Żony górników piszą e-maile: Co z wydobyciem?

Tomasz Głogowski
25.05.2009 , aktualizacja: 25.05.2009 21:45
A A A Drukuj
Od kilku dni w Jastrzębskiej Spółce Węglowej urywają się telefony i maile. - Czy to prawda, że w lipcu kopalnie wstrzymają wydobycie? Co z nami będzie? - pytają zrozpaczeni górnicy oraz... ich żony. Prezes spółki uspokaja w specjalnym oświadczeniu.
"Jestem żoną górnika z kopalni Jas-Mos. Mamy małe dziecko i kredyt mieszkaniowy na głowie. Mąż przyszedł właśnie z pracy i powiedział, że podobno przez cały lipiec kopalnia nie będzie wydobywać węgla. Czy to prawda? Nie wiem, jak sobie poradzimy, gdy dostanie jeszcze mniejszą wypłatę" - to tylko jeden z kilkudziesięciu rozpaczliwych e-maili, które trafiły niedawno do Jarosława Zagórowskiego, prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Z powodu załamania się zbytu na węgiel koksowy firma znalazła się w potężnych tarapatach.

Piszą i telefonują górnicy, ich żony, a nawet rodzice uczniów, którzy w tym roku kończą górniczą zawodówkę i liczą na zatrudnienie w kopalni. - Czy syn rzeczywiście będzie miał zapewnioną pracę na dole? Czy to prawda, że zamknięta zostanie kopalnia Jas-Mos? Podobno jest już wyrok na Borynię? Dlaczego emeryci nie odchodzą z pracy i blokują miejsca młodym? - pytają zdezorientowani ludzie.

Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka JSW, zapewnia, że spółka stara się odpowiadać na każdy, nawet najmniejszy sygnał. - Uspokajamy, że nie ma mowy o zamykaniu kopalń czy zwalnianiu ludzi. Sądzę, że większość osób udaje się nam przekonać, ale pewnie nie wszystkich. Atmosfera jest nerwowa - nie ukrywa rzeczniczka.

Jabłońska-Bajer przyznaje, że najwięcej zamieszania zrobiła ostatnio plotka, która lotem błyskawicy obiegła Jastrzębie i okoliczne miejscowości. Poszło o całkowite wstrzymanie wydobycia w lipcu. Wielu górników potraktowało to jako początek zbliżającego się końca JSW i wchodzących w jej skład kopalń...

Prezes Zagórowski, by uspokoić nastroje, wziął niedawno udział w internetowym czacie (w portalu jasnet.pl), podczas którego odpowiedział na prawie 200 pytań dotyczących przyszłości JSW. Ale w sprawie wolnego lipca nawet to nie pomogło. Spółka musiała więc opublikować specjalne oświadczenie: „Zarząd nigdy nie rozważał takiej możliwości ani też nie prowadził żadnych analiz dotyczących takiego rozwiązania. Wprowadzone do tej pory działania oszczędnościowe, w tym ograniczenie wydobycia do czterech dni w tygodniu, są wystarczające i pozwalają dostosować wielkość produkcji do istniejących możliwości sprzedaży” - zapewnił w oświadczeniu Jarosław Zagórowski.

Odkąd ze względu na kryzys w maju i czerwcu wprowadzono w jastrzębskich kopalniach wolne piątki, 23-tysięczna załoga JSW dostała po kieszeni. Przeciętni górnicy z powodu tzw. postojowego tracą około 400 zł miesięcznie. Skończyły się też nadgodziny za soboty i niedziele, który były sporym zastrzykiem dla rodzinnych budżetów. Dla niektórych górników brak możliwości dorobienia w weekendy oznacza wypłatę mniejszą nawet o 700 zł.

Spółka przekonuje, że plan oszczędnościowy zaczyna przynosić efekty. Pracujące tylko przez cztery dni w tygodniu kopalnie nie mają już kłopotu ze zbytem i sprzedają cały wydobyty węgiel. Nic - zdaniem JSW - nie trafia już na zwały. Wolne piątki, soboty i niedziele pozwalają zdaniem Zagórowskiego uniknąć zwolnień pracowników.

- Tylko żeby jeszcze ktoś nie siał tych wrednych plotek - usłyszeliśmy w poniedziałek w siedzibie JSW.

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Żony górników piszą e-maile: Co z wydobyciem? zygstef2 26.05.09, 15:19

    To niech te mądre żony wezmą za głowy swoich mężow górników i im przetłumaczą, że strajki doprowadza do tego, że możecie nie mieć w ogóle pieniędzy. Sterują wami nieudaczniacy, którzy »