Łapówki za pasy. Prokuratura: rozmiary korupcji były ogromne
2011-08-13
, aktualizacja: 13.08.2011 04:33
Szefowie katowickiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w zamian za zawarcie kontraktów z prywatną firmą z Rudy Śląskiej wzięli 1,8 mln zł łapówek - twierdzą prokuratura i ABW.
ZOBACZ TAKŻE
- Policjanci nie wzięli 300 zł i aresztowali kierowcę (03-11-11, 11:15)
- Łapówki najczęściej wręczają chińscy i rosyjscy przedsiębiorcy (02-11-11, 14:13)
- Fałszywy policjant patrolował ulice Katowic (29-08-11, 14:50)
- Adwokat chce umorzenia sprawy autostrady A1 (04-07-11, 06:43)
- 11 tysięcy ton ziemi zamiast kruszywa pod autostradą (02-02-11, 00:28)
- Biegli: A1 niezgodna z projektem. Drogowcy: jest dobrze (12-11-10, 22:44)
- Autostrada budowana na piasku (27-08-10, 07:15)
- Rozmiary korupcji były ogromne, bo proceder odbywał się w latach 1998-2006 - mówi prokurator Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Katowicach, która w piątek zakończyła śledztwo w tej sprawie. Na ławie oskarżonych zasiądą: Krzysztof R., były dyrektor GDDKiA w Katowicach, jego zastępca Henryk P. oraz trzej wręczający im łapówki przedstawiciele firmy Silesiana z Rudy Śląskiej. Ci ostatni przyznali się do winy i złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze bez konieczności procesu.
Sprawa zaczęła się trzy lata temu, kiedy do katowickiej delegatury ABW zgłosił się pracownik Silesiany i powiedział, że firma za łapówki zdobywa kontrakty na roboty na autostradzie A4. Chodziło przede wszystkim o utrzymanie poziomego i pionowego oznakowania pasów ruchu. Łapówki mieli brać szefowie katowickiej delegatury GDDKiA. Mężczyzna stwierdził, że sam im wręczał pieniądze i zgłosił się, bo boi się, iż pójdzie do więzienia.
- W zamian za ujawnienie korupcji został objęty klauzulą bezkarności i nie poniesie odpowiedzialności za to, co się działo. W sprawie ma status świadka - podkreśla jeden z oficerów służb specjalnych.
Śledczy ustalili, że Silesiana przez lata zawarła dziesiątki umów z GDDKiA, które opiewały na kilkadziesiąt milionów złotych. Szefowie katowickiego oddziału firmy za kontynuację współpracy z Silesianą brali 5 proc. wartości każdej wystawionej przez nią faktury. Łącznie 1,8 mln zł. - Pieniądze odbierali w siedzibie GDDKiA, a z korupcji uczynili sobie stałe źródło dochodu - mówi prok. Zawada-Dybek.
Henryk P. po zatrzymaniu przez ABW przyznał się do winy i opisał mechanizm brania łapówek. Pod koniec śledztwa zmienił jednak wersję i wszystkiego się wyparł. Krzysztof R. od początku zaprzecza, że dał się korumpować. Obu byłym dyrektorom grozi 15 lat więzienia.
Silesiana w dalszym ciągu działa w branży drogowej, choć zmieniła nazwę. Jej szefowie nie chcieli w piątek z nami rozmawiać. - Osoby zamieszane w aferę korupcyjną już u nas nie pracują - powiedziano nam w siedzibie firmy.
Próbowaliśmy się dowiedzieć, czy po zatrzymaniu szefów katowickiego oddziału w GDDKiA zmieniły się zasady przyznawania i rozliczania kontraktów. Nie odpowiedziano jednak na nasze pytania.
Katowicka prokuratura prowadzi jeszcze jedno śledztwo związane z działalnością GDDKiA. W ubiegłym roku CBŚ zatrzymało w Bytomiu drogowców, którzy kradli kruszywo z budowy autostrady A1. Śledczy badają teraz, czy GDDKiA prawidłowo nadzorowała ten kontrakt i czy nie było nieprawidłowości przy wybieraniu jego wykonawcy.
Sprawa zaczęła się trzy lata temu, kiedy do katowickiej delegatury ABW zgłosił się pracownik Silesiany i powiedział, że firma za łapówki zdobywa kontrakty na roboty na autostradzie A4. Chodziło przede wszystkim o utrzymanie poziomego i pionowego oznakowania pasów ruchu. Łapówki mieli brać szefowie katowickiej delegatury GDDKiA. Mężczyzna stwierdził, że sam im wręczał pieniądze i zgłosił się, bo boi się, iż pójdzie do więzienia.
- W zamian za ujawnienie korupcji został objęty klauzulą bezkarności i nie poniesie odpowiedzialności za to, co się działo. W sprawie ma status świadka - podkreśla jeden z oficerów służb specjalnych.
Śledczy ustalili, że Silesiana przez lata zawarła dziesiątki umów z GDDKiA, które opiewały na kilkadziesiąt milionów złotych. Szefowie katowickiego oddziału firmy za kontynuację współpracy z Silesianą brali 5 proc. wartości każdej wystawionej przez nią faktury. Łącznie 1,8 mln zł. - Pieniądze odbierali w siedzibie GDDKiA, a z korupcji uczynili sobie stałe źródło dochodu - mówi prok. Zawada-Dybek.
Henryk P. po zatrzymaniu przez ABW przyznał się do winy i opisał mechanizm brania łapówek. Pod koniec śledztwa zmienił jednak wersję i wszystkiego się wyparł. Krzysztof R. od początku zaprzecza, że dał się korumpować. Obu byłym dyrektorom grozi 15 lat więzienia.
Silesiana w dalszym ciągu działa w branży drogowej, choć zmieniła nazwę. Jej szefowie nie chcieli w piątek z nami rozmawiać. - Osoby zamieszane w aferę korupcyjną już u nas nie pracują - powiedziano nam w siedzibie firmy.
Próbowaliśmy się dowiedzieć, czy po zatrzymaniu szefów katowickiego oddziału w GDDKiA zmieniły się zasady przyznawania i rozliczania kontraktów. Nie odpowiedziano jednak na nasze pytania.
Katowicka prokuratura prowadzi jeszcze jedno śledztwo związane z działalnością GDDKiA. W ubiegłym roku CBŚ zatrzymało w Bytomiu drogowców, którzy kradli kruszywo z budowy autostrady A1. Śledczy badają teraz, czy GDDKiA prawidłowo nadzorowała ten kontrakt i czy nie było nieprawidłowości przy wybieraniu jego wykonawcy.
- 82 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
31 głosów
-
Czyli przed nastaniem PO
knock.out.4
13.08.11, 16:26
teraz już nie ma korupcji wiwat Donald!»
-
a po 2006r to PO grabi kasę, Malusi czy jak mu tam
kibic_rudego
13.08.11, 18:20
co Chińczyków pogoniłbo obniżyli ceny o połowę.A co z Julka od Piterów, za co ona bierze pensje ? »
-
Ściga się ludzi a nie zmienia się systemu który to
spinaker206
14.08.11, 07:14
Ściga się ludzi ale nie zmienia się systemu który to umożliwia.Istniejące prawo, niechlujnie stanowione umożliwia taki proceder i do tego brak skutecznej kontroli jego przestrzegania.Nie »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter


