Ten kot ma zły kolor. Nie pasuje do mebli

Ewa Furtak
2009-09-15 , aktualizacja: 15.09.2009 14:10
A A A Drukuj
Szukanie właściciela dla kota czy psa to poważne wyzwanie. Można trafić na dziecko albo sadystę.
Moja znajoma znalazła na ulicy ślicznego szczeniaka owczarka niemieckiego. Nie mogła go zatrzymać, więc bez oporów zdecydowała się oddać, byle tylko w dobre ręce. - Taki pies: zdrowy, ładny i za darmo na pewno szybko znajdzie fajny dom - pocieszaliśmy ją wszyscy.

Rzeczywiście, ledwo zamieściła ogłoszenie rozdzwonił się telefon. Propozycje? Najpierw moją znajomą śmieszyły, potem zaczęły irytować, a w końcu tak przestraszyły, że zmieniła numer komórki. Zadzwonił pan, który chciał sprawić prezent swojej 84-letniej, niemal niewychodzącej z domu mamie. Spacery? A nie wystarczy raz dziennie? - pytał zdziwiony.

Potem była pani szukająca małego pieska do swej kawalerki. Nie mogła uwierzyć, że owczarki są duże. - Co też tam pani wygaduje, ja się znam! To gruba przesada, wezmę tego szczeniaka - krzyczała pewna swego. Psa chciał też chłopaczek, którego rodziców nie było akurat w domu. - Nic nie wiedzą, ale na pewno się ucieszą - zapewniał.

Ale najgorszy był jegomość, który z miejsca oświadczył, że psa będzie trzymać na łańcuchu. Nie chciała z nim rozmawiać, więc nękał ją SMS-ami: "Jak nie dostanę tego psa, to pożałujecie". Skończyło się dopiero, gdy znajoma zmieniła numer telefonu. A szczeniak? Znalazł dom u jej brata.

Słuchałam tej opowieści z przymrużeniem oka. Nie wierzyłam, że znalezienie domu dla zwierzaka to jakiś problem. Zmieniłam zdanie, gdy znalazłam kota i postanowiłam oddać go do dobrego domu. Rzecz jasna przez ogłoszenie.

Jako pierwszy zgłosił się pan, którego kot zginął po kołami samochodu, bo wychodził z domu przy bardzo ruchliwej ulicy. Tak samo ginęły też poprzednie koty tegoż gościa. - I proszę się ze mną nie kłócić, bo znam się na kotach. Prędzej czy później wszystkie giną pod kołami, taki ich los - oświadczył, nim się rozłączyłam. Potem była jejmość z pretensjami, że kot czarny, a jej do wystroju domu bardziej pasował rudy albo biały. I kolejny telefon od pani przekonanej, że kot żyje najwyżej rok. Gdy usłyszała, że nawet kilkanaście razy dłużej, straciła serce do zwierzęcia.

Był jeszcze miłośnik kotów, którego oburzyło, że ten do oddania jest wykastrowany. - Pani chyba jest nienormalna, skoro zrobiła mu taką krzywdę - nakrzyczał wściekły. Serce do dalszego odbierania telefonów straciłam po rozmowie z panią przekonaną, że kota można trzymać w klatce. - Królika też w niej mieliśmy i nie był nieszczęśliwy. Jak będzie chodził po mieszkaniu, to wszystko zniszczy - rzuciła do słuchawki.

Gdy kilka dni temu znalazłam koło domu poturbowanego kocurka nawet przez myśl mi nie przeszło, by znowu zamieszczać ogłoszenie. Zawierzyłam poczcie pantoflowej i się nie zawiodłam. Rozmowa z nową panią kota to była przyjemność. Bo naprawdę chciała kota, a nie dlatego, że był za darmo.

Polecamy: Pomóź zwierzętom. Wstąp do Straży dla Zwierząt



Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

  • Ten kot ma zły kolor. Nie pasuje do mebli iszaki 15.09.09, 23:28

    Cóż można napisać? Wielu niewłaściwych ludzi posiada niewłaściwe zwierzęta,trzymają je w nieodpowiednich warunkach i często nie mają pojęcia o potrzebachswojego zwierzaka ani swoich własnych»

  • Ten kot ma zły kolor. Nie pasuje do mebli kirke18 16.09.09, 12:25

    Artykuł dobry, choć Pani autorka zobaczyła tylko czubek góry lodowej. I to jak zwykle bywa, przez pryzmat osobistych doświadczeń (a koleżance nie chciała wierzyc). Droga Pani, niech Pani »

  • Cóż za żenujący artykuł milleniusz 05.11.09, 01:42

    Brak słów, w zasadzie. Oczywiście każdy teraz w komentarzach się rozczuli nadlosem biednych zwierzątek, ale tylko kilka osób zauważyło, jak tendencyjny,nierzetelny i pisany pod z góry »