Ile trzeba odstać do lekarza? Ciężko się dowiedzieć

Ewa Furtak
2010-02-08 , aktualizacja: 09.02.2010 01:06
A A A Drukuj
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Narodowy Fundusz Zdrowia zmienia bazę dotyczącą kolejek do leczenia. Zamiast informacji o tym, jak długo przypuszczalnie trzeba będzie czekać na przyjęcie do szpitala czy przychodni, znajdą się w niej dane o tym, ile naprawdę czekali ci, których ostatnio w nich leczono.

Zobacz raport. Ile trzeba czekać na specjalistę: Tomografia komputerowa - 72 dni, rezonans magnetyczny - 126 dni, endoproteza biodra w 2017



Do Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej kilka dni po Nowym Roku zgłosił się starszy pan z dotkliwym bólem w nodze. Obszedł okoliczne poradnie. Nie zapisano go, tłumacząc, że miesięczny kontrakt się już wyczerpał. - Czy to możliwe? A może chodzi o to, że starego schorowanego człowieka każdy odeśle, bo taki pacjent jest droższy w leczeniu? - pyta Ryszard Batycki, dyrektor szpitala.

Starszy pacjent najpewniej nie zajrzy do bazy kolejkowej NFZ, a nawet jeśli - nie znajdzie tam aktualnych danych.

Internetowe listy oczekujących zostały wprowadzone w 2004 roku. Dzięki nim pacjenci mają mieć możliwość sprawdzenia, w której placówce są najmniejsze kolejki do specjalisty czy na szpitalny oddział. Dane umieszczane w bazie kolejkowej wysyłają do NFZ szpitale i poradnie. Mają to robić na bieżąco, ale nie wszystkie rzetelnie wypełniają ankiety.

Trzeba by zatrudnić sztab dodatkowych ludzi do sprawdzania przysyłanych danych i upominania placówek, żeby robiły to w terminie. Nie bardzo jest jednak po co, bo prawo nakłada wprawdzie na szpitale obowiązek wysyłania danych o kolejkach do NFZ, ale nie przewiduje żadnych kar dla tych, którzy tego nie zrobią.

Jaki to ma skutek dla pacjentów? Oto przykład: mama Marty Żurek z Bielska-Białej dostała w zeszłym roku od lekarza rodzinnego skierowanie na konsultację do neurologa. - To było pod koniec roku, kiedy już nigdzie nie chcieli przyjmować nowych pacjentów. Zapłaciłam mamie za prywatną wizytę - mówi Żurek.

Ale teraz jej mama musi skonsultować się z neurologiem po raz kolejny. Według danych na stronie do poradni neurologicznych w regionie nie ma kolejek. Na liście przy większości z nich widnieje adnotacja: brak osób oczekujących.

- Można z tego wywnioskować, że można przyjść ze skierowaniem i w tym samym dniu będzie się przyjętym. Obdzwoniłam poradnie. W rzeczywistości wszędzie, gdzie dzwoniłam, czeka się miesiącami w kolejce - denerwuje się pani Marta.

Okazuje się jednak, że winni zamieszania w bazie kolejkowej bywają też sami pacjenci. - Zapisują się do kilku szpitali czy poradni naraz na ten sam zabieg albo do tego samego specjalisty. W ten sposób kolejki sztucznie rosną - mówi Andrzej Troszyński z biura prasowego Narodowego Funduszu Zdrowia.

Gdy NFZ sprawdził szczegółowo listy osób czekających na wszczepienie endoprotezy, okazało się, że są pacjenci, którzy zapisali się do kolejki w trzech, a nawet czterech szpitalach naraz.

Zasady tworzenia list kolejkowych zmieniły się od tego roku. Dotąd placówki medyczne przesyłały do NFZ informacje o średnim przewidywanym czasie oczekiwania na przyjęcie do poszczególnych oddziałów czy poradni oraz o liczbie czekających pacjentów.

Osobny dział stanowiły dane o czasie oczekiwania na szczególnie popularne świadczenia, np. operacje zaćmy albo terapie drogimi lekami.

Teraz internetowy serwis kolejkowy będzie publikował dane o rzeczywistym czasie oczekiwania na leczenie, czyli liczbie dni, jaką spędzili w kolejce do przyjęcia pacjenci operowani bądź badani w ostatnim miesiącu. W tym zestawie nie będzie się jednak uwzględniać danych o pacjentach przyjętych w trybie natychmiastowym, ponieważ ich kolejka nie obowiązuje, ani pacjentach przyjmowanych regularnie na kontrolę.

Zmiana ma ułatwić życie pacjentom, dając im dostęp do bardziej wiarygodnych danych o kolejkach. Na razie jednak baza daleka jest od założeń. Przykład: przy niektórych placówkach z listy widnieją duże liczby w rubryce "oczekujący pacjenci" i cyfra zero w rubryce "średni czas oczekiwania". To wcale nie oznacza, że np. szpital z kilkusetosobową listą pacjentów oczekujących na wszczepienie endoprotezy robi zabiegi na bieżąco, ale tylko to, że w danym miesiącu nikt nie został skreślony z listy kolejkowej (czytaj: nikt nie doczekał się leczenia).

Poza tym listy jak były, tak są nieaktualne - przy wielu placówkach widnieje adnotacja "brak danych", a to oznacza, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy nie przekazały one do NFZ żadnych informacji dotyczących kolejek do danego zabiegu czy poradni.

Takich danych nie ma w przypadku szpitali, które nie podpisały jeszcze ostatecznej wersji kontraktu z NFZ na leczenie w tym roku.

Polecamy: Kilkaset pielęgniarek odeszło od łóżek pacjentów. Chcą podwyżek



Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Ile trzeba odstać do lekarza? Ciężko się dowied... jerzy.zywiecki 09.02.10, 07:53

    Baju,baju,baju.Przez trzy dni starałem dostać się do lekarza rodzinnego.Do kardiologa,gdzie mam stałe leczenie tylko 4 miesiące.Założenie holtera na kolejce też tylko 4 miechy.Okulistę to »