Na Mariacką nic nie ciągnie. Nawet muzyka

Małgorzata Goślińska
05.07.2009 , aktualizacja: 06.07.2009 12:31
A A A Drukuj
Co z tą Mariacką? Pogoda była piękna, zespoły muzyczne przygrywały, ale koncertu słuchali jedynie stali bywalcy deptaka Fot. Dawid Chalimoniuk / AG Co z tą Mariacką? Pogoda była piękna, zespoły muzyczne przygrywały, ale koncertu słuchali jedynie stali bywalcy deptaka
Deptak, którym nie ma po co chodzić, w lipcowe weekendy będzie kończyć się sceną muzyczną. Czy nigdy się nie rozrusza? A może Mariackiej trzeba dać czas?
Katowicka ul. Mariacka jako deptak ma niespełna rok. Zdążyła już gościć wystawę fotograficzną i województwo zachodniopomorskie, które promowało się w majowy weekend. W sobotę odbył się tutaj pierwszy koncert. Niebiletowana rockowo-bluesowo-reggaeowa impreza jest cykliczna, będzie odbywać się w każdy weekend lipca. Z powodu niskiego budżetu grają tu młode, mało znane zespoły. Za zwrot kosztów chcą się wypromować.

Scena stanęła "plecami" do Francuskiej. Pierwsze dźwięki rozbrzmiały w sobotę o godz. 16. Publiczność liczyła najwyżej 50 ludzi. Usiedli pod sceną, gdzie lano najtańsze piwo. Ogródki letnie nie zapełniły się bardziej niż zwykle, każdy miał średnio po dwóch klientów. Młodych można było policzyć na palcach. Mało kto dotarł spoza centrum miasta. Przyszli ludzie z Warszawskiej, Francuskiej, sąsiednich ulic. Sporą część stanowili miejscowi pijaczkowie. Kilka osób przystanęło na spacerze z dzieckiem czy pieskiem. O imprezie wiedzieli ci, którzy widzieli przygotowania albo przeczytali zapowiedź w gazecie. Trzeba było mieć szczęście, żeby natknąć się na afisz. Najbardziej uprzywilejowani byli mieszkańcy Mariackiej. Miasto zorganizowało koncert jakby dla nich. A oni pozamykali okna.

- Szyby drżą. To nie jest miejsce na takie decybele! Betonowa pustynia. Prezydent nie zrobił tego deptaku dla ludzi z Mariackiej, nie mamy gdzie parkować, czynsze rosną. Chce nas stąd wykurzyć. Mieszkam to od ponad 20 lat i dość! Pięciu moich sąsiadów już się wyprowadziło - mówi 49-letnia lokatorka spod numeru 21.

- Co ja klientów potraciłam! A jak pada, to już nikt nie przyjdzie, bo nie podjedzie samochodem pod sklep - mówi sprzedawczyni w jedynym na Mariackiej warzywniaku. - Ta ulica nie ma celu, jak Stawowa czy Wawelska, nie ma po co nią przechodzić, jedynie do kościoła, dlatego tylko w niedzielę jest ruch. Myślałam: przy takim koncercie też będzie. A jest jak z tą imprezą nadmorską. Ludzie przyszli dopiero w niedzielę i byli wściekli, że nie wiedzieli wcześniej.

- Czemu nie grają po śląsku? Mamy przecież tyle orkiestr górniczych. Jakby tu Radio Piekary zagrało, a nie te szarpidruty, to ja bym się na Mariackiej nie zmieścił, takie by były tłumy. Na tej imprezie nadmorskiej to przynajmniej ryby dawali za darmo. A tu co, kramik z oscypkami, budka z piwem, kiełbasą i koniec - mówi Krystian Sławik, lat 66, z Francuskiej.

- Krystian, my już starzy, ale czemu tu nie zrobią czegoś dla młodych? Nie mówię, żeby zapraszać Feel, ale Wilki - coś takiego. Taki fajny deptak, aż zagraniczni przychodzą fotografować. Nie ma hałasu i spalin od samochodów, straż goni i nie można już pić po bramach, prostytutek mniej. Tylko na tych ławkach nie można wysiedzieć, bo druty się wbijają - mówi Irena, lat 64, ze Starowiejskiej.

- Nikt nie tańczy, nawet moje dziecko się nie wyrywa. To chyba najlepiej świadczy o tym, jaki to koncert - mówi Katarzyna, synowa Sławika, matka dwuletniego Jakuba.

- Nic się dzisiaj nie dzieje w Katowicach. Dlaczego ludzi nie ma tutaj? Muzyka jest super. Może przez upał, znajomi powyjeżdżali z miasta. Może koncert nie powinien zaczynać się w połowie dnia? - zastanawiają się Adam i Bogumiła Kaniowie, małżeństwo w średnim wieku z centrum Katowic. - Nigdy tej Mariackiej nie rozruszają. Ma złą sławę, nieciekawą przeszłość i wciąż kojarzy się z prostytucją. Władze miasta powinny zająć się rynkiem, a nie bocznymi ulicami.

- Trzy miesiące temu wróciłem z Irlandii i zachwyciłem się Mariacką. Rewelacja. Ludzie muszą się przekonać, że to już inna ulica. Tylko tych meneli trzeba stąd wyrzucić - mówi Tomasz Cygan, lat 24.

- Gdy patrzyłam na tablicę z wizualizacją deptaku, nie wierzyłam, że miasto go zrealizuje. Jest piękny, jeszcze tylko wyremontować kamienice. Trzeba dać Mariackiej czas. Kilka miesięcy - mówi Basia, sprzedawczyni z Warszawskiej.

- Przyjdzie zima i znowu będą pustki. Ja daję Mariackiej kilka lat na rozruch - mówi Paweł, górnik, mąż Basi.

Ich syn, 18-letni Paweł: - Ja przychodzę na Mariacką z moją dziewczyną, pospacerować, posiedzieć na ławce.

Letnie granie na Mariackiej. Sprawdź, kto wystąpi w najbliższy weekend. Start zawsze o godz. 16.

Polecamy: Katowicki rynek tylko dla samochodu radnego



Podziel się

  • 48 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Na Mariacką nic nie ciągnie. Nawet muzyka burakpl4 05.07.09, 23:09

    impreza imprezie nie równa. Koncert koncertowi też. Niech wam się nie wydaje, że zaprosicie amatorskie kapele z domu kultury i zjadą się tłumy:)To nie tak - albo kapele porządne, które »

  • Na Mariacką nic nie ciągnie. Nawet muzyka shroeder1970 05.07.09, 23:09

    I masz Pan, Panie Konior, próbkę swojej "wizji" centrum Katowic całkowicie zabudowanej. NIKT nie chce przychodzić do takiego centrum. I Jeśli cała Korfantego z przyległościami będzie tak »

  • Re: Na Mariacką nic nie ciągnie. Nawet muzyka mr.superlatywny 07.07.09, 21:26

    Jakby tam wystepowaly naprawde slaskie zespoly,czesciowo po slasku - to "buda bylaby pelna".»