Prezydentowi Uszokowi sąd za Spodek nie grozi
2009-11-27
, aktualizacja: 27.11.2009 23:07
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie rzekomej niegospodarności prezydenta Katowic przy przekształceniach własnościowych Spodka. - Tego się spodziewaliśmy, bo ta sprawa od samego początku była nieporozumieniem - mówi rzecznik magistratu
ZOBACZ TAKŻE
- Radni: niech Uszok odpuści sobie wielkie plany (17-12-09, 19:21)
- Platforma Obywatelska będzie przystawką dla Piotra Uszoka (04-11-09, 12:07)
- Chcesz kupić bilet do Spodka? Ustaw się do przyczepy (25-10-09, 19:36)
- Nie ma konkurencji dla Piotra Uszoka w Katowicach (16-10-09, 20:11)
- Odchudzony Spodek wraca do pierwszej ligi (13-08-09, 20:36)
- Elewacja Spodka zmieni się w diodowy ekran? (10-07-09, 21:43)
- Pamiętacie kino w Spodku? Za młodzi jesteście (07-07-09, 22:31)
- Pitera chce, by radni zajęli się sprawą Spodka (25-06-09, 22:26)
- Trójwymiarowy pretorianin przypilnuje Spodka (25-06-09, 13:05)
Wybudowany w 1971 r. Spodek jest największą halą widowiskową w regionie. Może pomieścić 11,5 tys. widzów. Władze Katowic przejęły halę od państwa w 1992 r., a pięć lat później utworzyły zarządzającą nią spółkę Przedsiębiorstwo Widowiskowo-Sportowe "Spodek". PWS przynosiło jednak straty, więc w 2008 r. spółka została zlikwidowana. Od tego czasu halą zarządza katowicki MOSiR, a miasto na jej remont wydało 60 mln zł. Wcześniej mogło tylko pożyczać spółce pieniądze i nie miało wpływu na ich wydawanie.
W 2007 r., na polecenie kierowanej przez współpracowników Zbigniewa Ziobry Prokuratury Okręgowej w Katowicach wszczęto śledztwo w sprawie Spodka. Oparto je na wynikach kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej, która zarzuciła władzom miasta niegospodarność w kwestii ściągania podatku od nieruchomości.
Okazało się bowiem, że przez kilka lat PWS "Spodek" nie płacił tego podatku, a miasto nie wszczynało z tego tytułu egzekucji. Chodziło o co najmniej kilkaset tysięcy złotych, które nie zasiliły budżetu Katowic.
Śledczy powołali biegłego od spraw podatkowych, który miał ocenić, czy było to przestępstwo. W kwietniu, po kilkunastu miesiącach pracy, wydał opinię, która dawała podstawy do przedstawienia prezydentowi Katowic zarzutu niedopełnienia obowiązków. Grozi za to kara 3 lat więzienia. Z tego powodu śledczy z Prokuratury Rejonowej w Katowicach złożyli wniosek o przekazanie sprawy do innej jednostki. Napisali, że zależy im na bezstronnym wyjaśnieniu całej sprawy i chcą uniknąć zarzutu braku obiektywizmu. Sprawa trafiła więc do prokuratury w Siemianowicach Śląskich, która teraz ją umorzyła. Powód? - Nie dopatrzyliśmy się w działaniu prezydenta znamion przestępstwa - mówi prokurator Daniel Hetmańczyk, szef siemianowickiej prokuratury. Śledczy swoją decyzję wydali w oparciu o zeznania świadków, analizę akt oraz opinii biegłego. Jest ona prawomocna.
Waldemar Bojarun, rzecznik prasowy Piotra Uszoka: - Nie ukrywam, że tego się spodziewaliśmy, gdyż od samego początku twierdziliśmy, że w kwestii hali nie było żadnych nieprawidłowości.
Śledczy uznali, że miasto musiało zrezygnować ze ściągania podatku, inaczej Spodek wpadłby w poważne tarapaty - komornik zająłby jego konta, a spółka nie mogłaby się wywiązywać z bieżących zobowiązań. W efekcie doprowadziłoby to do wszczęcia egzekucji przez kolejnych wierzycieli i PWS musiałaby ogłosić upadłość. A podczas długotrwałego postępowania upadłościowego w Spodku nie można byłoby organizować imprez, co z kolei doprowadziłoby do dewastacji hali. Zaległe podatki nie uległy przedawnieniu, bo po likwidacji spółki należności zostały spłacone.
W 2007 r., na polecenie kierowanej przez współpracowników Zbigniewa Ziobry Prokuratury Okręgowej w Katowicach wszczęto śledztwo w sprawie Spodka. Oparto je na wynikach kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej, która zarzuciła władzom miasta niegospodarność w kwestii ściągania podatku od nieruchomości.
Okazało się bowiem, że przez kilka lat PWS "Spodek" nie płacił tego podatku, a miasto nie wszczynało z tego tytułu egzekucji. Chodziło o co najmniej kilkaset tysięcy złotych, które nie zasiliły budżetu Katowic.
Śledczy powołali biegłego od spraw podatkowych, który miał ocenić, czy było to przestępstwo. W kwietniu, po kilkunastu miesiącach pracy, wydał opinię, która dawała podstawy do przedstawienia prezydentowi Katowic zarzutu niedopełnienia obowiązków. Grozi za to kara 3 lat więzienia. Z tego powodu śledczy z Prokuratury Rejonowej w Katowicach złożyli wniosek o przekazanie sprawy do innej jednostki. Napisali, że zależy im na bezstronnym wyjaśnieniu całej sprawy i chcą uniknąć zarzutu braku obiektywizmu. Sprawa trafiła więc do prokuratury w Siemianowicach Śląskich, która teraz ją umorzyła. Powód? - Nie dopatrzyliśmy się w działaniu prezydenta znamion przestępstwa - mówi prokurator Daniel Hetmańczyk, szef siemianowickiej prokuratury. Śledczy swoją decyzję wydali w oparciu o zeznania świadków, analizę akt oraz opinii biegłego. Jest ona prawomocna.
Waldemar Bojarun, rzecznik prasowy Piotra Uszoka: - Nie ukrywam, że tego się spodziewaliśmy, gdyż od samego początku twierdziliśmy, że w kwestii hali nie było żadnych nieprawidłowości.
Śledczy uznali, że miasto musiało zrezygnować ze ściągania podatku, inaczej Spodek wpadłby w poważne tarapaty - komornik zająłby jego konta, a spółka nie mogłaby się wywiązywać z bieżących zobowiązań. W efekcie doprowadziłoby to do wszczęcia egzekucji przez kolejnych wierzycieli i PWS musiałaby ogłosić upadłość. A podczas długotrwałego postępowania upadłościowego w Spodku nie można byłoby organizować imprez, co z kolei doprowadziłoby do dewastacji hali. Zaległe podatki nie uległy przedawnieniu, bo po likwidacji spółki należności zostały spłacone.
Polecamy: Elewacja Spodka zmieni się w diodowy ekran?
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


