Złodziej schował się w... lodówce. I nabawił się kataru

piet
2009-12-14 , aktualizacja: 14.12.2009 12:19
A A A Drukuj
Bytomscy policjanci szukali po całym mieście złodzieja, który włamał się do jednej z firm. W końcu w niedzielę zatrzymano go w mieszkaniu konkubiny. Ukrył się w lodówce. - Mężczyzna był mocno zziębnięty. Zanim trafił do aresztu, daliśmy mu koc oraz paczkę chusteczek do nosa - mówi Adam Jakubiak, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Bytomiu.
Kilka dni temu 48-latek razem z trzema kompanami włamał się do jednej z firm przy ul. Żeromskiego. Chcieli ukraść z niej zwoje miedzianych przewodów. Plan się jednak nie powiódł, bo zauważył ich stróż i wezwał policję. Patrol na gorącym uczynku zatrzymał kompanów 48-latka, któremu udało się uciec.

Policja szukała złodzieja po całym mieście. W końcu w niedzielę kryminalni dostali "cynk", że pojawił się w mieszkaniu konkubiny. Jednak kiedy tam weszli, mężczyzny nigdzie nie było. - Kobieta wmawiała naszym ludziom, że jej przyjaciel wyjechał w rodzinne strony - mówi Jakubiak.

Podczas rewizji policjanci zauważyli, że konkubina 48-latka cały czas kręci się w pobliżu lodówki. Kiedy ją otworzyli zobaczyli skulonego w niej poszukiwanego włamywacza. - Cały czas siąkał nosem, bo nabawił się kataru - mówi rzecznik bytomskiej komendy.

Za włamanie 48-latkowi grozi 10 lat więzienia.

Przeczytaj: W jednym dniu policjanci zatrzymali 14 przestępców



Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów