Emeryt ma zapłacić za mieszkanie w norze

Anna Malinowska
2009-08-05 , aktualizacja: 06.08.2009 08:29
A A A Drukuj
Zygmunt Smorąg nie chciał zamienić swojego mieszkania na zrujnowane poddasze i teraz ma kłopoty Fot. Dawid Chalimoniuk / AG Zygmunt Smorąg nie chciał zamienić swojego mieszkania na zrujnowane poddasze i teraz ma kłopoty
Zygmunt Smorąg, emeryt z Katowic, musi zapłacić za czynsz w kamienicy, w której nie dało się mieszkać, bo odcięto mu prąd i wodę
ZOBACZ TAKŻE
Zygmunt Smorąg w kamienicy przy ul. Warszawskiej 43 mieszkał od 1977 r. Nigdy nie zalegał z jakimikolwiek opłatami czynszowymi. W grudniu 2005 r. emeryt dostał pismo: "Ze względu na przewidywany zakres robót, niezbędne będzie opuszczenie lokali przez najemców na czas remontu" - informowali miejscy urzędnicy. W zamian każdy lokator miał dostać mieszkanie zastępcze o zbliżonym standardzie.

Pan Zygmunt podpisał dokumenty, że zgadza się na proponowane warunki. I w tym momencie zaczęły się jego problemy. - Najpierw długo czekałem na wskazanie nowego lokalu. W tym czasie odłączono mi prąd i wodę. W końcu w magistracie wskazano mi adres nowego domu - zrujnowane poddasze na ul. Słowackiego - wspomina.

Podobne mieszkania wskazywano mu jeszcze kilka razy. - Proponowali mu coś, w czym nie dało się mieszkać. Obejrzeliśmy sześć mieszkań, wszystkie do remontu. To po prostu nie było w porządku! Dlaczego starszy człowiek miał zostawić elegancki dom i przenieść się do nory? - zastanawia się Eugeniusz Podemski, kolega pana Zygmunta.

Była zima. Emeryt w ciągu dnia pilnował dobytku na Warszawskiej, na noc chodził spać do pana Eugeniusza. - Tułałem się strasznie. Pod koniec lutego poszedłem do urzędu i wykrzyczałem, że dłużej nie wytrzymam! Nagle okazało się, że jest mieszkanie dla mnie. W ładnym, nowym bloku przy ul. Techników w Dąbrówce - mówi pan Zygmunt.

Choć zgodnie z przepisami magistrat powinien zapłacić za przeprowadzkę, Smorąg z pomocą Podemskiego sam wynajął transport i powynosił swoje rzeczy.

Ku wielkiemu zdziwieniu dostał kilka miesięcy temu wezwanie do sądu. Miasto Katowice pozwało go o dwa miesiące niepłaconego czynszu na Warszawskiej. Chodziło o styczeń i luty, gdy pan Zygmunt wegetował bez mieszkania zastępczego. Pod koniec czerwca zapadł wyrok. Lokator ma zapłacić 1,3 tys. zł z należnymi odsetkami. - Nie chodzi o tę kwotę, bo ktoś mógłby powiedzieć, że to niedużo. Chodzi o zasady - denerwuje się starszy pan, który będzie składał apelację.

Karol Stawinoga, kierownik administracji KZGM-u podkreśla, że w domu Smorąga odcięto media, bo nie podpisał odpowiednich umów z ich dostawcami. - Podpisał pismo, że przyjmuje lokal zastępczy, którego przez dłuższy czas nie mógł znaleźć. Nie moja wina, że wybrzydzał i kręcił nosem na każde zaproponowane mieszkanie - mówi kierownik.

Roman Buła, naczelnik wydziału budynków i lokali, pytany, dlaczego pan Zygmunt tak późno dostał mieszkanie przy Techników, zapewnia, że będzie to wyjaśniał. - To sprawa sprzed trzech lat. Muszę dotrzeć do dokumentów i urzędników, którzy się tym zajmowali. Będę mógł zająć stanowisko po dokładnym zbadaniu tej historii - obiecuje.

Polecamy: Żyje w Katowicach 25 lat. Urzędnicy ją skreślili



Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy