Związkowcy z Fiata chcą 650 zł podwyżki dla każdego

Tomasz Głogowski
2010-01-20 , aktualizacja: 21.01.2010 13:06
A A A Drukuj
- Skruszymy serce pracodawcy, jak trąby skruszyły mury Jerycha - obiecują związkowcy z "Solidarności" w Fiacie Auto Poland. Domagają się 650 zł podwyżki dla każdego pracownika. Dyrekcja fabryki w Tychach jest skłonna dać najwyżej 100 zł.
SERWISY
Coraz bardziej zaostrza się spór o tegoroczne podwyżki w tyskiej fabryce Fiata. "Solidarność", która domaga się 650 zł dla każdego pracownika, zorganizowała wczoraj masówki w działach montażu i spawania. Związkowcy przekonywali pracowników, by przestali się bać i poparli ich żądania.

Ale to nie koniec. W najbliższy piątek oraz 27 stycznia i 1 lutego przed bramą tyskiego zakładu "S" zorganizuje pikiety. Będą pokojowe, ale głośne. - Chcemy, aby pracownicy zobaczyli, że nie są sami - przekonuje Wanda Stróżyk, szefowa "Solidarności" we Fiacie Auto Poland.

Do tej pory w zakładzie odbyły się dwie tury negocjacji, ale żadna nie przyniosła rezultatów. Pracodawca zaproponował zaledwie stuzłotowe podwyżki, podczas gdy "S" domaga się sześć razy więcej. Związkowcy zapewniają, że informacje o świetnych zarobkach w tyskiej fabryce to mity. Pracownicy na taśmie produkcyjnej, a więc wykonujący jedne z najcięższych prac, zarabiają ich zdaniem od 2,4 do 2,8 tys. zł brutto (dyrekcja twierdzi, że średnia płaca pracownika z 10-letnim stażem zatrudnionego na taśmie to 3,9 tys. zł brutto). Jedyną szansą na lepszą pensję są nadgodziny i nieregularne premie. - Ludzie są przemęczeni, bo fabryka pracuje przez sześć dni w tygodniu. Nie ma nawet czasu na wypoczynek - mówi Stróżyk.

Skąd w ogóle pomysł podwyżek? Zeszły rok był dla tyskiej fabryki Fiata najlepszym w historii. Produkcja wzrosła o 20 proc., a z taśm montażowych zjechało prawie 606 tys. samochodów - niemal tyle, ile w sumie wyprodukowało pięć fabryk Fiata we Włoszech.

- Co z tego, skoro ludzie nic z tego nie mają - alarmuje "S" i zapowiada, że będzie walczyć do skutku. Nawet wbrew pozostałym związkom zawodowym działającym w tyskim Fiacie, które póki co nie przyłączyły się do żądań "S".

Dyrekcja fabryki nie zamierza komentować sporu o wynagrodzenia. Bogusław Cieślar, rzecznik Fiata Auto Poland, zapewnia tylko, że negocjacje będą trwać aż do skutku i na pewno zakończą się podpisaniem porozumienia. Ewentualne podwyżki będą obowiązywać od stycznia tego roku.

Nie wiadomo jednak, jaki wpływ na przebieg rozmów będą miały ostatnie wieści z Włoch. Koncern zapowiedział, że od 2011 r. może przenieść produkcję nowej pandy z Polski do Włoch. Nie wszyscy wierzą w te rewelacje, ale nie brakuje głosów, że gdyby tak się stało, tyską fabrykę, w której pracuje dziś ponad 6 tys. pracowników, czekałyby nie tyle podwyżki co zwolnienia.

Polecamy: Wszyscy chcą być górnikami, bo kopalnie znowu w modzie



Podziel się

  • 22 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy