Złodziej ukrywał się na zaśnieżonym dachu. Pięć godzin!

Marcin Pietraszewski
2010-01-09 , aktualizacja: 09.01.2010 00:17
A A A Drukuj
Chorzowska policja zatrzymała trzech złodziei, których zdjęcia bez zgody prokuratury umieszczono w internecie. Jeden z nich uciekł na zaśnieżony dach i przez pięć godzin tulił się do komina. W końcu negocjator nakłonił go do poddania się.

Zdjęcia złodziei w sieci pomogły zdobyć ich nazwiska



- Dwaj z nich zostali aresztowani, a trzeci, który przyznał się do włamania, został objęty dozorem - ujawniła wczoraj sierżant Justyna Dziedzic, rzeczniczka prasowa komendy miejskiej w Chorzowie.

Złodzieje są podejrzani o włamanie w Wigilię do sklepu przy ul. Karola Miarki w Chorzowie. Ich łupem padło 500 paczek papierosów oraz 28 tys. zł utargu. Sprawcy nie wiedzieli jednak, że przebieg włamania zarejestrowała ukryta kamera. Na zdjęciach doskonale widać było twarz jednego ze złodziei oraz sylwetki jego kompanów.

Na prośbę właścicieli obrabowanego sklepu prywatny detektyw wrzucił fotografie sprawców do internetu i dołączył do nich prośbę o identyfikację sprawców. Zrobił to jednak bez zgody prokuratury. - Tego wymagał interes społeczny - wyjaśniał.

Odzew internautów był błyskawiczny. W poniedziałek detektyw przekazał policjantom nazwiska dwóch z trzech włamywaczy. Policja twierdzi, że wcześniej sama zdobyła je drogą operacyjną, a we wtorek dzięki współpracy z oficerami Centralnego Biura Śledczego namierzyła trzeciego złodzieja.

Ich zatrzymanie miało jednak niecodzienny i dramatyczny przebieg. Śledczy zdobyli informację, że włamywacze ukrywają się w wynajętym mieszkaniu, kilkaset metrów od obrabowanego sklepu. Kiedy po nich jechali, dostali wiadomość, że w pobliżu doszło do bijatyki i ktoś został pchnięty nożem. - Rannym okazał się jeden z poszukiwanych przez nas mężczyzn. Twierdzi jednak, że nie wie, kto go zaatakował - mówi sierżant Dziedzic.

Kiedy ranny włamywacz trafił do szpitala, policja pojechała po jego dwóch kolegów. Pierwszego zatrzymano przed blokiem, w którym się ukrywał. Był tak pochłonięty rozmową przez telefon, że nie zauważył wysiadających z samochodów funkcjonariuszy. Oglądający tę scenę z okna drugi ze złodziei w panice wybiegł na klatkę schodową i wszedł na zasypany śniegiem dach pięciopiętrowego bloku. Przesiedział tam pięć godzin i groził policjantom, że jak będą próbowali go zatrzymać, to skoczy. Nie było mu zimno, bo tulił się do ciepłego komina. - W końcu nasz negocjator przekonał go jednak do zejścia na dół - mówi rzeczniczka chorzowskiej komendy.

Podejrzani o włamanie do sklepu mają 27-31 lat, jeden z nich był poszukiwany, bo uciekł z zakładu karnego. Grozi im 10 lat więzienia.

Polecamy: Ukradli rower gangsterowi, który napadał na konwoje



Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy