Apartament w Nikiszu zyskał już wielbicieli
2009-07-08
, aktualizacja: 09.07.2009 09:33
W otwartym miesiąc temu hotelu w katowickim Nikiszowcu gości nie brakuje. Zatrzymał się tam również francuski artysta Jean-Paul Ganem. - Na pewno zamieszkam tu w trakcie kolejnych wizyt. To miejsce mnie urzekło - powiedział.
ZOBACZ TAKŻE
- Niech Uszok zapłaci "Gazecie" za Nikiszowiec (11-08-09, 13:16)
Hotel w Nikiszowcu to zwykłe mieszkanie w familoku, przerobione na apartament. Wnętrze jest połączeniem nowoczesności z tradycją. Zachowany został tradycyjny układ śląskiego mieszkania: z sieni wchodzi się wprost do kuchni, za nią jest stołowy i sypialnia. Meble są stylowe. Stare kredensy, solidne stoły i olbrzymie małżeńskie łoże. W kuchni byfyj, a w płytę węglowego pieca wbudowana jest nowoczesna kuchenka. Z okien pierwszego piętra widok na ulicę św. Anny.
- Zatrzymuję się w różnych hotelach na całym świecie, cały czas kursuję między Francją, Kanadą i Brazylią, ale to miejsce w Katowicach jest wyjątkowe. Piękne, komfortowe wnętrza w środku starego, robotniczego osiedla na długo zapadną w mojej pamięci - mówi Ganem, który pierwszy raz odwiedzał Śląsk.
Artysta zajmuje się sztuką ziemi. W dzieło sztuki potrafi przekształcić nawet wysypisko śmieci. Zamiast farb używa różnobarwnych roślin. Przyjechał na Śląsk, bo chce znaleźć miejsce dla swojego najnowszego dzieła.
Zamiast w hotelu w centrum Katowic, wybrał Nikiszowiec. Zaraz po przyjeździe zwiedził dzielnicę i zaprzyjaźniał się z ludźmi. Rodzina Szymkowiaków zaprosiła go na kołocz i kawę. - To bardzo miły człowiek, a jaki skromny. Opowiedział nam o swojej sztuce, to po prostu pasjonujące. Cieszymy się, że tak interesujący ludzie zaczęli przyjeżdżać do naszej dzielnicy - mówi Gabriela Szymkowiak, która w Nikiszowcu mieszka od pokoleń.
- Poruszyła mnie gościnność mieszkańców Nikiszowca. Ciekawie opowiadali o swoim miejscu, tłumaczyli na czym polega bycie Ślązakiem, pokazywali archiwalne zdjęcia. To było bardzo miłe - mówi Ganem.
Artysta interesował się nie tylko zabytkami i historią Śląska, ale też życiem zwykłych ludzi. Chciał wiedzieć gdzie pracują, jak odpoczywają, jakiej drużynie kibicują. - Na ścianach widzę niebieskie graffiti, ale nie potrafię wymówić tej nazwy - śmiał się Ganem, oglądając emblemat Ruchu Chorzów.
Artysta był trzecim gościem w hotelu. - Wcześniej mieszkała tu osoba z Lublina, która odwiedzała na Śląsku rodzinę, potem biznesmen z Francji, handlujący winami. Jeszcze w tym tygodniu w hotelu zamieszka profesor z uczelni artystycznej z Tokio z żoną. Mam też następne rezerwacje, więc pomysł na hotel w Nikiszowcu chyba się spodobał - cieszy się Ewa Gryt, właścicielka apartamentu.
- Zatrzymuję się w różnych hotelach na całym świecie, cały czas kursuję między Francją, Kanadą i Brazylią, ale to miejsce w Katowicach jest wyjątkowe. Piękne, komfortowe wnętrza w środku starego, robotniczego osiedla na długo zapadną w mojej pamięci - mówi Ganem, który pierwszy raz odwiedzał Śląsk.
Artysta zajmuje się sztuką ziemi. W dzieło sztuki potrafi przekształcić nawet wysypisko śmieci. Zamiast farb używa różnobarwnych roślin. Przyjechał na Śląsk, bo chce znaleźć miejsce dla swojego najnowszego dzieła.
Zamiast w hotelu w centrum Katowic, wybrał Nikiszowiec. Zaraz po przyjeździe zwiedził dzielnicę i zaprzyjaźniał się z ludźmi. Rodzina Szymkowiaków zaprosiła go na kołocz i kawę. - To bardzo miły człowiek, a jaki skromny. Opowiedział nam o swojej sztuce, to po prostu pasjonujące. Cieszymy się, że tak interesujący ludzie zaczęli przyjeżdżać do naszej dzielnicy - mówi Gabriela Szymkowiak, która w Nikiszowcu mieszka od pokoleń.
- Poruszyła mnie gościnność mieszkańców Nikiszowca. Ciekawie opowiadali o swoim miejscu, tłumaczyli na czym polega bycie Ślązakiem, pokazywali archiwalne zdjęcia. To było bardzo miłe - mówi Ganem.
Artysta interesował się nie tylko zabytkami i historią Śląska, ale też życiem zwykłych ludzi. Chciał wiedzieć gdzie pracują, jak odpoczywają, jakiej drużynie kibicują. - Na ścianach widzę niebieskie graffiti, ale nie potrafię wymówić tej nazwy - śmiał się Ganem, oglądając emblemat Ruchu Chorzów.
Artysta był trzecim gościem w hotelu. - Wcześniej mieszkała tu osoba z Lublina, która odwiedzała na Śląsku rodzinę, potem biznesmen z Francji, handlujący winami. Jeszcze w tym tygodniu w hotelu zamieszka profesor z uczelni artystycznej z Tokio z żoną. Mam też następne rezerwacje, więc pomysł na hotel w Nikiszowcu chyba się spodobał - cieszy się Ewa Gryt, właścicielka apartamentu.
Polecamy: Eksperyment w Nikiszu. Przysłali im gorolkę
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
świetny pomysł
feurig59
09.07.09, 11:12
z tym apartamentem. gratuluję!»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


