Chcesz mieszkać pod niebem czarnym od toksyn?
28.09.2009
, aktualizacja: 29.09.2009 00:58
Pamiętacie zniszczoną przez truciznę twarz prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki? Takie efekty wywołują dioksyny - substancje powstające podczas spalania śmieci. Ekolodzy apelowali w poniedziałek w Bielsku-Białej o walkę z tym procederem.
ZOBACZ TAKŻE
- Wypuścili na wolność ćwierć tysiąca bażantów (27-09-09, 22:13)
- Kąpiel w jeziorze z toną śmieci (10-07-09, 14:08)
- Żywiec: Walczą graffiti o czyste powietrze (02-04-09, 18:52)
- Fundacja Arka w obronie potrąconych zwierząt (31-03-09, 22:57)
Podczas sezonu grzewczego ludzie spalają w piecach tony odpadów. - Wystarczy wybrać się pod wieczór na spacer do dzielnicy, gdzie stoją tylko domki jednorodzinne. Nie ma dnia, żeby z jakiegoś komina nie leciał czarny, śmierdzący dym - mówiła w poniedziałek bielszczanka Wanda Szarek, oglądając happening zorganizowany przez Fundację Ekologiczną "Arka" na bielskim pl. Chrobrego.
Takich sygnałów bielscy ekolodzy otrzymują mnóstwo. Piszą i dzwonią ludzie bezsilni, że ich sąsiedzi pozbywają się w ten sposób śmieci. Dlatego Arka prowadzi kampanię "Kochasz dzieci - nie pal śmieci". Informuje w ten sposób ludzi, jak zgubne są efekty spalania odpadów w domowych piecach.
Ekolodzy wyjaśniają, że największym problemem jest to, że w piecach są palone zmieszane śmieci różnego rodzaju, np. torby foliowe, guma czy plastik, i to w niskich temperaturach. - W ten sposób powstają m.in. takie substancje, jak furany i dioksyny. Tymi ostatnimi był zatruty prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, jego twarz wszyscy pamiętamy. To były oczywiście inne stężenia, ale można sobie wyobrazić działanie tej trucizny - mówi Wojciech Owczarz, szef Arki.
Złym powietrzem oddychają nasze dzieci, a trucizny osiadają na owocach i warzywach hodowanych w ogródkach i mogą doprowadzić do alergii, astmy czy nawet nowotworów.
Podczas poniedziałkowego happeningu niebo zanieczyszczone toksynami ze spalonych śmieci symbolizowała wielka czarna folia, którą ekolodzy i towarzysząca im młodzież rozciągnęli nad pl. Chrobrego. Na twarzach mieli maski, a w ręku parasole. Pod takim czarnym niebem mógł przejść każdy chętny. Była też mroczna postać ziejąca ogniem, transparenty i okrzyki, m.in.: "Nie trujcie" oraz "Kochasz dzieci - nie pal śmieci".
Ekolodzy nie skończyli jednak na happeningu. Zwrócili się do bielskiego prezydenta z listem otwartym o wzmożenie kontroli tego procederu przez strażników miejskich. - Nawet jeżeli nie mają aparatury do badania dymu i nie pobierają próbek popiołu, to mogą sprawdzić, czy gospodarz ma umowę na wywóz śmieci. Sama taka wizyta będzie miała profilaktyczne znaczenie - dodaje Owczarz.
- Palenie śmieci to bardzo szkodliwy proceder, który potępiamy. Przeanalizujemy, jakie mamy możliwości, aby z nim skutecznie walczyć - zapowiada Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego magistratu.
Za palenie śmieci grozi kara nawet 5 tys. zł.
Takich sygnałów bielscy ekolodzy otrzymują mnóstwo. Piszą i dzwonią ludzie bezsilni, że ich sąsiedzi pozbywają się w ten sposób śmieci. Dlatego Arka prowadzi kampanię "Kochasz dzieci - nie pal śmieci". Informuje w ten sposób ludzi, jak zgubne są efekty spalania odpadów w domowych piecach.
Ekolodzy wyjaśniają, że największym problemem jest to, że w piecach są palone zmieszane śmieci różnego rodzaju, np. torby foliowe, guma czy plastik, i to w niskich temperaturach. - W ten sposób powstają m.in. takie substancje, jak furany i dioksyny. Tymi ostatnimi był zatruty prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, jego twarz wszyscy pamiętamy. To były oczywiście inne stężenia, ale można sobie wyobrazić działanie tej trucizny - mówi Wojciech Owczarz, szef Arki.
Złym powietrzem oddychają nasze dzieci, a trucizny osiadają na owocach i warzywach hodowanych w ogródkach i mogą doprowadzić do alergii, astmy czy nawet nowotworów.
Podczas poniedziałkowego happeningu niebo zanieczyszczone toksynami ze spalonych śmieci symbolizowała wielka czarna folia, którą ekolodzy i towarzysząca im młodzież rozciągnęli nad pl. Chrobrego. Na twarzach mieli maski, a w ręku parasole. Pod takim czarnym niebem mógł przejść każdy chętny. Była też mroczna postać ziejąca ogniem, transparenty i okrzyki, m.in.: "Nie trujcie" oraz "Kochasz dzieci - nie pal śmieci".
Ekolodzy nie skończyli jednak na happeningu. Zwrócili się do bielskiego prezydenta z listem otwartym o wzmożenie kontroli tego procederu przez strażników miejskich. - Nawet jeżeli nie mają aparatury do badania dymu i nie pobierają próbek popiołu, to mogą sprawdzić, czy gospodarz ma umowę na wywóz śmieci. Sama taka wizyta będzie miała profilaktyczne znaczenie - dodaje Owczarz.
- Palenie śmieci to bardzo szkodliwy proceder, który potępiamy. Przeanalizujemy, jakie mamy możliwości, aby z nim skutecznie walczyć - zapowiada Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego magistratu.
Za palenie śmieci grozi kara nawet 5 tys. zł.
Polecamy: Ten kot ma zły kolor. Nie pasuje do mebli
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy






