Katowice przestaną truć i pojadą na prądzie?

Przemysław Jedlecki
2009-07-07 , aktualizacja: 08.07.2009 11:49
A A A Drukuj
Londyn: punkt doładowania auta prądem Londyn: punkt doładowania auta prądem
Katowice są wśród czterech polskich miast, które będą promować jazdę po mieście samochodami na prąd. - To nam się na pewno opłaci - przekonuje Arkadiusz Godlewski, wiceprezydent Katowic, i dodaje, że już niedługo zostanie wybudowana sieć punktów ładowania takich aut
Samochody z napędem elektrycznym mają być ratunkiem dla zatłoczonych i zadymionych spalinami dużych miast. Wiele wskazuje na to, że wkrótce ludzie coraz częściej będą je kupować. Takim planom sprzyja m.in. rząd Wielkiej Brytanii, który niedawno ogłosił, że już za dwa lata Brytyjczycy dostaną państwowe dopłaty na kupno elektrycznych samochodów. Oprócz tego miasta otrzymają 20 mln funtów na budowę sieci punktów do ładowania akumulatorów. W Londynie i Paryżu powstanie z kolei sieć wypożyczalni elektrycznych aut (również dzięki wsparciu władz).

Trudno się więc dziwić, że koncerny samochodowe chcą mieć w swojej ofercie nie tylko hybrydy (auta posiadające więcej niż jedno źródło energii), ale i pojazdy tylko na prąd. Renault zamierza je wprowadzić do produkcji już za dwa lata, a Volkswagen za cztery. Na potrzeby testów BMW wyprodukuje ponad 500 mini z napędem elektrycznym. Auto ma zasięg 240 km. W Wielkiej Brytanii popularny jest z kolei aixam mega city, którym bez ładowania można przejechać 80 km (kosztuje ok. 68 tys. zł). Samochody na prąd można też kupić w Polsce. Za importowane z USA pojazdy zapłacimy niecałe 30 tys. zł, a ich zasięg to ok. 130 km.

O popularyzacji samochodów elektrycznych myśli się też w Polsce. Agencja Rozwoju Regionalnego MARR z Mielca wyda na to ok. 20 mln zł. Do współpracy zaprosiła cztery miasta: Katowice, Kraków, Sopot i Warszawę. W każdym z nich zostaną wybudowane punkty tankowania pojazdów prądem (w Katowicach będą 24 punkty). Pomysł bardzo spodobał się naszym urzędnikom. I to nie tylko dlatego, że samochody na prąd są ekologiczne. Arkadiusz Godlewski (PO), wiceprezydent Katowic, wyliczył, że jazda takim autem po prostu się opłaca: - Koszt przejechania tysiąca kilometrów autem na benzynę to ok. 230 zł, pojazdem na prąd 30 zł!

Dlatego chce, by miasto przystąpiło do projektu. - Ludzie boją się, że jak gdzieś pojadą takim samochodem, to nie będą mieli gdzie doładować akumulatorów. Trzeba się pozbyć tej przeszkody - mówi Godlewski.

Urzędnicy chcą też pokazać, że elektryczne auta to przyszłość. Będą mieli ku temu okazję, bo dostaną cztery pojazdy do testowania. - Po co auto Zakładu Zieleni Miejskiej ma jeździć po parkach, smrodząc spalinami? Strażnicy miejscy też będą mogli wsiąść na napędzane prądem skutery. Chodzi o przełamanie pewnej bariery. Chcemy to zrobić pierwsi. Potem wiele osób przekona się, że takie auto to dobra rzecz - dodaje wiceprezydent.

Grażyna Gajek z agencji mówi, że już ogłoszono przetarg na budowę ogólnodostępnych punktów ładowania. Zostanie rozstrzygnięty w sierpniu.

Prof. Kazimierz Kłosek z Politechniki Śląskiej chwali Katowice za to, że chcą przystąpić do nowatorskiej akcji: - W naszym regionie samochody trują środowisko bardziej niż przemysł! Pojazdy na prąd to naprawdę proekologiczne rozwiązanie. Chciałbym, żeby stały się bardziej powszechne. Miasto robi krok w dobrym kierunku.

Polecamy: PKP kusi miasta: Kupcie od nas zrujnowane ulice



Podziel się

  • 41 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów