Rodzina Madzi: Stoimy murem za panem Rutkowskim. Policja: Będzie pozew
07.02.2012
, aktualizacja: 07.02.2012 23:36
- Dopóki nie przyjechał pan Rutkowski, nie mieliśmy wsparcia - psychologów i mediatorów. Nikt nie powiedział nam, że wsparcie jest możliwe - twierdzi rodzina półrocznej Magdy z Sosnowca. Po południu bliscy Katarzyny W. wystąpili na konferencji z Krzysztofem Rutkowskim. I bronili go przed zarzutami mediów i policji. Bo ta utrzymuje, że psychologowie byli gotowi pomóc i zapowiada pozew przeciwko Rutkowskiemu.
ZOBACZ TAKŻE
- "Kasiu, my wiemy, że ty kłamiesz" - teściowa oskarżyła Katarzynę W. nim ta przyznała się do winy (07-02-12, 14:22)
- Apel biskupa: Mimo 'złego doświadczenia' z Magdą trzeba pomagać (10-02-12, 17:15)
- Do kogo tak naprawdę są listy pisane do zmarłej Madzi? (09-02-12, 14:04)
- Matka mogła sama ukryć ciało małej Madzi (08-02-12, 07:22)
- Rodzina półrocznej Madzi atakuje policję. "Nie było pomocy" (07-02-12, 20:10)
- Rutkowski: W sprawie Madzi komendant główny jest oszukiwany (07-02-12, 15:07)
Beata (babcia Magdy) zapewniała, że "nikt nie separował ich od policji". O takie działanie oskarżany był Krzysztof Rutkowski. Między innymi przez komendanta policji. Marek Działoszyński twierdzi, że działania Rutkowskiego w sprawie to był "wolny wybór rodziny".
Dodał, że rodzina nie życzyła sobie udziału policyjnych biegłych i negocjatorów oraz ich obecności w domu. - Inicjatywę przekazali panu Rutkowskiemu - zaznaczył i dodał, że "nie ma takiego prawa, żeby zmusić osoby pokrzywdzone" do tego, żeby chciały z policją współpracować.
Policja: Oferowaliśmy pomoc. Rodzina: Nieprawda
Podobnie mówi rzecznik komendanta: - Przedstawiliśmy też rodzinie propozycję wsparcia przez policyjnego psychologa. Nie ma takiej procedury, zgodnie z którą policjanci mają być przy bliskich, których dzieci zaginęły. To są specyficzne, bardzo trudne pod względem emocjonalnym sytuacje. Nie możemy na siłę wprowadzać policjantów. W tym przypadku matka nie była zainteresowana obecnością funkcjonariusza - dodał Mariusz Sokołowski.
Co innego mówi rodzina Katarzyny W.: - Zwracam się osobiście do komendanta głównego policji, słuchałam jego wypowiedzi, zdenerwowało mnie, że pan był przekonany o tym, że udzielono nam pomocy psychologicznej. Że byli mediatorzy. Taka sytuacja nie miała miejsca. Nie mieliśmy wsparcia dopóki nie przyjechał pan Rutkowski - mówiła matka Bartka.
Policja: mamy dowody. Pozwiemy Rutkowskiego
Komenda Główna Policji wystąpi do sądu z pozwem w związku z wypowiedziami Krzysztofa Rutkowskiego, który zarzucił komendantowi głównemu Markowi Działoszyńskiemu kłamstwo w sprawie działań policji zwiazanych z poszukiwaniem Magdy z Sosnowca. - Pozew jest obecnie przygotowywany; ponieważ zarzuty kierowane pod adresem policji są bardzo poważne, jesteśmy zmuszeni wystąpić na drogę sądową - powiedział rzecznik komendanta Mariusz Sokołowski. Jak dodał, policja ma dokumenty na potwierdzenie swoich działań. Chodzi m.in. o kwestie oferowania pomocy psychologicznej rodzicom dziecka. Według notatki służbowej funkcjonariuszy z 27 stycznia, rodzice odmówili skorzystania z niej.
"Stoimy murem za panem Rutkowskim"
Pani Beata broniła Rutkowskiego. - Dziwię się, że osoba, która pomagała nam rozwikłać sprawę, jest tak szykanowana. Stoimy murem za panem Rutkowskim i jego ludźmi. Bardzo nam pomogli. Byli na każde zawołanie. Nie mogę powiedzieć o nich złego słowa - stwierdziła. - Można powiedzieć, że detektyw znalazł się u nas na nasze życzenie - powiedział ojciec Magdy. Bartek (mąż Katarzyny W.) dodał, że gdyby nie działanie detektywa mógł szukać córki i 10 lat córki (policja twierdzi, że Rutkowski ubiegł ich działania zaledwie o kilkanaście godzin-red.).
