Elementarz na pewno pomoże śląskiej mowie

Przemysław Jedlecki
13.07.2009 , aktualizacja: 13.07.2009 19:34
A A A Drukuj
- Śląskie sprawy mają się dobrze. Interesują się nimi politycy, którzy wcześniej o tym nie myśleli, a to zwiastuje sprawie sukces - mówił w poniedziałek Jerzy Gorzelik, lider Ruchu Autonomii Śląska, który - jak wielu Ślązaków - nie może się doczekać wpisania mowy śląskiej na listę języków regionalnych.
Sprawie z pewnością pomoże powstanie elementarza, bo sejmowi prawnicy już dawno sugerowali, że śląski potrzebuje jasnych reguł pisowni. Twórcy elementarza i miłośnicy Śląska spotkali się wczoraj w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim, by podsumować efekty dotychczasowej pracy nad podręcznikiem. - Udało nam się zdobyć 40 tys. zł dotacji z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich - mówił Mirosław Syniawa z Pro Loquela Silesiana, stowarzyszenia, które zajmuje się promowaniem i kultywowaniem śląskiej mowy.

Prof. Jolanta Tambor, językoznawczyni z Uniwersytetu Śląskiego, wyjaśniała, czym zajmuje się teraz razem z miłośnikami śląskiej mowy: - Ustalamy zasady pisowni i po części gramatyki. Zachowamy jednak polskie reguły ortograficzne, decydując o pisowni wybierzemy też najbardziej charakterystyczne cechy dla śląskiej mowy.

Syniawa zapowiada, że podręcznik będzie gotowy najpóźniej w czerwcu przyszłego roku. Ukaże się w nakładzie około 1800 egzemplarzy, które trafią do szkół i bibliotek w całym regionie. Jego adresatami nie będą pierwszoklasiści, ale dzieci, które umieją już czytać i pisać po polsku, czyli np. trzecioklasiści. Cena egzemplarza nie będzie wygórowana i ma wynieść około 2,5 zł.

Lucjan Karasiewicz, poseł z Lublińca, który jako pierwszy wystąpił w Sejmie z propozycją uznania śląskiego za język regionalny uważa, że projekt ustawy w tej sprawie mógłby trafić do Sejmu jesienią. - Wtedy byłaby szansa na uchwalenie koniecznych zmian jeszcze w tej kadencji - mówi Karasiewicz. Twierdzi, że to możliwe, bo sprawa połączyła posłów Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości.

Przygotowania do zmiany przepisów sceptycznie ocenia jednak senator Maria Pańczyk (PO): - Jeśli ma być stworzony uniwersalny język śląski, to muszą zajmować się tym językoznawcy. Nie może być legalizacji bez porządnej kodyfikacji.

Poseł Marek Plura (PO), który zorganizował spotkanie, nie zgodził się z Pańczyk. - Kodyfikacja wcale nie jest konieczna, przecież język romski nie ma gramatyki, ani pełnej kodyfikacji - mówił.

Podobnie uważa Alojzy Lysko, śląski regionalista z Bojszów. Wyjaśniał, że język powstaje długo i - jeśli jest szansa teraz zmienić prawo - to trzeba to wykorzystać. - Nawet jeśli kodyfikacja nie będzie ukończona. Dwadzieścia lat temu nie zadbaliśmy o śląski jako język. Efekty są takie, że edukacja regionalna kuleje i młodzi ludzie nie potrafią wymienić nazwisk znanych Ślązaków! Teraz mamy szansę to nadrobić - podkreślał Lysko.

Polecamy: Śląska godka się odrodzi? Powstaje elementarz



Podziel się

  • 41 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów