki, więc trzeba przystosować dla nich sale i powołać zespoły do spraw specjalnych potrzeb edukacyjnych, nauczycielom dochodzą dodatkowe, darmowe godziny pracy, z których muszą być rozliczani, zmienia się formuła egzaminu gimnazjalnego, na maturę wchodzi matematyka. - A my mamy się cieszyć możliwością samodzielnego projektowania świadectw?! - pytają oburzeni pedagodzy, i trudno im odmówić racji.

Przemysław Fabjański, dyrektor I LO im. Słowackiego w Chorzowie, plany MEN kwituje z uśmiechem. - Może niech każda klasa ma własny wzór świadectwa. Albo lepiej dopasujmy je do płci uczniów: dla dziewczynek różowe, dla chłopców niebieskie. Dajmy także większą autonomię obywatelom. Niech każdy sam zaprojektuje swój dowód osobisty. Chętnie umieściłbym obok swojego zdjęcia fotografię modelki - ironizuje Fabjański.

Całkiem poważnie radzi zaś ministerstwu, by zajęło się istotniejszymi sprawami. - Szkołom brakuje pieniędzy. MEN ostatnio znów zmniejszyło dofinansowanie olimpiad przedmiotowych, ale podniosło wymagania biurokratyczne wobec ich organizatorów. To tylko jedna z długiej listy bolączek polskiej oświaty - mówi Fabjański.

Iwona Gąsior, wicedyrektorka Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 8 w Sosnowcu, obawia się z kolei, że cena świadectw zamawianych przez szkoły indywidualnie będzie wyższa od tych, które drukowano hurtowo, na całą Polskę.

Wątpliwości mają nawet dyrektorzy, którzy pomysł uważają za ciekawy. Monika Michalik, dyrektorka katowickiego Gimnazjum nr 4, chętnie widziałaby na cenzurkach swojej szkoły logo, które kilka lat temu zaprojektował jeden z uczniów. To domek, w którego zarys wpisana jest czwórka, czyli numer placówki. - Zindywidualizowane świadectwa mogą wspierać budowanie marki szkoły. Ale czy przez to nie staną się łatwiejsze do sfałszowania? - zastanawia się Michalik.

MEN uspokaja, że szkoły będą projektować jedynie świadectwa wydawane uczniom na koniec roku, które mają wartość pamiątkową. Te, które poświadczają ukończenie poszczególnych etapów nauki (np. podstawówki czy gimnazjum) i są uwzględniane przy rekrutacji do szkół programowo wyższych, pozostaną jednakowe w całym kraju.

Po co zatem wywoływać zamieszanie? Czy dyrektorzy nie mają ważniejszych spraw na głowie niż odkrywanie swoich artystycznych talentów, a urzędnicy recenzowanie wytworów ich fantazji? Pewnie nie. Mamy przecież szkoły świetnie wyposażone w pomoce naukowe i egzaminy obiektywnie sprawdzające wiedzę zdających. Nauczyciele uczą w kilkunastoosobowych klasach, więc bez trudu utrzymują dyscyplinę, mają też czas, by pochylić się nad każdym z uczniów. Chętnie pracują z nimi także po lekcjach, organizując ciekawe zajęcia dodatkowe, za które są dobrze wynagradzani. W takiej sytuacji pozostaje już tylko postawić kropkę nad i, dbając o wzornictwo świadectw, by absolwenci mieli elegancką pamiątkę po pięknych czasach spędzonych w szkolnych ławkach.

Przeczytaj: Uczniowie zastraszali nauczycieli. Odpowiedzą w sądzie. 17 gimnazjalistów, 160 zarzutów



Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Nasza szkapa albo garnek zupy na szkolnym świad... jerzy.zywiecki 09.02.10, 07:27

    A po co świadectwa?Kiedyś myślałem,że jest to ważny dokument ale widać się myliłem.A tak to po co się uczyć,poziom i tak coraz niższy.»

  • Nasza szkapa albo religia na szkolnym świad... rs_gazeta_forum 09.02.10, 09:41

    Niech zgadnę. Szkoła będzie mogła rozdzielić na "swoim" świadectwie religię odetyki, czego teraz ministerstwo nie wiedzieć czemu jeszcze się wstydzi?»

  • Woda skrzyżowana z wodą... firiduri 09.02.10, 11:28

    Teraz dopiero jest jasne po co wprowadzono dodatkową darmową godzinę dlanauczycieli - będą projektować sobie cenzurkę.Zastanawia mnie jednak ,czy przypadkiem MEN nie powinno wcześniej »