Obserwacje babci
Na konferencji prasowej babcia Magdy wyznała, że podejrzewała, że Katarzyna W. kłamie w sprawie losu córki. - To wynikało z moich obserwacji. Wydało mi się podejrzane zachowanie Kasi, jak się nie poddała badaniem wariografu. To zachowanie było nienaturalne - mówiła. Rodzina Katarzyny W. na konferencji zapewniała, że decyzja o przeprowadzeniu przez Rutkowskiego rozmowy z matką Magdy zapadła wspólnie.
Dodał, że rodzina nie życzyła sobie udziału policyjnych biegłych i negocjatorów oraz ich obecności w domu. - Inicjatywę przekazali panu Rutkowskiemu - zaznaczył i dodał, że "nie ma takiego prawa, żeby zmusić osoby pokrzywdzone" do tego, żeby chciały z policją współpracować.
Policja: Oferowaliśmy pomoc. Rodzina: Nieprawda
Podobnie mówi rzecznik komendanta: - Przedstawiliśmy też rodzinie propozycję wsparcia przez policyjnego psychologa. Nie ma takiej procedury, zgodnie z którą policjanci mają być przy bliskich, których dzieci zaginęły. To są specyficzne, bardzo trudne pod względem emocjonalnym sytuacje. Nie możemy na siłę wprowadzać policjantów. W tym przypadku matka nie była zainteresowana obecnością funkcjonariusza - dodał Mariusz Sokołowski.
Co innego mówi rodzina Katarzyny W.: - Zwracam się osobiście do komendanta głównego policji, słuchałam jego wypowiedzi, zdenerwowało mnie, że pan był przekonany o tym, że udzielono nam pomocy psychologicznej. Że byli mediatorzy. Taka sytuacja nie miała miejsca. Nie mieliśmy wsparcia dopóki nie przyjechał pan Rutkowski - mówiła matka Bartka.
Policja: mamy dowody. Pozwiemy Rutkowskiego
Komenda Główna Policji wystąpi do sądu z pozwem w związku z wypowiedziami Krzysztofa Rutkowskiego, który zarzucił komendantowi głównemu Markowi Działoszyńskiemu kłamstwo w sprawie działań policji zwiazanych z poszukiwaniem Magdy z Sosnowca. - Pozew jest obecnie przygotowywany; ponieważ zarzuty kierowane pod adresem policji są bardzo poważne, jesteśmy zmuszeni wystąpić na drogę sądową - powiedział rzecznik komendanta Mariusz Sokołowski. Jak dodał, policja ma dokumenty na potwierdzenie swoich działań. Chodzi m.in. o kwestie oferowania pomocy psychologicznej rodzicom dziecka. Według notatki służbowej funkcjonariuszy z 27 stycznia, rodzice odmówili skorzystania z niej.
"Stoimy murem za panem Rutkowskim"
Pani Beata broniła Rutkowskiego. - Dziwię się, że osoba, która pomagała nam rozwikłać sprawę, jest tak szykanowana. Stoimy murem za panem Rutkowskim i jego ludźmi. Bardzo nam pomogli. Byli na każde zawołanie. Nie mogę powiedzieć o nich złego słowa - stwierdziła. - Można powiedzieć, że detektyw znalazł się u nas na nasze życzenie - powiedział ojciec Magdy. Bartek (mąż Katarzyny W.) dodał, że gdyby nie działanie detektywa mógł szukać córki i 10 lat córki (policja twierdzi, że Rutkowski ubiegł ich działania zaledwie o kilkanaście godzin-red.).
Obserwacje babci
Na konferencji prasowej babcia Magdy wyznała, że podejrzewała, że Katarzyna W. kłamie w sprawie losu córki. - To wynikało z moich obserwacji. Wydało mi się podejrzane zachowanie Kasi, jak się nie poddała badaniem wariografu. To zachowanie było nienaturalne - mówiła. Rodzina Katarzyny W. na konferencji zapewniała, że decyzja o przeprowadzeniu przez Rutkowskiego rozmowy z matką Magdy zapadła wspólnie.
- 9 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
46 głosów
-
Rodzina Madzi: Stoimy murem za panem Rutkowskim...
polsz
08.02.12, 08:31
kiedy patrzy się na Beatę Waśniewską człowiek zaczyna rozumieć dlaczego Katarzyna wpadła w taką panikę. Ta baba w dodatku kłamie i włazi Rutkowskiemu w doopę. »
-
Rodzina Madzi: Stoimy murem za panem Rutkowskim...
zen.p
08.02.12, 11:28
Stoimy murem za...słaby jest ten mur , słaby.Kłamstwa i zaciemnianie zaistniałej dramatycznej sytuacji....»
-
Rodzina Madzi: Stoimy murem za panem Rutkowskim...
nowa_nudziara
08.02.12, 12:10
Nie dziwię się rodzinie,bo może i nie wiedziała o tym,co zrobiła matka Madzi,ale Powinni się wziąc ostro za samą sprawczynię.Ta sprawa jest w ogóle dziwna.Niby ojciec dziecka znosił wózek z »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter





