Jego zakatowali, ją pogrzebali żywcem. Dostali dożywocie

Marcin Pietraszewski
2009-10-13 , aktualizacja: 14.10.2009 04:47
A A A Drukuj
Przez prawie trzy godziny gangsterzy bili pałkami i dusili reklamówkami biznesmena oraz jego dziewczynę. - To była niezwykle bestialska zbrodnia - uznał we wtorek sąd i skazał zabójców na dożywocie.
37-letni Wiesław W., były policjant zajmujący się handlem górniczymi wierzytelnościami, zaginął w lipcu 2000 r. Razem z nim zniknęła jego przyjaciółka z Bielska-Białej - 21-letnia Iwona K. Przez sześć lat figurowali na liście zaginionych. Trzy lata temu prokuratorzy i oficerowie śląskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego wykopali ich ciała w lesie nad Pogorią w Dąbrowie Górniczej. Okazało się, że mężczyzna został zakatowany na śmierć, a pobitą do nieprzytomności dziewczynę pogrzebano żywcem. We wtorek przed Sądem Okręgowym w Katowicach zakończył się proces zabójców. To czterej młodzi gangsterzy, którym za zabicie Wiesława W. obiecano milion zł. Iwona K. zginęła przypadkowo, bo w dniu tragedii towarzyszyła narzeczonemu. Zabójstwo zlecili Zlatan H., handlujący na Śląsku węglem były oficer serbskich służb specjalnych oraz jego wspólnik Grzegorz D. Chcieli się pozbyć Wiesława W. z rynku handlu wierzytelnościami.

- To była bestialska i bezrefleksyjna zbrodnia popełniona z motywów zasługujących na szczególne potępienie - stwierdził sędzia Robert Kirejew, przewodniczący składu orzekającego, skazując dwóch z oskarżonych na kary dożywocia. Dwóm pozostałym wymierzył po 25 lat więzienia [pierwszego potraktował łagodniej w nagrodę za współpracę z prokuraturą, drugiemu, bo w chwili popełnienia mordu był niepełnoletni - przyp. red.]. Żaden z zabójców nie odważył się spojrzeć w oczy mówiącego do nich sędziego. Głowy mieli spuszczone i kręcili nimi z niedowierzaniem. Grzegorz D. za zlecenie zabójstwa spędzi za kratami 15 lat. Kary uniknął tylko Zlatan H., który trzy lata temu zmarł w Sarajewie w szpitalu dla weteranów wojennych.

Józef K., ojciec zamordowanej dziewczyny, orzeczenie sądu przyjął ze spokojem. - Wyrok, to wyrok. Żadna kara nie zwróci mi córki - powiedział w sądzie. Kiedy sędzia szczegółowo opisywał sposób, w jaki oprawcy mordowali jego córkę, zamykał oczy.

Zabójcy zwabili Wiesława W. do ośrodka wypoczynkowego nad Pogorią w Dąbrowie Górniczej. Twierdzili, że podpiszą z nim umowę o współpracy w handlu węglem. Gdy okazało się, że biznesmen przyjechał z dziewczyną, bandyci postanowili, że ona również zginie. Zabójcy zaprosili ich do jednego z domków kempingowych i zaatakowali zaraz po zamknięciu drzwi. Przez prawie trzy godziny bili ofiary stylami od łopat, dusili reklamówkami i sznurówkami. Krzyki zagłuszała puszczona na cały regulator muzyka. Zmasakrowane ciała zakopali w lesie, a potem przez cztery dni jeździli mercedesem należącym do zamordowanego mężczyzny. Z obiecanego za zabójstwo miliona zł nie dostali jednak ani grosza.

- Jak długo pracuję w zawodzie, jeszcze nie miałem do czynienia z tak okrutną zbrodnią - przyznał prokurator Leszek Goławski z wydziału do walki przestępczością zorganizowaną Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Po zatrzymaniu przez CBŚ gangsterzy nie potrafili wskazać miejsca, w którym pogrzebali swoje ofiary. Szukający ich policjanci przekopali pół lasu nad Pogorią. Dopiero naukowcy z krakowskiej AGH, którzy przeczesali go georadarem, pod jednym z drzew natknęli się na dwa szkielety.

Prokuratura prawdopodobnie nie będzie wnosiła o apelację wyroku. Na pewno zaskarży go mecenas Jerzy Zaleski, obrońca jednego ze skazanych na dożywocie zabójców. - Sprawa jest dramatyczna, skutki ostateczne, ale trzeba wśród tych wszystkich sprawców widzieć człowieka. Ja widzę go w moim kliencie - stwierdził mec. Zalewski. Będzie domagał się zmiany kwalifikacji czynu z zabójstwa na pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

Czytaj: Nastolatki zamordowały jak w "Nagim instynkcie"



Podziel się

  • 119 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów