Niech Uszok zapłaci "Gazecie" za Nikiszowiec

Anna Malinowska
2009-08-11 , aktualizacja: 11.08.2009 14:12
A A A Drukuj
Dr Tomasz Nawrocki Fot. Przemysław Jendroska / Agen Dr Tomasz Nawrocki
- Władze Katowic nic dla Nikiszowca nie zrobią! Nie potrafią sobie poradzić ze sztandarową inwestycją, jaką jest przebudowa centrum, więc peryferyjna dzielnica tym bardziej nie będzie ich obchodzić. To mieszkańcy muszą dziś wykorzystać ten moment, kiedy na ich miejsce zaczyna się rodzić jakaś moda - apeluje dr Tomasz Nawrocki, socjolog miasta z Uniwersytetu Śląskiego
Anna Malinowska: "Gazeta" od dwóch lat apeluje, żeby zająć się mocno zaniedbaną perełką architektoniczną Katowic - Nikiszowcem. I są już pierwsze efekty: ktoś zainwestował w hotel, w kawiarnię, tłumy ludzi przyjechały na lipcowy odpust. Coś drgnęło na dobre, czy to chwilowy boom?

Tomasz Nawrocki, socjolog: Rzeczywiście, w Nikiszowcu coś się zaczyna dziać. Ale tylko dzięki "Gazecie". To smutne, bo gdyby nie wasze zainteresowanie, nic w tej dzielnicy by się nie zmieniło. Na szczęście zawiązała się wśród mieszkańców grupa inicjatywna, co z mojego punktu widzenia jest najważniejsze. Jeśli będą razem się trzymać i działać, dopracują się efektu w postaci mody na to miejsce. Wtedy już nic nie trzeba będzie wymyślać, o nic prosić i walczyć, bo zainteresowanie i tak będzie. Dobrze by było, żeby mieszkańcy mieli wsparcie różnych środowisk: naukowych, artystycznych, takich, które mogą lobbować. Odgórnie w tej dzielnicy nic nie zostanie zrobione, zapewniam. Kiedyś zaproponowała pani na łamach "Gazety", by na nikiszowieckim rynku teatr Korez zagrał swojego "Cholonka". Wspaniały pomysł, ale czy ktoś go podchwycił, czy urzędnicy, jak np. naczelnik wydziału kultury, w ogóle sprawą się zainteresowali? Może katowickiemu magistratowi wydaje się, że to "Gazeta" powinna się takimi sprawami zajmować? Powtarzam: dziennikarze są od informowania. I tak zrobiliście tej dzielnicy takie public relations, że prezydent Piotr Uszok powinien wam zapłacić.

Nie pisaliśmy o Nikiszu ani dla pieniędzy, ani ku chwale Katowic. Urzekło nas to miejsce i poznaliśmy jego problemy. Pomyśleliśmy więc, żeby o nie powalczyć.

- Nikiszowiec jest powiązany z sąsiednim Giszowcem ze względu na historię, specyfikę miejsca, tę samą kopalnię-żywicielkę, kolejkę Balkan... Proszę zwrócić uwagę, że w pewnym momencie w Giszowcu zaczęto wszystko naprawiać, remontować, porządkować. Wybudowano najpiękniejszą podstawówkę w mieście. Jej budynek swoją architekturą nawiązuje do przedwojennej zabudowy osiedla. Tymczasem o Nikiszowiec nie dbał nikt. Nie było lobbystów, którym dobro dzielnicy leżałoby na sercu. Po przemianach ustrojowych w 1989 r. ci, których było na to stać, z Nikiszowca uciekli. Na ich miejsce przyszli nowi, gorzej uposażeni. A miasto sprawę zbagatelizowało, bo zamiast ratować spuściznę górniczą, historyczną, traktowało Nikiszowiec jako miejsce zsyłki. Jak ktoś nie płacił za mieszkanie, miał kłopoty socjalne, to trafiał właśnie tutaj. To dziwi o tyle, że prezydent Piotr Uszok sam mieszka w Kostuchnie, dzielnicy, która też kiedyś była górniczą osadą przy kopalni Boże Dary. Powinien więc kochać i rozumieć takie miejsca!

Urzędnicy jednak do czegoś się zmobilizowali. Otwarty został wreszcie punkt informacji turystycznej, zgłoszono wniosek, by osiedle wpisać do rejestru pomników historii...

- Proszę już nie wyliczać. To jakieś niewielkie, śladowe przykłady wykonane pod presją "Gazety". Kiedy powstał film "Angelus", moi studenci oszaleli. Większość myślała, że to fikcja, że malarze naiwni zostali wymyśleni. Kiedy pojechałem z nimi do Nikiszowca, nigdzie nie można było obejrzeć obrazów Grupy Janowskiej. W Muzeum Historii Katowic prezentowano w tym czasie wystawę "Lalki świata". Lech Majewski swoim filmem lepszej reklamy zrobić nie mógł, tylko co z tego? A książka Małgorzaty Szejnert? Obsypany nagrodami "Czarny ogród" to kolejny moment przespany przez miasto. Zresztą o czym tu mówić. Urząd nie radzi sobie ze sztandarową inwestycją, jaką jest przebudowa centrum, nie opracował do tej pory spójnej wizji rozwoju Katowic, więc peryferyjna dzielnica tym bardziej nie będzie go obchodzić.

Najważniejsze, że bez względu na działania władz mieszkańcy sami się skrzyknęli i zaczęli coś robić. Pojawiają się znani artyści, właścicielka hotelu na brak zainteresowania też nie narzeka.

- Miasta przyciągają klimatem. Dlatego tak lubimy Kraków czy Wrocław, bo jest gdzie spacerować, co chwilę coś się dzieje. Na szczęście oprócz tych, dla których sobota w hipermarkecie jest obowiązkiem, są też ci dużo bardziej wymagający. Jeśli przyjadą do Katowic, to wolą się zatrzymać w śląskim mieszkaniu z widokiem na ulicę z czerwonej cegły, a nie w oszklonym klocku gdzieś w centrum. Sporo ludzi szuka czegoś innego, nieoczywistego. Dlatego Nikiszowiec tak bardzo może się podobać. Jestem przeciwny głosom, że to powinna być dzielnica artystów, galerii. Po pierwsze, to zniweczy jej pierwotny charakter, po drugie - nic na siłę. Dzielnica jest teraz na dobrej drodze. Zainteresowanie jest duże, grupa lokalnych liderów zawiązana, media chwalą i sprzyjają. Po prostu trzeba pracować dalej, a efekty przyjdą same.

Polecamy: Katowice, jak zapyziała wioska, zmarnowały U2



Podziel się

  • 54 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

  • Niech Uszok zapłaci "Gazecie" za Nikiszowiec wilhelm4 11.08.09, 18:40

    Akurat kilka dni temu czytalem o Holtze, Grundmannie, Tiele-Win(c?)klerze - i potem patrze na Uszoka i widze bolesny kontrast. :(((»

  • Niech Uszok zapłaci "Gazecie" za Nikiszowiec rafiks22 12.08.09, 08:02

    Ta dzielnica ma w sobie historyczny potencjał i dorobek. Można popatrzeć jak wykreowano Krakowski Kazimierz. I na Nikiszowcu można zrobić podobnie, choć żyda się tam nie spotka, to jednak »