Związki nie chcą ustąpić w sprawie etatów
08.06.2009
, aktualizacja: 08.06.2009 22:21
Opinia Państwowej Inspekcji Pracy w sprawie konfliktu w Jastrzębskiej Spółce Węglowej miała uspokoić atmosferę, ale tylko dolała oliwy do ognia! Po 16 latach od utworzenia JSW okazało się, że wszystkie porozumienia zawarte między zarządem a związkami zawodowymi mogą być nieważne.
ZOBACZ TAKŻE
- Związkowcy obrażeni, nie chcą pomóc dzieciom (29-06-09, 21:17)
- Prezes musi odejść, bo naraził się związkowcom (23-06-09, 21:17)
- Jastrzębska Spółka Węglowa nadal... zamurowana (11-06-09, 19:08)
Wszystko zaczęło się w kwietniu tego roku, gdy zarząd JSW postanowił ujednolicić tzw. układ zbiorowy pracy. Od maja pracodawcą górników miała stać się spółka, a nie tak jak dotychczas, poszczególne kopalnie. Wprowadzenie tych samych zasad dla wszystkich pracowników miało ułatwić zarządzanie spółką w czasie kryzysu i zrównać wynagrodzenia górników pracujących na tych samych stanowiskach, ale w różnych kopalniach.
Szybko okazało się jednak, że planowane zmiany to przede wszystkim potężny cios dla działaczy związkowych. Zamiast komisji zakładowych w każdej kopalni, związki miały mieć tylko swoje przedstawicielstwa w spółce. W rezultacie zmniejszyłaby się liczba związkowych etatów - z 64 do 40. Spółka miała zaoszczędzić na tym około 6 mln zł rocznie.
Sprawa stała się głośna w całym kraju, ale związkowcy nie dawali za wygraną. Zarzucili zarządowi łamanie prawa i zorganizowali manifestację, podczas której zamurowali drzwi do siedziby spółki. Dostało się też prezesom, bo pod ich domami Sierpień '80 zorganizował kilka demonstracji.
Napięcie próbowała rozładować Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki, która zarządziła, by opinię w sprawie planowanych zmian w JSW wydała Państwowa Inspekcja Pracy. To miało załagodzić konflikt, ale okazało się, że tylko dolało oliwy do ognia. PIP orzekł bowiem, że Jastrzębska Spółka Węglowa "od początku swojego istnienia jest jedynym pracodawcą dla wszystkich pracowników, wykonujących pracę w poszczególnych kopalniach". Taki komunikat oznacza, że kwestia dostosowania struktur związkowych do jednego pracodawcy wciąż pozostaje otwarta.
Ponieważ ministerstwo Gospodarki nie powiedziało jak w tej sytuacji ma zachować się zarząd JSW, związkowcy natychmiast odtrąbili zwycięstwo. - To my mieliśmy rację - ogłosił triumfalnie Piotr Duda, podczas zeszłotygodniowej manifestacji "Solidarności" w Katowicach, a inni związkowcy stwierdzili, że zarząd spółki powinien natychmiast wycofać się z planowanych zmian i zostawić status quo.
Jarosław Zagórowski, prezes JSW rozwiewa te nadzieje. Wczoraj, na zwołanej przez siebie konferencji prasowej zapowiedział, że spółka nadal będzie dążyć do stworzenia jednego układu zbiorowego pracy i ograniczenia związkowych etatów. - Okazało się, że od 16 lat związki zawodowe nie są dostosowane do struktury firmy - stwierdził Zagórowski i wezwał związkowców, by sami zmienili statuty swoich organizacji i zaczęli działać na szczeblu spółki, a nie poszczególnych kopalń.
Według Wacława Czerkawskiego, wiceprzewodniczącego Związku Zawodowego Górników, do rozwiązania problemu jeszcze daleka droga. Bo skoro - jak wynika z opinii PIP-u - dyrektorzy kopalń są pełnomocnikami zarządu spółki, to równie dobrze komisje zakładowe mogą być pełnomocnikami związkowych central. - Owszem, można wprowadzić zmiany, ale na to potrzeba czasu. Tymczasem prezes Zagórowski chce przeprowadzić rewolucję. Nie akceptujemy tego - powiedział nam Czerkawski i dodał, że szef JSW włożył kij w mrowisko: za chwilę podobne problemy będą miały Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy. Tam również nie udało się jeszcze wprowadzić jednolitego układu zbiorowego pracy.
Niespodziewanie pojawiła się szansa, że przynajmniej część związków zawodowych dogada się z zarządem JSW. Niektóre centrale podpisały porozumienie, że do końca września dostosują jednak swoje struktury do nowej sytuacji firm. To szansa na przynajmniej częściowe zmniejszenie liczby związkowych etatów i niewielkie oszczędności. Wciąż bowiem największe centrale, w tym "Solidarność" nie chcą słyszeć o zmianach.
Szybko okazało się jednak, że planowane zmiany to przede wszystkim potężny cios dla działaczy związkowych. Zamiast komisji zakładowych w każdej kopalni, związki miały mieć tylko swoje przedstawicielstwa w spółce. W rezultacie zmniejszyłaby się liczba związkowych etatów - z 64 do 40. Spółka miała zaoszczędzić na tym około 6 mln zł rocznie.
Sprawa stała się głośna w całym kraju, ale związkowcy nie dawali za wygraną. Zarzucili zarządowi łamanie prawa i zorganizowali manifestację, podczas której zamurowali drzwi do siedziby spółki. Dostało się też prezesom, bo pod ich domami Sierpień '80 zorganizował kilka demonstracji.
Napięcie próbowała rozładować Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki, która zarządziła, by opinię w sprawie planowanych zmian w JSW wydała Państwowa Inspekcja Pracy. To miało załagodzić konflikt, ale okazało się, że tylko dolało oliwy do ognia. PIP orzekł bowiem, że Jastrzębska Spółka Węglowa "od początku swojego istnienia jest jedynym pracodawcą dla wszystkich pracowników, wykonujących pracę w poszczególnych kopalniach". Taki komunikat oznacza, że kwestia dostosowania struktur związkowych do jednego pracodawcy wciąż pozostaje otwarta.
Ponieważ ministerstwo Gospodarki nie powiedziało jak w tej sytuacji ma zachować się zarząd JSW, związkowcy natychmiast odtrąbili zwycięstwo. - To my mieliśmy rację - ogłosił triumfalnie Piotr Duda, podczas zeszłotygodniowej manifestacji "Solidarności" w Katowicach, a inni związkowcy stwierdzili, że zarząd spółki powinien natychmiast wycofać się z planowanych zmian i zostawić status quo.
Jarosław Zagórowski, prezes JSW rozwiewa te nadzieje. Wczoraj, na zwołanej przez siebie konferencji prasowej zapowiedział, że spółka nadal będzie dążyć do stworzenia jednego układu zbiorowego pracy i ograniczenia związkowych etatów. - Okazało się, że od 16 lat związki zawodowe nie są dostosowane do struktury firmy - stwierdził Zagórowski i wezwał związkowców, by sami zmienili statuty swoich organizacji i zaczęli działać na szczeblu spółki, a nie poszczególnych kopalń.
Według Wacława Czerkawskiego, wiceprzewodniczącego Związku Zawodowego Górników, do rozwiązania problemu jeszcze daleka droga. Bo skoro - jak wynika z opinii PIP-u - dyrektorzy kopalń są pełnomocnikami zarządu spółki, to równie dobrze komisje zakładowe mogą być pełnomocnikami związkowych central. - Owszem, można wprowadzić zmiany, ale na to potrzeba czasu. Tymczasem prezes Zagórowski chce przeprowadzić rewolucję. Nie akceptujemy tego - powiedział nam Czerkawski i dodał, że szef JSW włożył kij w mrowisko: za chwilę podobne problemy będą miały Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy. Tam również nie udało się jeszcze wprowadzić jednolitego układu zbiorowego pracy.
Niespodziewanie pojawiła się szansa, że przynajmniej część związków zawodowych dogada się z zarządem JSW. Niektóre centrale podpisały porozumienie, że do końca września dostosują jednak swoje struktury do nowej sytuacji firm. To szansa na przynajmniej częściowe zmniejszenie liczby związkowych etatów i niewielkie oszczędności. Wciąż bowiem największe centrale, w tym "Solidarność" nie chcą słyszeć o zmianach.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Związki nie chcą ustąpić w sprawie etatów
polsz
09.06.09, 08:35
związki wmawiają wszystkim, że są dla nich a tak naprawdę są tylko dla"związkowców". »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

