Beskidy już po sezonie. Ceny poszły w dół

Ewa Furtak
11.10.2009 , aktualizacja: 12.10.2009 00:38
A A A Drukuj
W Beskidach ceny poszły w dół. Jednak turystów jest niewielu. - Póki nie będziemy mieli takich atrakcji jak aquaparki, póty tak, niestety, będzie - uważa Zbigniew Śliwiński z Beskidzkiej Izby Turystyki.
GALERIA ZDJĘĆ
Jeszcze we wrześniu w Beskidach turystów było sporo. Głównie rodziny z małymi dziećmi i studenci wędrujący po górach. Jednak teraz hotele i pensjonaty opustoszały. Przyjeżdżają głównie firmy na imprezy integracyjne i szkolne wycieczki. Górale już myślą o zimie - bywały lata, gdy w listopadzie w Beskidach dało się jeździć na nartach.

Tymczasem w Beskidach jest teraz znacznie taniej niż w lipcu czy sierpniu. - Ceny nie spadają co prawda tak bardzo jak nad morzem, gdzie większość ludzi przyjeżdża tylko latem, ale w Wiśle jest i tak dużo taniej niż w sezonie, bo o blisko 30 procent - zaprasza do Wisły Paweł Brągiel ze Stowarzyszenia Przyjaciół Miasta "Imko Wisełka".

Podobnie jest w innych beskidzkich miejscowościach, np. Brennej czy Szczyrku. Spadają ceny zarówno w prywatnych tanich kwaterach, jak i w eleganckich drogich hotelach. Jeżeli spędzimy teraz przynajmniej trzy doby w wiślańskim czterogwiazdkowym hotelu Stok, za nocleg w dwuosobowym pokoju ze śniadaniem i obiadokolacją zapłacimy tylko 130 złotych od osoby. Ceny obniżył także inny luksusowy hotel w Wiśle - Gołębiewski. Tutaj tygodniowe wczasy kosztują teraz 1368 złotych od osoby. Hotel zaprasza zwłaszcza rodziny - dzieci do lat siedmiu nie płacą za pobyt, czeka na nie wiele atrakcji - np. pokazy karate czy nauka gotowania.

Nie tylko spadającymi cenami górale kuszą turystów. Przygotowali wiele innych posezonowych promocji i atrakcji. Np. ustroński hotel Tulipan gościom, którzy przyjadą na dłużej niż cztery doby, oferuje gratis: relaks w saunie fińskiej, wypożyczenie kijów do nordic walking, roweru i grę w bilard.

Mimo niższych cen w Beskidach jest pustawo. - Zainteresowanie jest głównie pobytami weekendowymi. Przeważają turyści ze Śląska - mówi Jolanta Lechowicz ze Szczyrkowskiego Biura Kwater Prywatnych.

Turyści, którzy zdecydowali się na jesienne wczasy, bardzo sobie chwalą pobyt w Beskidach. - Cisza, spokój, nie ma tłoku w restauracjach. A pogoda jest przecież piękna, można chodzić po górach - cieszy się z urlopu w Wiśle Stefan Kazimierczyk z Warszawy. - Aż się dziwię, że ludzi jest tak mało - dodaje.

Zbigniew Śliwiński, właściciel hotelu Cis i zajazdu Horolna w Przybędzy oraz działacz Beskidzkiej Izby Turystyki, mówi, że póki nie będzie u nas takich niezależnych od pogody atrakcji jak aquaparki, góry będą żyły od sezonu do sezonu. I nic nie dadzą wyprzedaże i obniżki. - Jest też inna sprawa, kulejąca promocja. Przeznaczone na to budżety gmin są mizerne, nasze miejscowości nie wykorzystują też ogromnych możliwości, jakie daje internet. W zasadzie promują się tylko Wisła i Szczyrk. Niestety, wyjazd na targi w Poznaniu czy Katowicach to za mało, żeby powalczyć o posezonowych turystów - mówi. - A szkoda, po złota polska jesień w górach jest tak piękna, że chowają się przy niej wszystkie cuda świata - uważa.

Polecamy: Grzybiarze zadeptują lasy. Może już dosyć?



Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów