W Gliwicach chcą głowy prezydenta Frankiewicza
28.05.2009
, aktualizacja: 29.05.2009 00:50
Obrońcy tramwajów biorą przykład z Będzina. Też będą zbierać podpisy w sprawie zorganizowania referendum o odwołanie prezydenta.
ZOBACZ TAKŻE
- Likwidują tramwaje, więc będą też zwolnienia (15-07-09, 14:20)
- Walczą z tirami. Dla urzędników są oszołomami (29-06-09, 21:21)
- Piotr Uszok: tramwaje są lepsze od autobusów (29-05-09, 23:40)
- Tu każde miasto siedzi okopane w swoim grajdołku (29-05-09, 22:51)
- Gliwice: autobus za tramwaj tylko do granicy (07-07-09, 20:32)
Inicjatorem akcji, podobnie jak w Będzinie, są związkowcy Sierpnia 80 w tramwajowej spółce. Powód jest ten sam: obcięcie połączeń tramwajowych. To wystarczyło, żeby w Będzinie część mieszkańców poparła inicjatywę związkowców. Tramwajarze twierdzą, że już mają wystarczającą liczbę podpisów, by komisarz wyborczy ogłosił referendum w sprawie odwołania prezydenta Radosława Barana.
Czytaj więcej: W Będzinie chcą odwołania prezydenta
Na podobny sukces liczą w Gliwicach. Po wakacjach w mieście w ogóle przestaną jeździć tramwaje. Zastąpią je autobusy. - To decyzja, którą podjął prezydent, ale jej skutki odczują głównie mieszkańcy. Chcemy, by teraz poniósł jej konsekwencje - mówi Janusz Ziober, szef Sierpnia 80 w gliwickiej zajezdni.
Związkowcy chcą, by o przyszłości prezydenta zdecydowało referendum. Zgodnie z prawem będą mieli dwa miesiące na zebranie prawie 16 tys. podpisów pod wnioskiem w tej sprawie. Bez tego referendum nie odbędzie się.
Związkowcy mają nadzieję, że im się uda. Mogą liczyć na członków Obywatelskiego Komitet Obrony Tramwajów i Promocji Komunikacji Miejskiej w Gliwicach. Andrzej Pieczyrak, przewodniczący tej grupy, stał na czele grupy gliwiczan, która już w ubiegłym roku chciała odwołać prezydenta. Mieli do niego pretensje o rozjeżdżające centrum miasta tiry, wycinanie drzew, a także planowaną budowę gliwickiego odcinka DTŚ-ki. Pod wnioskiem o referendum udało im się zebrać tylko 5 tys. podpisów. Mają nadzieję, że tym razem wynik będzie lepszy.
- Prezydent kolejny raz zignorował zdanie mieszkańców, uporczywie odmawiając zorganizowania referendum w sprawie likwidacji tramwajów. Skoro tak ważną decyzję podjął za plecami gliwiczan to nie widzimy innego wyjścia niż rozpisanie referendum w sprawie jego odwołania - twierdzi Pieczyrak.
Obrońcy tramwajów liczą też, że do pomysłu zorganizowania referendum przekonają gliwickie koło Zielonych 2004. Ekolodzy byli w grupie inicjatorów ubiegłorocznej akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania prezydenta Zygmunta Frankiewicza. Tym razem się wahają. - W najbliższym czasie podejmiemy decyzję w tej sprawie, ale nie wiem, czy na rok przed wyborami to dobry pomysł - zastanawia się Małgorzata Tkacz-Janik, szefowa gliwickiego koła Zielonych 2004.
Prezydent Gliwic zapewnia, że nie jest przywiązany do fotela. - Mieszkańcy mają prawo do takich działań. Uważam, że podjąłem w tej sprawie racjonalną decyzję. To nie była łatwa sprawa, ale nie można się wycofywać tylko dlatego, że decyzja jest niepopularna - mówi Frankiewicz.
Czytaj więcej: W Będzinie chcą odwołania prezydenta
Na podobny sukces liczą w Gliwicach. Po wakacjach w mieście w ogóle przestaną jeździć tramwaje. Zastąpią je autobusy. - To decyzja, którą podjął prezydent, ale jej skutki odczują głównie mieszkańcy. Chcemy, by teraz poniósł jej konsekwencje - mówi Janusz Ziober, szef Sierpnia 80 w gliwickiej zajezdni.
Związkowcy chcą, by o przyszłości prezydenta zdecydowało referendum. Zgodnie z prawem będą mieli dwa miesiące na zebranie prawie 16 tys. podpisów pod wnioskiem w tej sprawie. Bez tego referendum nie odbędzie się.
Związkowcy mają nadzieję, że im się uda. Mogą liczyć na członków Obywatelskiego Komitet Obrony Tramwajów i Promocji Komunikacji Miejskiej w Gliwicach. Andrzej Pieczyrak, przewodniczący tej grupy, stał na czele grupy gliwiczan, która już w ubiegłym roku chciała odwołać prezydenta. Mieli do niego pretensje o rozjeżdżające centrum miasta tiry, wycinanie drzew, a także planowaną budowę gliwickiego odcinka DTŚ-ki. Pod wnioskiem o referendum udało im się zebrać tylko 5 tys. podpisów. Mają nadzieję, że tym razem wynik będzie lepszy.
- Prezydent kolejny raz zignorował zdanie mieszkańców, uporczywie odmawiając zorganizowania referendum w sprawie likwidacji tramwajów. Skoro tak ważną decyzję podjął za plecami gliwiczan to nie widzimy innego wyjścia niż rozpisanie referendum w sprawie jego odwołania - twierdzi Pieczyrak.
Obrońcy tramwajów liczą też, że do pomysłu zorganizowania referendum przekonają gliwickie koło Zielonych 2004. Ekolodzy byli w grupie inicjatorów ubiegłorocznej akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania prezydenta Zygmunta Frankiewicza. Tym razem się wahają. - W najbliższym czasie podejmiemy decyzję w tej sprawie, ale nie wiem, czy na rok przed wyborami to dobry pomysł - zastanawia się Małgorzata Tkacz-Janik, szefowa gliwickiego koła Zielonych 2004.
Prezydent Gliwic zapewnia, że nie jest przywiązany do fotela. - Mieszkańcy mają prawo do takich działań. Uważam, że podjąłem w tej sprawie racjonalną decyzję. To nie była łatwa sprawa, ale nie można się wycofywać tylko dlatego, że decyzja jest niepopularna - mówi Frankiewicz.
Polecamy: Już wkrótce we wszystkich liniach pierwszymi drzwiami
- 74 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter

