Przyznaj, że oddajesz do schroniska swego psa
2009-07-20
, aktualizacja: 20.07.2009 23:24
Schroniska dla bezdomnych zwierząt w regionie są przepełnione. - Kilka lat temu na zwierzętach odbijała się masowa emigracja Polaków, teraz kryzys - mówią pracownicy schronisk.
ZOBACZ TAKŻE
- Psy, jak wiadomo, nie uprawiają seksu dla przyjemności (09-11-09, 17:21)
- Ministerstwo zarządza: Hipopotam musi się wyprowadzić (17-11-09, 19:40)
- Schronisko zagrożone eksmisją, bo budują osiedle (09-10-09, 20:42)
W Fundacji "For Animals" od pewnego czasu telefon dzwoni bez przerwy. Ludzie proszą o pomoc dla psów i kotów. Wyjaśniają, że stracili pracę lub skończył im się zasiłek dla bezrobotnych, więc nie mają już za co utrzymywać zwierzaków. - Nasze domy tymczasowe, w których zwierzęta czekają do czasu znalezienia nowych właścicieli, też pękają w szwach - martwi się Joanna Zaremba, szefowa fundacji.
Do schroniska w Bielsku-Białej trafiło od kwietnia już ponad 250 psów. - Ludzie, którzy przyprowadzają psy, prawie zawsze mówią, że znaleźli zwierzę. Ale widzimy, że pies próbuje biec za taką osobą - mówi Zdzisław Szwabowicz, lekarz weterynarii i kierownik bielskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt. Ludzie nie chcą się przyznać, że oddają swoje zwierzęta.
Do schroniska trafiają nie tylko kundle i schorowane zwierzaki, ale i psy rasowe. - Myślę, że to właśnie kryzys zrobił swoje. Utrzymanie dużego psa jest kosztowne, podobnie jak leczenie schorowanego zwierzęcia - mówi Szwabowicz. Dodaje, że dla starych psów pobyt w schronisku po wielu latach spędzonych we własnym domu to dramat. - Dlatego jak możemy staramy się znaleźć dla nich nowe domy - mówi.
Czasem do schronisk psy trafiają w takim stanie, że jedynym wyjściem jest eutanazja. - Ale to i tak lepsze niż gdyby takie zwierzę miało być porzucone na ulicy - uważa Szwabowicz.
Do schroniska w Zabrzu Biskupicach trafia teraz dziennie osiem-dziewięć psów. To bardzo dużo. - Jesteśmy barometrem sytuacji ekonomicznej. Trzy lata temu, z powodu fali emigracji, w bardzo krótkim czasie liczba psów wzrosła u nas z 200 do 300 - mówi Danuta Mikusz-Oslislo z zabrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które prowadzi schronisko.
Pracownicy schronisk apelują, by ludzie przyznawali, że oddają własne zwierzęta. Łatwiej wtedy dla nich znaleźć nowy dom, bo podstawowe informacje o psie - czy lubi dzieci, czy może mieszkać z innymi zwierzętami, jaki tryb życia prowadził wcześniej, czy był szczepiony - są niezwykle cenne.
Mikusz-Oslislo przyznaje, że kryzys dla niektórych osób jest tylko pretekstem do pozbycia się zwierząt. - Znam wiele niezamożnych osób, którym do głowy nie przyszłoby oddanie przyjaciela do schroniska - mówi.
Do schroniska w Bielsku-Białej trafiło od kwietnia już ponad 250 psów. - Ludzie, którzy przyprowadzają psy, prawie zawsze mówią, że znaleźli zwierzę. Ale widzimy, że pies próbuje biec za taką osobą - mówi Zdzisław Szwabowicz, lekarz weterynarii i kierownik bielskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt. Ludzie nie chcą się przyznać, że oddają swoje zwierzęta.
Do schroniska trafiają nie tylko kundle i schorowane zwierzaki, ale i psy rasowe. - Myślę, że to właśnie kryzys zrobił swoje. Utrzymanie dużego psa jest kosztowne, podobnie jak leczenie schorowanego zwierzęcia - mówi Szwabowicz. Dodaje, że dla starych psów pobyt w schronisku po wielu latach spędzonych we własnym domu to dramat. - Dlatego jak możemy staramy się znaleźć dla nich nowe domy - mówi.
Czasem do schronisk psy trafiają w takim stanie, że jedynym wyjściem jest eutanazja. - Ale to i tak lepsze niż gdyby takie zwierzę miało być porzucone na ulicy - uważa Szwabowicz.
Do schroniska w Zabrzu Biskupicach trafia teraz dziennie osiem-dziewięć psów. To bardzo dużo. - Jesteśmy barometrem sytuacji ekonomicznej. Trzy lata temu, z powodu fali emigracji, w bardzo krótkim czasie liczba psów wzrosła u nas z 200 do 300 - mówi Danuta Mikusz-Oslislo z zabrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które prowadzi schronisko.
Pracownicy schronisk apelują, by ludzie przyznawali, że oddają własne zwierzęta. Łatwiej wtedy dla nich znaleźć nowy dom, bo podstawowe informacje o psie - czy lubi dzieci, czy może mieszkać z innymi zwierzętami, jaki tryb życia prowadził wcześniej, czy był szczepiony - są niezwykle cenne.
Mikusz-Oslislo przyznaje, że kryzys dla niektórych osób jest tylko pretekstem do pozbycia się zwierząt. - Znam wiele niezamożnych osób, którym do głowy nie przyszłoby oddanie przyjaciela do schroniska - mówi.
Polecamy: Metamorfozy zwierząt ze schroniska. Zobacz koniecznie
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Przyznaj, że oddajesz do schroniska swego psa
magor_ek
21.07.09, 11:05
Nie kryzys a durne wakacje i żałosność tych którzy psiaka wzieli, by teraz nieodpowiedzialnie go oddawać, bo chcą sobie jechac nad morze.... Nierozumiem, niepojmuję i nie potrafie pogodzić »
-
Przyznaj, że oddajesz do schroniska swego psa
halon51
21.07.09, 20:49
ci co oddają zwierzęta do schronisk lub je w inny sposób porzucają zasługująkrótko mówiąc na taki sam los w przyszłości , żaden powód a tym bardziej np.utrata pracy nie usprawiedliwia tak »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



