Gminy mają kłopoty, bo wywalili firmę z budowy A1
2009-12-27
, aktualizacja: 28.12.2009 09:24
Wyrzucenie firmy Alpine z budowy autostrady A1 okazało się początkiem kłopotów dla mieszkańców okolicznych gmin. Zostali z rozkopanymi drogami i popękanymi domami. Pracę straciło także około 800 osób, w tym właściciele koparek czy aut ciężarowych
ZOBACZ TAKŻE
- Węzeł nie pomógł. Ulica Pszczyńska dalej korkami stoi (08-01-10, 12:50)
- Spory i śnieg sparaliżowały plac budowy autostrady A1 (02-02-10, 20:37)
- Gdzie jest oświetlenie na A4? Jaworzno skarży się UOKiK (07-01-10, 15:59)
- Awantura o most na autostradzie A1. Mógł się zawalić? (14-01-10, 19:01)
- Wyrzucili firmę z budowy autostrady A1. Teraz wróci? (16-07-10, 22:51)
- Kto dokończy budowę A1? Austriacy znów są chętni (19-04-10, 11:05)
- Gminom coraz bardziej zależy na inwestorach (26-03-10, 12:46)
- Nie można podliczyć, co zrobiono na A1. Wszędzie leży... śnieg. (03-02-10, 21:10)
- Spór o przerwaną budowę autostrady A1 rozstrzygnie sąd (05-01-10, 09:41)
- Sieroty po A1 (02-01-10, 10:00)
- Mieszkaniowe rozterki AD 2010 (30-12-09, 10:32)
- A4 pod ochroną. Przez nią Jaworzno traci 254 mln zł? (21-12-09, 13:28)
- Drogowcy otworzyli 15 km A1 i część węzła Sośnica (23-12-09, 09:54)
- Węzeł Sośnica to labirynt. Poćwicz najpierw na sucho (17-12-09, 19:50)
Mariusz Adamczyk, wójt Godowa, mówi, że o zerwaniu przed świętami umowy z firmą Alpine Bau na budowę 18,3 km autostrady A1 ze Świerklan do Gorzyczek dowiedział się z telewizji. Od razu wiedział, że będą kłopoty. - Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad pozbyła się z łatwością wykonawcy, ale nikt nie pomyślał, że ta decyzja uderzy bezpośrednio w nas, czyli ludzi mieszkających w pobliżu budowanej autostrady - denerwuje się wójt Adamczyk.
Okazuje się, że z powodu budowy A1 musiano zamknąć kilka dróg lokalnych, m.in. ul. Szybową, Wiejską i 1 Maja. Ponieważ autobusy dowoziły tamtędy dzieci do okolicznych szkół, gmina musiała postarać się o transport zastępczy. Zgodnie z umową płaciła za niego Alpine, czyli wykonawca autostrady. Firma zobowiązała się też na przykład do remontu zniszczonych przez ciężki sprzęt dróg dojazdowych, budowy kilku jezdni w pobliżu miejscowego orlika czy usuwania na bieżąco wszystkich szkód powstałych w prywatnych domach czy gospodarstwach. A tych jest niemało, bo autostrada to gigantyczna inwestycja. Pękające domy czy zalane pola to normalka.
- Firma, przynajmniej w stosunku do nas, była w porządku i wywiązywała się z umowy. Jak ich wyrzucili, to zostaliśmy z tym wszystkim sami - mówi Adamczyk, który razem z wójtami z Mszany i Gorzyc napisał list do ministra infrastruktury i GDDKiA. Zapytali w nim, kto teraz zapłaci za zniszczone drogi i rozgrzebane inwestycje wokół A1? Jednoznacznej odpowiedzi nie otrzymali do tej pory.
- Jak przyjdzie wiosna i błoto wyleje się na ulice, to do kogo przyjdą zdenerwowani ludzie? Nie do władz w Warszawie czy Katowicach, ale do mnie, do wójta. I co im wtedy powiem? Że potraktowali nas wszystkich jak gówniarzy? - denerwuje się Piotr Oślizło, wójt Gorzyc, który został z rozkopaną ulicą Raciborską, gdzie robotami zajmował się podwykonawca firmy Alpine.
Ale zniszczone drogi to niejedyny problem. Wyrzucenie firmy z budowy A1 spowodowało, że wielu okolicznych mieszkańców straciło z dnia na dzień pracę. - Ci, co mają ciężki sprzęt, byli wynajmowali do budowy drogi. Część wzięła nawet koparki czy auta ciężarowe na kredyt, bo mieli mieć pewną robotę przynajmniej przez dwa lata - mówi Mariusz Adamczyk i dodaje, że takich pechowców może być nawet 800.
GDDKiA przyznaje, że dla mieszkańców okolicznych gmin nagłe zerwanie kontraktu może być problemem, ale tłumaczy, że nie miała innego wyjścia. Wykonawca pracował zbyt wolno. Zamiast 85 proc. zaawansowania prac osiągnął jedynie 50 proc. - Wszystkie zobowiązania przejmie na siebie nowy wykonawca, który zostanie wyłoniony w przetargu - zapewnia Dorota Marzyńska, rzeczniczka GDDKiA w Katowicach.
Niestety, nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Przetarg ma zostać ogłoszony w kwietniu przyszłego roku, a rozstrzygnięty dopiero w sierpniu, ale przegrani mogą się odwoływać. Do tego czasu na budowie A1 nic nie będzie się działo, chyba że - jak mówią ludzie - zaczną grasować złodzieje. - Skoro potrafią ukraść trakcję elektryczną pod napięciem, to co dopiero jakiś kabel w drodze. Będziemy tu mieli nieciekawie - przekonują mieszkańcy.
