Kupiłeś prawo jazdy? Odwiedzi cię policja
2009-10-01
, aktualizacja: 02.10.2009 09:33
Instruktorzy ze szkół jazdy mieli korumpować egzaminatorów i lekarzy. - Prawo jazdy w taki sposób mogło zdobyć prawie tysiąc kierowców - twierdzi prokuratura.
ZOBACZ TAKŻE
- Znany dentysta ma 22 zarzuty korupcyjne. Przyznał się do 20 (23-10-09, 01:41)
- Kierowco, uważaj. Drogówka zajrzy ci w GPS-a (09-10-09, 20:52)
- Policja przekłada kasę z kieszeni do kieszeni (09-10-09, 13:16)
- Złodzieje kradli auta podsłuchując policję (02-10-09, 19:58)
- Pijana kobieta staranowała dwa auta i budynek (01-10-09, 12:20)
- Był zbyt pijany by stać, więc pojechał autem (28-09-09, 13:11)
- Egzaminatorzy WORD-u zostali aresztowani (22-09-09, 21:29)
Śledztwo w sprawie korupcji podczas egzaminów na prawo jazdy rozpoczęło się dwa miesiące temu. Dotyczy kierowców, lekarzy wydających zaświadczenia o dobrym stanie zdrowia kursantów, instruktorów szkół jazdy oraz egzaminatorów oddziału Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tychach.
- Sprawdzamy osoby, które były tam egzaminowane w latach 1997-2008 - potwierdza prokurator Agata Słuszniak, szefowa Prokuratury Rejonowej w Tychach. Szacuje się, że w aferę może być zamieszanych nawet tysiąc osób.
Według naszych informacji prokuratura na trop afery wpadła przypadkowo. Zatrzymany na jeździe po pijanemu kierowca nieoczekiwanie przyznał śledczym, że kupił sobie prawo jazdy i wskazał pośrednika, który mu to załatwił. W efekcie zatrzymano już jednego egzaminatora, dwóch instruktorów oraz kilkunastu kierowców. Większość z nich przyznała się do winy.
Egzaminator i jeden z instruktorów zostali aresztowani na trzy miesiące, pozostali zostali objęci dozorem policyjnym.
Wszystko wskazuje jednak na to, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Śledczy u jednego z podejrzanych znaleźli bowiem notes z nazwiskami kierowców i kwotami, jakie mieli zapłacić za zdanie egzaminu. Teraz wszyscy zostaną przesłuchani przez policję.
Według prokuratury instruktorzy byli pośrednikiem pomiędzy kursantami i egzaminatorami. Kto zapłacił im łapówkę, nie musiał nawet iść na egzaminy. Dostawał jednak dokument potwierdzający, że je zdał. Stawki wahały się od 1 do 4 tys. zł, a ich wysokość zależała od tego, czy ktoś zdawał po raz pierwszy, czy wcześniej zabrano mu dokumenty za jazdę po pijanemu lub czy podchodził do egzaminu po raz dziesiąty.
- Pośrednicy załatwiali też zaświadczenia o stanie zdrowia kursantów. Lekarze wydawali je, nie widząc i nie badając pacjentów - mówi jeden z oficerów policji. Z tego powodu od kilku tygodni funkcjonariusze przesłuchują uprawnionych do wydawania takich zaświadczeń lekarzy z Tychów i okolic.
Wszyscy zatrzymani w tej sprawie kierowcy stracili już prawa jazdy. - Po zakończeniu śledztwa będziemy wnioskowali do starostwa o skierowanie tych osób na ponowny egzamin - mówi prok. Słuszniak.
Śledczy przypominają, że kierowcy, którzy kupili prawo jazdy, mogą uniknąć kary. Muszą jednak zgłosić się na komendę i złożyć zeznania w tej sprawie. - Ważne, żeby zrobili to, zanim do nich dotrzemy - podkreśla jeden z policjantów.
Nie udało się nam w czwartek uzyskać komentarza szefów Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. - Wszyscy wyjechali w góry na szkolenie i w pracy będą w poniedziałek - powiedziano nam w sekretariacie.
Od dwóch lat odrębne śledztwo w sprawie korupcji w katowickim WORD prowadzi prokuratura w Krakowie. Dotyczy ono egzaminów przeprowadzanych tam w latach 2004-2008, a zarzuty przedstawiono czterem egzaminatorom, kilku pośrednikom i ponad 20 kierowcom.
- Sprawdzamy osoby, które były tam egzaminowane w latach 1997-2008 - potwierdza prokurator Agata Słuszniak, szefowa Prokuratury Rejonowej w Tychach. Szacuje się, że w aferę może być zamieszanych nawet tysiąc osób.
Według naszych informacji prokuratura na trop afery wpadła przypadkowo. Zatrzymany na jeździe po pijanemu kierowca nieoczekiwanie przyznał śledczym, że kupił sobie prawo jazdy i wskazał pośrednika, który mu to załatwił. W efekcie zatrzymano już jednego egzaminatora, dwóch instruktorów oraz kilkunastu kierowców. Większość z nich przyznała się do winy.
Egzaminator i jeden z instruktorów zostali aresztowani na trzy miesiące, pozostali zostali objęci dozorem policyjnym.
Wszystko wskazuje jednak na to, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Śledczy u jednego z podejrzanych znaleźli bowiem notes z nazwiskami kierowców i kwotami, jakie mieli zapłacić za zdanie egzaminu. Teraz wszyscy zostaną przesłuchani przez policję.
Według prokuratury instruktorzy byli pośrednikiem pomiędzy kursantami i egzaminatorami. Kto zapłacił im łapówkę, nie musiał nawet iść na egzaminy. Dostawał jednak dokument potwierdzający, że je zdał. Stawki wahały się od 1 do 4 tys. zł, a ich wysokość zależała od tego, czy ktoś zdawał po raz pierwszy, czy wcześniej zabrano mu dokumenty za jazdę po pijanemu lub czy podchodził do egzaminu po raz dziesiąty.
- Pośrednicy załatwiali też zaświadczenia o stanie zdrowia kursantów. Lekarze wydawali je, nie widząc i nie badając pacjentów - mówi jeden z oficerów policji. Z tego powodu od kilku tygodni funkcjonariusze przesłuchują uprawnionych do wydawania takich zaświadczeń lekarzy z Tychów i okolic.
Wszyscy zatrzymani w tej sprawie kierowcy stracili już prawa jazdy. - Po zakończeniu śledztwa będziemy wnioskowali do starostwa o skierowanie tych osób na ponowny egzamin - mówi prok. Słuszniak.
Śledczy przypominają, że kierowcy, którzy kupili prawo jazdy, mogą uniknąć kary. Muszą jednak zgłosić się na komendę i złożyć zeznania w tej sprawie. - Ważne, żeby zrobili to, zanim do nich dotrzemy - podkreśla jeden z policjantów.
Nie udało się nam w czwartek uzyskać komentarza szefów Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. - Wszyscy wyjechali w góry na szkolenie i w pracy będą w poniedziałek - powiedziano nam w sekretariacie.
Od dwóch lat odrębne śledztwo w sprawie korupcji w katowickim WORD prowadzi prokuratura w Krakowie. Dotyczy ono egzaminów przeprowadzanych tam w latach 2004-2008, a zarzuty przedstawiono czterem egzaminatorom, kilku pośrednikom i ponad 20 kierowcom.
Przeczytaj: Policja do kierowców: Nie zabijajcie się!
- 50 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Ja kupiłem prawko, zapłaciłem za kurs
czarny-misio
02.10.09, 12:36
zapłaciłem za egzamin i zapłaciłem za wydanie prawka, wiec jest to kupione zaforsę, proste?»
-
Prawo jazdy za komuny
marcjank
02.10.09, 15:32
Zrobiłem prawo jazdy za komuny, w 1983 roku. Za pierwszym razem zdałem testy,jak i jazdę. Nikt nie chciał ode mnie żadnych pieniędzy za ,,załatwienie''prawka. Nikt nawet czegoś takiego nie »
-
Kupiłem w 1960 r. Mogą mi skoczyć.
bronimir
03.10.09, 12:52
Nawet Kamiński.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


