Zabił siekierą i ukrył się w szpitalu psychiatrycznym
2010-01-20
, aktualizacja: 20.01.2010 22:04
Do zabójstwa doszło w na początku grudnia w barakowozie przy ul. Pstrągowej w Katowicach. Podczas imprezy 54-letni bezdomny chwycił za siekierę i wbił ją w głowę 63-letniego gospodarza. Sprawca wiedział, że będzie głównym podejrzanym, więc kilkadziesiąt godzin po zabójstwie sprowokował bójkę z przypadkowym mężczyzną, a kiedy przyjechała policja, zaczął się dziwnie zachowywać i mówić od rzeczy. Prosto z ulicy trafił na obserwację do szpitala psychiatrycznego.
ZOBACZ TAKŻE
- Dożywocie dla zabójców za brak człowieczeństwa (24-06-10, 22:52)
- Zabił i zabetonował kolegę w wannie. Dostał dożywocie (11-03-10, 16:03)
- Zadurzony KPN-owiec jednak nie pójdzie do psychiatryka (24-02-10, 20:37)
- Tak się zadurzył, że grozi mu szpital psychiatryczny (22-02-10, 23:44)
- 74-latek dostał zawału ćwiartując nożem zwłoki kobiety? (09-02-10, 11:10)
- Bandyci zabili stróża, żeby ukraść pełną ciężarówkę (01-02-10, 19:37)
Oficerowie prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa 63-latka bardzo szybko ustalili, że ostatnim gościem w jego barakowozie był 54-latek, który nagle przestał się pojawiać w noclegowniach. We wtorek namierzyli go w szpitalu psychiatrycznym, a lekarze uznali, że stan jego zdrowia pozwala na przesłuchanie.
- Przyznał się do zabójstwa. Wyjaśnił, że po wielu wcześniejszych nieporozumieniach w końcu puściły mu nerwy - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.
Wczoraj 54-latek został aresztowany na trzy miesiące.
- Przyznał się do zabójstwa. Wyjaśnił, że po wielu wcześniejszych nieporozumieniach w końcu puściły mu nerwy - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.
Wczoraj 54-latek został aresztowany na trzy miesiące.
Zobacz: Matka: zabili mi syna. Prokuratura jej nie wierzy
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

