Urlop: Za mało programów TV, zły widok z okna
2009-08-12
, aktualizacja: 13.08.2009 05:42
Na co skarżą się turyści przyjeżdżający w Beskidy? Czasem na przedziwne rzeczy. - Nawet nie wiadomo, jak odpisać na niektóre z tych skarg - opowiadają hotelarze.
ZOBACZ TAKŻE
- Wakacyjne ostatki w Beskidach bez upustów (21-08-09, 22:06)
- Mięso sprzed roku czyli strach jeść w Beskidach (20-08-09, 12:00)
- Schronisko na Przegibku najlepsze w Polsce (03-08-09, 17:55)
- Upiory na Równicy. Normalnie strach się bać (27-07-09, 19:12)
- Quady i motocykle rozjeżdżają beskidzkie lasy (05-05-09, 22:29)
- Gdzie w tym roku na wakacje? Tylko w Beskidy! (04-03-09, 16:40)
- Agroturystyka może być sposobem na kryzys? (02-02-09, 21:07)
GALERIA ZDJĘĆ
- Beskidy zapraszają! (28-04-08, 08:40)
Sezon wakacyjny w pełni, widać to np. na turystycznych forach. Turyści opisują na nich swoje wrażenia z wakacji. Pozytywnych komentarzy internautów zadowolonych z wyjazdu jest wiele. Ale tych negatywnych również. W internecie obrywa się także właścicielom beskidzkich pensjonatów i hoteli. "Poszliśmy do pokoi, a tam nieciekawy widok, na ścianach grzyb, pełno kurzu, dywan brudny, pościel w jednym pokoju była nieprzebrana" - tak turyści opisują na portalu nie-polecam.pl jeden z wiślańskich pensjonatów.
Zbigniew Śliwiński, właściciel zajazdu Horolna i hotelu Cis w Przybędzy oraz działacz Beskidzkiej Izby Turystyki, mówi, że oczywiście, część skarg trafiających do właścicieli obiektów czy negatywnych opinii zamieszczanych w internecie jest uzasadniona. - Najgorsza rzecz, jaką można zrobić, to koloryzować i zatajać przed turystami niedociągnięcia w obiekcie. Nie można ukrywać, że np. po burzy internet przestał działać i nie wiadomo, kiedy uda się go naprawić - mówi.
Wśród skarg trafiają się też narzekania na uciążliwych współurlopowiczów. Ale z tym hotelarze nie zawsze mogą sobie poradzić. Śliwiński opowiada, że do jego hotelu przyjechała rozwodząca się para. Mieli zamiar się pogodzić. Ale skończyło się na całodobowych kłótniach i bijatykach. Pozostali goście mieli pretensje, bo awanturująca się para zepsuła wszystkim urlop.
Ale turyści skarżą się także na przedziwne rzeczy. - Czasem mam, niestety, wrażenie, że niektórzy ludzie są tak sfrustrowani życiem, że jadą na wakacje tylko po to, żeby narzekać i robić awantury - mówi Śliwiński.
Trafiają się skargi, że przez cały tydzień padał deszcz, że widok z okna był nie taki, jak ludzie sobie wymarzyli, że w telewizorze było za mało programów. Są też zażalenia, na które nawet trudno odpowiedzieć. Bo co odpowiedzieć panu, któremu w czasie pobytu w gospodarstwie agroturystycznym przeszkadzał koń? - Ja się koni boję, nie wiedziałem, że są tutaj jakieś zwierzęta, będę żądał zadośćuczynienia - odgrażał się.
Witold Pruski, gospodarz ośrodka narciarskiego Stożek, mówi, że teraz chwilowo ze skargami od turystów ma spokój. Warunki noclegowe u niego mają standard turystyczny, wszyscy, którzy przyjeżdżają, zdają sobie z tego sprawę. - Największy problem mają właściciele wypasionych pensjonatów i hoteli - opowiada. - Ale za to zimą mam urwanie głowy z pretensjami typu krzywy śnieg - opowiada.
W Beskidach pojawiła się także nowa kategoria ludzi składających skargi: naciągaczy. Do jednego z beskidzkich hoteli przyjechała para w średnim wieku. Zostali uprzedzeni, że hotel jest pełny ludzi, więc nie będzie spokoju. W zamian za to dostali apartament za cenę zwykłego pokoju. Ale i tak złożyli skargę. Zażądali zwrotu części kosztów pobytu. - Takich ludzi przyjeżdża w Beskidy, niestety, coraz więcej. Składają z premedytacją zażalenia, żeby wywalczyć urlop za półdarmo lub zupełnie bezpłatny - mówi Śliwiński.
Urszula Gębala, sekretarz Beskidzkiej Izby Turystyki, mówi, że w tym sezonie nie było skarg do izby na beskidzkie obiekty noclegowe. - Nasi hotelarze są przyzwyczajeni do spełniania najróżniejszych życzeń swoich gości. Dlatego zwykle wszystkie problemy są załatwiane na miejscu, w obiekcie - wyjaśnia.
Zbigniew Śliwiński, właściciel zajazdu Horolna i hotelu Cis w Przybędzy oraz działacz Beskidzkiej Izby Turystyki, mówi, że oczywiście, część skarg trafiających do właścicieli obiektów czy negatywnych opinii zamieszczanych w internecie jest uzasadniona. - Najgorsza rzecz, jaką można zrobić, to koloryzować i zatajać przed turystami niedociągnięcia w obiekcie. Nie można ukrywać, że np. po burzy internet przestał działać i nie wiadomo, kiedy uda się go naprawić - mówi.
Wśród skarg trafiają się też narzekania na uciążliwych współurlopowiczów. Ale z tym hotelarze nie zawsze mogą sobie poradzić. Śliwiński opowiada, że do jego hotelu przyjechała rozwodząca się para. Mieli zamiar się pogodzić. Ale skończyło się na całodobowych kłótniach i bijatykach. Pozostali goście mieli pretensje, bo awanturująca się para zepsuła wszystkim urlop.
Ale turyści skarżą się także na przedziwne rzeczy. - Czasem mam, niestety, wrażenie, że niektórzy ludzie są tak sfrustrowani życiem, że jadą na wakacje tylko po to, żeby narzekać i robić awantury - mówi Śliwiński.
Trafiają się skargi, że przez cały tydzień padał deszcz, że widok z okna był nie taki, jak ludzie sobie wymarzyli, że w telewizorze było za mało programów. Są też zażalenia, na które nawet trudno odpowiedzieć. Bo co odpowiedzieć panu, któremu w czasie pobytu w gospodarstwie agroturystycznym przeszkadzał koń? - Ja się koni boję, nie wiedziałem, że są tutaj jakieś zwierzęta, będę żądał zadośćuczynienia - odgrażał się.
Witold Pruski, gospodarz ośrodka narciarskiego Stożek, mówi, że teraz chwilowo ze skargami od turystów ma spokój. Warunki noclegowe u niego mają standard turystyczny, wszyscy, którzy przyjeżdżają, zdają sobie z tego sprawę. - Największy problem mają właściciele wypasionych pensjonatów i hoteli - opowiada. - Ale za to zimą mam urwanie głowy z pretensjami typu krzywy śnieg - opowiada.
W Beskidach pojawiła się także nowa kategoria ludzi składających skargi: naciągaczy. Do jednego z beskidzkich hoteli przyjechała para w średnim wieku. Zostali uprzedzeni, że hotel jest pełny ludzi, więc nie będzie spokoju. W zamian za to dostali apartament za cenę zwykłego pokoju. Ale i tak złożyli skargę. Zażądali zwrotu części kosztów pobytu. - Takich ludzi przyjeżdża w Beskidy, niestety, coraz więcej. Składają z premedytacją zażalenia, żeby wywalczyć urlop za półdarmo lub zupełnie bezpłatny - mówi Śliwiński.
Urszula Gębala, sekretarz Beskidzkiej Izby Turystyki, mówi, że w tym sezonie nie było skarg do izby na beskidzkie obiekty noclegowe. - Nasi hotelarze są przyzwyczajeni do spełniania najróżniejszych życzeń swoich gości. Dlatego zwykle wszystkie problemy są załatwiane na miejscu, w obiekcie - wyjaśnia.
Polecamy: Gdzie w na wakacje? Tylko w Beskidy!
- 36 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
"Ja się koni boję.... będę żądał zadośćuczynienia"
swan_ganz
13.08.09, 10:38
takiemu to bym od ręki zadośćuczynił.... Co za pisda a nie facet.. Rozumiem, że ma jakieś swoje fobie ale nie rozumiem dlaczego zamiast pozostawić je dla siebie to on się nie tylko ich nie »
-
Urlop: Za mało programów TV, zły widok z okna
gazetowymail
13.08.09, 18:30
Zgadzam się.»
-
Urlop: Za mało programów TV, zły widok z okna
dolo-mit
18.08.09, 12:57
Takich maruderów można wszędzie spotkać. Największe wymagania mają Warszawiacyi Poznanioki. Nikt nie lubi ich. Z Warszawy ? Okazuje się potem, że byli z... Grójca. Ha, ha, ha.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

