Ile trzeba odstać do lekarza? Ciężko się dowiedzieć
2010-02-08
, aktualizacja: 09.02.2010 01:06
Narodowy Fundusz Zdrowia zmienia bazę dotyczącą kolejek do leczenia. Zamiast informacji o tym, jak długo przypuszczalnie trzeba będzie czekać na przyjęcie do szpitala czy przychodni, znajdą się w niej dane o tym, ile naprawdę czekali ci, których ostatnio w nich leczono.
ZOBACZ TAKŻE
- Kontrolował szpital, teraz będzie w nim dyrektorem (01-03-10, 23:00)
- Pokolenie wyżu rodzi dużo dzieci. Cesarka w modzie (12-02-10, 20:01)
- W centrum onkologii za 6,2 mln zbudowano dwa bunkry (10-02-10, 22:00)
- Jak NFZ tropi pacjentów w kolejkach i co z tego wynika (09-02-10, 23:16)
- Kilkaset pielęgniarek odeszło od łóżek. Chcą podwyżek (09-02-10, 01:01)
- Zobacz ile trzeba czekać na specjalistę (08-02-10, 22:28)
- Pielęgniarki chcą strajku. Solidarność krytykuje akcję (03-02-10, 23:00)
- W przyszłym roku jeszcze dłuższe kolejki do lekarzy (02-12-09, 22:58)
- Izba przyjęć pęka w szwach. To wina chorych? (29-07-09, 16:04)
Zobacz raport. Ile trzeba czekać na specjalistę: Tomografia komputerowa - 72 dni, rezonans magnetyczny - 126 dni, endoproteza biodra w 2017
Do Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej kilka dni po Nowym Roku zgłosił się starszy pan z dotkliwym bólem w nodze. Obszedł okoliczne poradnie. Nie zapisano go, tłumacząc, że miesięczny kontrakt się już wyczerpał. - Czy to możliwe? A może chodzi o to, że starego schorowanego człowieka każdy odeśle, bo taki pacjent jest droższy w leczeniu? - pyta Ryszard Batycki, dyrektor szpitala.
Starszy pacjent najpewniej nie zajrzy do bazy kolejkowej NFZ, a nawet jeśli - nie znajdzie tam aktualnych danych.
Internetowe listy oczekujących zostały wprowadzone w 2004 roku. Dzięki nim pacjenci mają mieć możliwość sprawdzenia, w której placówce są najmniejsze kolejki do specjalisty czy na szpitalny oddział. Dane umieszczane w bazie kolejkowej wysyłają do NFZ szpitale i poradnie. Mają to robić na bieżąco, ale nie wszystkie rzetelnie wypełniają ankiety.
Trzeba by zatrudnić sztab dodatkowych ludzi do sprawdzania przysyłanych danych i upominania placówek, żeby robiły to w terminie. Nie bardzo jest jednak po co, bo prawo nakłada wprawdzie na szpitale obowiązek wysyłania danych o kolejkach do NFZ, ale nie przewiduje żadnych kar dla tych, którzy tego nie zrobią.
Jaki to ma skutek dla pacjentów? Oto przykład: mama Marty Żurek z Bielska-Białej dostała w zeszłym roku od lekarza rodzinnego skierowanie na konsultację do neurologa. - To było pod koniec roku, kiedy już nigdzie nie chcieli przyjmować nowych pacjentów. Zapłaciłam mamie za prywatną wizytę - mówi Żurek.
Ale teraz jej mama musi skonsultować się z neurologiem po raz kolejny. Według danych na stronie do poradni neurologicznych w regionie nie ma kolejek. Na liście przy większości z nich widnieje adnotacja: brak osób oczekujących.
- Można z tego wywnioskować, że można przyjść ze skierowaniem i w tym samym dniu będzie się przyjętym. Obdzwoniłam poradnie. W rzeczywistości wszędzie, gdzie dzwoniłam, czeka się miesiącami w kolejce - denerwuje się pani Marta.
Okazuje się jednak, że winni zamieszania w bazie kolejkowej bywają też sami pacjenci. - Zapisują się do kilku szpitali czy poradni naraz na ten sam zabieg albo do tego samego specjalisty. W ten sposób kolejki sztucznie rosną - mówi Andrzej Troszyński z biura prasowego Narodowego Funduszu Zdrowia.
Gdy NFZ sprawdził szczegółowo listy osób czekających na wszczepienie endoprotezy, okazało się, że są pacjenci, którzy zapisali się do kolejki w trzech, a nawet czterech szpitalach naraz.
Zasady tworzenia list kolejkowych zmieniły się od tego roku. Dotąd placówki medyczne przesyłały do NFZ informacje o średnim przewidywanym czasie oczekiwania na przyjęcie do poszczególnych oddziałów czy poradni oraz o liczbie czekających pacjentów.
Osobny dział stanowiły dane o czasie oczekiwania na szczególnie popularne świadczenia, np. operacje zaćmy albo terapie drogimi lekami.
Teraz internetowy serwis kolejkowy będzie publikował dane o rzeczywistym czasie oczekiwania na leczenie, czyli liczbie dni, jaką spędzili w kolejce do przyjęcia pacjenci operowani bądź badani w ostatnim miesiącu. W tym zestawie nie będzie się jednak uwzględniać danych o pacjentach przyjętych w trybie natychmiastowym, ponieważ ich kolejka nie obowiązuje, ani pacjentach przyjmowanych regularnie na kontrolę.
Zmiana ma ułatwić życie pacjentom, dając im dostęp do bardziej wiarygodnych danych o kolejkach. Na razie jednak baza daleka jest od założeń. Przykład: przy niektórych placówkach z listy widnieją duże liczby w rubryce "oczekujący pacjenci" i cyfra zero w rubryce "średni czas oczekiwania". To wcale nie oznacza, że np. szpital z kilkusetosobową listą pacjentów oczekujących na wszczepienie endoprotezy robi zabiegi na bieżąco, ale tylko to, że w danym miesiącu nikt nie został skreślony z listy kolejkowej (czytaj: nikt nie doczekał się leczenia).
Poza tym listy jak były, tak są nieaktualne - przy wielu placówkach widnieje adnotacja "brak danych", a to oznacza, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy nie przekazały one do NFZ żadnych informacji dotyczących kolejek do danego zabiegu czy poradni.
Takich danych nie ma w przypadku szpitali, które nie podpisały jeszcze ostatecznej wersji kontraktu z NFZ na leczenie w tym roku.
Polecamy: Kilkaset pielęgniarek odeszło od łóżek pacjentów. Chcą podwyżek
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Ile trzeba odstać do lekarza? Ciężko się dowied...
jerzy.zywiecki
09.02.10, 07:53
Baju,baju,baju.Przez trzy dni starałem dostać się do lekarza rodzinnego.Do kardiologa,gdzie mam stałe leczenie tylko 4 miesiące.Założenie holtera na kolejce też tylko 4 miechy.Okulistę to »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