Mają jeszcze nadzieję, że Alpine, które odwołało się od decyzji, wróci na plac budowy. Firma broni się, że GDDKiA źle przygotowała front robót. Nie dość, że przez prawie pół roku trzeba było oczyszczać grunty ze starej amunicji pochodzącej z czasów II wojny światowej, to jeszcze źle zaprojektowano niektóre mosty na trasie A1. Ministerstwo Infrastruktury ma rozpatrzyć odwołanie 29 grudnia.
Okazuje się, że z powodu budowy A1 musiano zamknąć kilka dróg lokalnych, m.in. ul. Szybową, Wiejską i 1 Maja. Ponieważ autobusy dowoziły tamtędy dzieci do okolicznych szkół, gmina musiała postarać się o transport zastępczy. Zgodnie z umową płaciła za niego Alpine, czyli wykonawca autostrady. Firma zobowiązała się też na przykład do remontu zniszczonych przez ciężki sprzęt dróg dojazdowych, budowy kilku jezdni w pobliżu miejscowego orlika czy usuwania na bieżąco wszystkich szkód powstałych w prywatnych domach czy gospodarstwach. A tych jest niemało, bo autostrada to gigantyczna inwestycja. Pękające domy czy zalane pola to normalka.
- Firma, przynajmniej w stosunku do nas, była w porządku i wywiązywała się z umowy. Jak ich wyrzucili, to zostaliśmy z tym wszystkim sami - mówi Adamczyk, który razem z wójtami z Mszany i Gorzyc napisał list do ministra infrastruktury i GDDKiA. Zapytali w nim, kto teraz zapłaci za zniszczone drogi i rozgrzebane inwestycje wokół A1? Jednoznacznej odpowiedzi nie otrzymali do tej pory.
- Jak przyjdzie wiosna i błoto wyleje się na ulice, to do kogo przyjdą zdenerwowani ludzie? Nie do władz w Warszawie czy Katowicach, ale do mnie, do wójta. I co im wtedy powiem? Że potraktowali nas wszystkich jak gówniarzy? - denerwuje się Piotr Oślizło, wójt Gorzyc, który został z rozkopaną ulicą Raciborską, gdzie robotami zajmował się podwykonawca firmy Alpine.
Ale zniszczone drogi to niejedyny problem. Wyrzucenie firmy z budowy A1 spowodowało, że wielu okolicznych mieszkańców straciło z dnia na dzień pracę. - Ci, co mają ciężki sprzęt, byli wynajmowali do budowy drogi. Część wzięła nawet koparki czy auta ciężarowe na kredyt, bo mieli mieć pewną robotę przynajmniej przez dwa lata - mówi Mariusz Adamczyk i dodaje, że takich pechowców może być nawet 800.
GDDKiA przyznaje, że dla mieszkańców okolicznych gmin nagłe zerwanie kontraktu może być problemem, ale tłumaczy, że nie miała innego wyjścia. Wykonawca pracował zbyt wolno. Zamiast 85 proc. zaawansowania prac osiągnął jedynie 50 proc. - Wszystkie zobowiązania przejmie na siebie nowy wykonawca, który zostanie wyłoniony w przetargu - zapewnia Dorota Marzyńska, rzeczniczka GDDKiA w Katowicach.
Niestety, nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Przetarg ma zostać ogłoszony w kwietniu przyszłego roku, a rozstrzygnięty dopiero w sierpniu, ale przegrani mogą się odwoływać. Do tego czasu na budowie A1 nic nie będzie się działo, chyba że - jak mówią ludzie - zaczną grasować złodzieje. - Skoro potrafią ukraść trakcję elektryczną pod napięciem, to co dopiero jakiś kabel w drodze. Będziemy tu mieli nieciekawie - przekonują mieszkańcy.
Mają jeszcze nadzieję, że Alpine, które odwołało się od decyzji, wróci na plac budowy. Firma broni się, że GDDKiA źle przygotowała front robót. Nie dość, że przez prawie pół roku trzeba było oczyszczać grunty ze starej amunicji pochodzącej z czasów II wojny światowej, to jeszcze źle zaprojektowano niektóre mosty na trasie A1. Ministerstwo Infrastruktury ma rozpatrzyć odwołanie 29 grudnia.
Serwis komunikacja poleca: Szybciej od Czechów skończymy budowę autostrady A1? Fatalnie
- 96 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
62 głosy
-
Miasta mają kłopoty, bo wywalili firmę z A1
mus-zek0
28.12.09, 09:01
Dziwne że w Polsce jeszcze jakieś zagraniczne firmy chcą podejmować pracę.»
-
Brawo Tusk, brawo Platforma...
z1234567
28.12.09, 20:01
Brawo Tusk, brawo Platforma...»
-
Gminy mają kłopoty, bo wywalili firmę z budowy A1
amelie2
29.12.09, 12:00
Ktoś nie dostał łapówki i baaardzo się zdenerwował. Tak bardzo, że nieprzewidział następstw tej swojej bezmyślnej decyzji. Za opóźnienie nalicza siękary, a wykonawcę wyrzuca się z budowy, »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Przez ceny za A4 narażamy cudzoziemców ...
- Będzie lepszy dojazd do A1. Marszałek ...
- Gubią rzeczy na potęgę. Na właściciela ...
- Trzygwiazdkowy hotel powstanie w Chorzowie
- Katowice chcą mieć superparking. Koszt to ...
- Było aż pięć kolizji. A4 w stronę Krakowa ...
- Spalił się kontener, w środku znaleziono ...

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


