Do uszu głuchych na architekturę dworca

Tomasz Malkowski
2007-07-21 , aktualizacja: 21.07.2007 00:00
A A A Drukuj
Zdjęcie archiwalne: tak miał wyglądać dworzec i jego otoczenie Zdjęcie archiwalne: tak miał wyglądać dworzec i jego otoczenie
Goethe nazwał architekturę zamrożoną muzyką. Idąc tym tropem można by dworzec kolejowy w Katowicach przyrównać do śmiałych eksperymentów muzyki współczesnej, jakie pojawiały się w latach 50. i 60. zeszłego wieku.
W latach 70 przez hol dworca przechodziło dziennie nawet 25 tys. ludzi. Atrakcją kas biletowych były stojące nieopodal... palmy
W latach 70 przez hol dworca przechodziło dziennie nawet 25 tys. ludzi. Atrakcją kas biletowych były stojące nieopodal... palmy
Dworzec PKP w Katowicach
Fot. Marcin Tomalka / AG
Dworzec PKP w Katowicach
ZOBACZ TAKŻE
Michałowi Smolorzowi dedykuję ten tekst

Czy dworzec nie brzmi jak wczesne utwory Góreckiego, czy w jego dramatycznych, żelbetowych kielichach nie można dosłyszeć sonorystycznych poszukiwań Pendereckiego? Słynny polski kompozytor w swoich pierwszych utworach wykorzystywał niecodzienne dźwięki, traktując instrumenty smyczkowe jak perkusyjne, wywołując tym niepokojące i piorunujące wrażenie, jak choćby w słynnym "Trenie ofiarom Hiroszimy".

Podobnie jest z architekturą dworca. Jego projektanci, zwani warszawskimi tygrysami: Kłyszewski, Mokrzyński i Wierzbicki, także dokonali pewnego przenicowania, odrzucenia tradycji. Betonowa konstrukcja, która dotychczas była skryta pod tynkiem, została w Katowicach po raz pierwszy na taką skalę w Polsce obnażona i to w całej swej okazałości, ukazując misterną fakturę odciśniętego drewnianego szalunku.

Nowa poetyka

Dworzec nie ma tradycyjnych ścian, dachu i stropu, podobnie jak utwory Pendereckiego nie są zbudowane z wyświechtanych nut. Jego partytury przypominają raczej abstrakcyjne grafiki. I jak w muzyce Penderecki stworzył nowy język, tak warszawskie tygrysy w katowickim dworcu zastosowały nową poetykę.

Ściany dworca nie podtrzymują dachu, są jedynie szklaną kurtyną. Dach jest stropem i zarazem jednością z podtrzymującą go kolumną, tworząc monolit kielichów, które konstruktor dworca, prof. Wacław Zalewski, nazywa parasolami. Zamiast typowego dachu z dachówką lub nijakiego płaskiego, tutaj mamy rząd kraterów, wklęsłych powierzchni kielichów - lub jak kto woli - wywróconych przez wiatr parasoli.

Dzięki takiemu ukształtowaniu niepotrzebne są zwykłe rynny, deszczówka nie jest wyrzucana poza obiekt. Każdy kielich zasysa wodę do środka budynku, do ukrytych w kolumnie spustów, niczym grzybek złakniony dżdżu.

Najlepszy przykład brutalizmu

Dlaczego architektura dworca w Katowicach, najlepszy przykład brutalizmu w Polsce, doskonałe dzieło późnego modernizmu, z jego rzeźbiarskością i strukturalizmem, nie jest popularna?

Dla tych samych powodów, dla których rzadko możemy usłyszeć utwory Pendereckiego w radiu.

Jak przystało na awangardę, musi ona być z założenia niepopularna i trudna. Nie niezrozumiała, ale wymagająca od odbiorcy pewnego wysiłku intelektualnego.

Dlatego w radiu i telewizji króluje pop, a nie XX-wieczni klasycy. Dlatego zwykli ludzie z lubością mówią o historycznych kamienicach, pałacach i zamkach natomiast o architekturze modernistycznej wyrażają się w najgorszych słowach, że to bezduszne pudła.

Dlatego katowiczanie chcą małego ryneczku, a nie wielkiej przestrzeni wśród szklano-betonowych obiektów wzdłuż Alei Korfantego.

Burzyciele katowickiego dworca to po prostu ludzi głusi na muzykę żelbetowych strun i rytmu wybijanego przez 16 kielichów. Nie można mieć jednak pretensji do kogoś, że jest głuchy. Jednak cytując Profesora z „Lekcji” Ionesco - nie można dopuścić by dźwięki przepadły w uszach głuchych.

Lepszy klon Silesia City Center?

Gdyby jakikolwiek wpływowy głuchy uzurpował sobie do decydowania o losie partytur Pendereckiego i kazał je spalić na stosie - uznano by go z całą pewnością za skończonego wariata.

Dlaczego ślepców nawołujących do zburzenia dworca nie spotyka podobna dezaprobata? Czy na świecie jest więcej melomanów od miłośników architektury? Czy architektura nas tak mało obchodzi? A może katowicki dworzec ma więcej awangardy w awangardzie od muzyki Pendereckiego?

Władze Katowic oraz PKP planowały zastąpić unikalny budynek dworca nowym obiektem komercyjnym. To tak jakby nam ktoś przed nosem przełączył kanał radiowy nadający muzykę klasyczną na popową papkę pokroju Mandaryny i Wiśniewskiego, dodając do tego: "Tego wam trzeba drodzy mieszkańcy". Czy nie jest to traktowanie nas - obywateli - jak idiotów?

Owszem większości społeczeństwu bardziej spodoba się klon Silesii City Center w miejscu brutalistycznego dworca. Ale czy większość zawsze ma rację? Historia wielokrotnie pokazywała, że nie, do tego w naszym kraju nie trzeba przekonywać - wystarczy popatrzeć na rząd wybrany przez większość.

Nie zmieniajmy Katowic w Głuchogród

Politycy boją się u nas słuchać mniejszości, także tych estetycznych. Szkoda, że prezydent Katowic Piotr Uszok nie jest wizjonerem choćby w setnej części tak zaangażowanym w sprawy architektury jak François Mitterand, nieżyjący już prezydent Francji. To z jego inicjatywy w Paryżu powstała szklana piramida przed Luwrem, Wielki Łuk w dzielnicy La Defense, Opera Bastylii, Biblioteka Narodowa - wszystkie te obiekty weszły od razu po wybudowaniu do kanonu najlepszych dzieł architektury współczesnej.

A co prezydent Uszok pozostawi po sobie? Tylko w ostatnich latach: półkopułę na rondzie, przebudowane kino Kosmos na Centrum Sztuki Filmowej (nagrodzone Betonową Kostką 2006 dla największego bubla architektonicznego Katowic), zabetonowane bulwary Rawy, zaekranowane Aleje Roździeńskiego, Silesię City Center, no i może wyburzony dworzec z centrum handlowym w zamian.

Owszem, Katowice to nie Paryż - nie ta skala, budżet, możliwości. Ale po prezydencie Uszoku można by oczekiwać lepszego słuchu, wyczucia także tej muzyki zaklętej w betonie. Spuścizna, którą nam szykuje prezydent, będzie jeszcze długo po jego kadencji straszyć w Katowicach.

Nie chcę by stolica regionu przemieniła się w Głuchogród i nie wierzę, że mieszkają tu głusi ludzie, którzy dopuszczą do barbarzyńskiego wyburzenia dworca. W końcu to w tym mieście grają doskonali muzycy Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia oraz Filharmonii Śląskiej, tu działa Akademia Muzyczna, nie brakuje też melomanów.

Oglądaj kielichy po deszczu

Jeśli pozostajesz głuchy na muzykę dworca, idź i stań na środku jego hali pośród betonowych sklepień. Stań i przymruż oczy. Choć raz zadrzyj głowę do góry ponad poziom budek i głów przypadkowych ludzi. Patrz wieczorem na dworzec z zewnątrz, kiedy jego konstrukcja, podświetlona od spodu, wyłania się z mroku. Nagle odkryjesz niewidoczną za dnia strukturę, subtelną geometrię płaszczyzn kielicha, tworzonych przez hiperboloidy.

Oglądaj kielichy po deszczu, jak się mienią w słońcu, jak zmieniają kolory, jak raz wydają się miękkie, to znów twarde. Patrz na dworzec nad ranem i w południe, gdy cień miłosierny rzucają żelbetowe kielichy, niczym parasole. Dotknij faktury betonu, odkrywaj odciski drewnianej formy, która pozostawiła na słupach linie papilarne. Przeglądają się w szklanej elewacji dworca, nawet jeśli stare szyby wykrzywiają obraz.

A potem idź do świątyni pieniądza, do galerii handlowej i wsłuchaj się w muzykę komercji. Czy nie brzmi słabo, mdło i sztucznie? Czy ona ma zastąpić rytm 16 kielichów, łabędzi śpiew trzech tygrysów, nieokiełznanej symfonii brutalizmu?

Owszem na dworcu panuje brud i smród, ale czy trzaski i piski, które towarzyszą odsłuchiwaniu porysowanej płyty gramofonowej dewaluują zapisaną w niej muzykę? Czy zły stan czystości obiektu przekreśla jego walory artystyczne? Czy chcesz muzyki nowej ery, syntetycznej i pustej, czy może jednak optujesz przy renowacji, może i zdezelowanej płyty, jednak z duszą?

Wierzę, że odnowiony dworzec przekona do swojej muzyki nawet głuchych jak odkurzony ze strychu winyl przywraca słuchaczom zapomniane dzieło awangardy.

Podziel się

  • 102 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Re: Do uszu głuchych na architekturę dworca kgrossmann 22.07.07, 12:24

    Popieram, jestem głucha. Żadne poetyckie opisy tej kupy betonu (umycie nic nieda, od początku był odrażający) nie zmienią faktów. W niedawnych jeszcze czasachpisano takie górnolotne teksty o»

  • Do uszu głuchych na architekturę dworca abalom 25.07.07, 01:19

    Czy szanowna redakcja katowickiej GW bada od czasu do czasu dziennikarzy na obecność narkotyków w organizmie? Choćby grzybków. Polecam. Szczególnie po deszczu»

  • Do uszu głuchych na architekturę dworca tormann 26.07.07, 14:06

    Kumba! Może gość ma rację. Warto się wsłuchać w to, co ma do powiedzenia, ale syf i smród oraz odrażająca aparycja dworca w Katowicach zagłusza ten głos i dlatego mało prawdopodobne, żeby »