Zabił siekierą i ukrył się w szpitalu psychiatrycznym

piet
2010-01-20 , aktualizacja: 20.01.2010 22:04
A A A Drukuj
Do zabójstwa doszło w na początku grudnia w barakowozie przy ul. Pstrągowej w Katowicach. Podczas imprezy 54-letni bezdomny chwycił za siekierę i wbił ją w głowę 63-letniego gospodarza. Sprawca wiedział, że będzie głównym podejrzanym, więc kilkadziesiąt godzin po zabójstwie sprowokował bójkę z przypadkowym mężczyzną, a kiedy przyjechała policja, zaczął się dziwnie zachowywać i mówić od rzeczy. Prosto z ulicy trafił na obserwację do szpitala psychiatrycznego.
Oficerowie prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa 63-latka bardzo szybko ustalili, że ostatnim gościem w jego barakowozie był 54-latek, który nagle przestał się pojawiać w noclegowniach. We wtorek namierzyli go w szpitalu psychiatrycznym, a lekarze uznali, że stan jego zdrowia pozwala na przesłuchanie.

- Przyznał się do zabójstwa. Wyjaśnił, że po wielu wcześniejszych nieporozumieniach w końcu puściły mu nerwy - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.

Wczoraj 54-latek został aresztowany na trzy miesiące.

Zobacz: Matka: zabili mi syna. Prokuratura jej nie wierzy



Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy