Przy ich muzyce można spijać tequilę ze stóp Salmy Hayek
2010-02-02
, aktualizacja: 02.02.2010 11:04
To przy ich piosence Quentin Tarantino spijał tequilę ze stopy Salmy Hayek w filmie "Od zmierzchu do świtu". 10 marca zespół Tito & Tarantula po raz pierwszy wystąpi w Katowicach
ZOBACZ TAKŻE
- Alphaville na Muchowcu. "Solidarność" zaprasza latem (08-02-10, 11:35)
- Niech centrum Katowic co weekend ożywią wesołe rytmy (09-02-10, 17:12)
- Znów będzie pełny Spodek? Jesienią zagra Deep Purple (09-02-10, 13:59)
Znani są wszystkim wielbicielom filmów Roberta Rodrigueza. Grupa stworzyła muzykę do "Desperado" i "Od zmierzchu do świtu". W tym drugim pojawiła się w roli muzyków-wampirów. Robert Rodriguez towarzyszył zresztą zespołowi jako trzeci gitarzysta podczas jednej z tras koncertowych. Lider grupy, Tito Larriva, ma też na swoim koncie wiele innych ról filmowych, choćby w "Million Dollar Hotel" Wima Wendersa.
- Robiłem w życiu wiele rzeczy, dzięki którym mogę powiedzieć o sobie, że jestem artystą, nie tylko muzykiem. Kiedy pracuję nad filmem, to fajnie jest współpracować z reżyserem. Ale to nie pozwala do końca wyrazić tego, co siedzi we mnie. Dlatego, gdyby występ u Rodrigueza był jedyną rzeczą, jaką w życiu zrobiłem, to pewnie byłoby to frustrujące. Z pewnością jest tak, że dzięki temu filmowi stałem się znany w Europie. Ale prawdą jest też, że od lat 80. zrobiłem 57 filmów i w Ameryce jestem znany jako muzyk i producent - mówi "Gazecie" Larriva.
Zawsze podkreśla jednak, że najważniejsza dla niego jest zawsze muzyka. Jego zespół nagrywa od 1997 r. Wtedy wyszedł rewelacyjnie przyjęty, debiutancki krążek "Tarantism" z przebojem "After dark". Dziś Tito & Tarantula ma w dorobku pięć płyt. Ostatnia jak dotąd to wydana przed rokiem "Back into the darkness". Płyta zebrała dobre recenzje, a zespół, promując ją przez prawie pół roku, koncertował po Europie i Ameryce.
- Długo czekałem, żeby ją nagrać, miałem sporo innych zajęć. Zagrałem w "Pewnego razu w Meksyku" i w kilku mniejszych, niezależnych filmach, trochę też odpoczywałem od zespołu. Myślałem, żeby wrócić do pracy z moim starym gitarzystą Stevem Hofstetterem. Tym samym, z którym wiele lat temu, w 1981 roku napisałem "After dark". I w końcu się udało, wzajemnie się inspirowaliśmy - opowiada lider.
Zespół Tito & Tarantula niedawno występował w Polsce - w czerwcu 2009 roku był w Krakowie, Wrocławiu i Warszawie. Teraz znów wraca. Wreszcie wystąpi też na Śląsku: 10 marca da koncert w katowickim kinoteatrze Rialto. Początek o godz.19, bilety kosztują 70 i 80 zł. Warto je kupić wcześniej, bo w dniu koncertu będą o 10 zł droższe.
- Robiłem w życiu wiele rzeczy, dzięki którym mogę powiedzieć o sobie, że jestem artystą, nie tylko muzykiem. Kiedy pracuję nad filmem, to fajnie jest współpracować z reżyserem. Ale to nie pozwala do końca wyrazić tego, co siedzi we mnie. Dlatego, gdyby występ u Rodrigueza był jedyną rzeczą, jaką w życiu zrobiłem, to pewnie byłoby to frustrujące. Z pewnością jest tak, że dzięki temu filmowi stałem się znany w Europie. Ale prawdą jest też, że od lat 80. zrobiłem 57 filmów i w Ameryce jestem znany jako muzyk i producent - mówi "Gazecie" Larriva.
Zawsze podkreśla jednak, że najważniejsza dla niego jest zawsze muzyka. Jego zespół nagrywa od 1997 r. Wtedy wyszedł rewelacyjnie przyjęty, debiutancki krążek "Tarantism" z przebojem "After dark". Dziś Tito & Tarantula ma w dorobku pięć płyt. Ostatnia jak dotąd to wydana przed rokiem "Back into the darkness". Płyta zebrała dobre recenzje, a zespół, promując ją przez prawie pół roku, koncertował po Europie i Ameryce.
- Długo czekałem, żeby ją nagrać, miałem sporo innych zajęć. Zagrałem w "Pewnego razu w Meksyku" i w kilku mniejszych, niezależnych filmach, trochę też odpoczywałem od zespołu. Myślałem, żeby wrócić do pracy z moim starym gitarzystą Stevem Hofstetterem. Tym samym, z którym wiele lat temu, w 1981 roku napisałem "After dark". I w końcu się udało, wzajemnie się inspirowaliśmy - opowiada lider.
Zespół Tito & Tarantula niedawno występował w Polsce - w czerwcu 2009 roku był w Krakowie, Wrocławiu i Warszawie. Teraz znów wraca. Wreszcie wystąpi też na Śląsku: 10 marca da koncert w katowickim kinoteatrze Rialto. Początek o godz.19, bilety kosztują 70 i 80 zł. Warto je kupić wcześniej, bo w dniu koncertu będą o 10 zł droższe.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Przy ich muzyce można spijać tequilę ze stóp Sa...
design7676
07.02.10, 02:09
Oryginalni mogą być.»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter



