Przyszłość grafiki leży w grach komputerowych
16.10.2009
, aktualizacja: 16.10.2009 22:04
- Gry komputerowe są o krok do przodu przed tym, co się robi w sztuce - twierdzi grafik i profesor katowickiej Akademii Sztuk Pięknych Adam Romaniuk, który jako jeden z pierwszych zaczął tworzyć grafiki cyfrowe. Jego wystawę pokazuje teraz gliwicka galeria Mpik
Rozmowa z Adamem Romaniukiem
Łukasz Kałębasiak: Zaczynał Pan karierę w latach 70. Co wtedy było rewolucyjne w grafice?
Adam Romaniuk, artysta grafik: Taką rewolucyjną techniką w latach 70. była serigrafia. Wchodziła z dużymi oporami do sal wystawowych, gdyż miała charakter reprodukcyjny i tak też była na początku traktowana przez grafików. Wielu uważało ją za niegodną miana sztuki.
Potem przyszedł czas na grafiki cyfrowe, a więc tworzone za pomocą komputera.
Pojawiły się niecałą dekadę temu. I podobna sytuacja - łatwo wpaść w pułapkę i traktować je jako techniki reprodukcyjne. Pierwotnie grafika cyfrowa faktycznie służyła do celów poligraficznych, szczególnie w reklamie. Ale gdy artyści dorwali się do pierwszych ploterów, czyli wielkich drukarek, od razu próbowali przystosować je do celów artystycznych.
Ale pozostał zarzut, że praca z komputerem i drukarką upraszcza cały proces twórczy.
Ależ absolutnie niczego nie upraszcza! Przygotowanie obrazu wymaga olbrzymiego doświadczenia. Nikt, kto nie przeszedł szkoły studiowania natury czy budowania kompozycji, nie jest w stanie w sposób świadomy tworzyć grafiki cyfrowej.
Czy coraz więcej artystów przekonuje się do grafiki cyfrowej?
Masa krytyczna została przekroczona. Wszyscy zaakceptowali tę technikę. I paradoksalnie, w tym kontekście zaczęły nabierać znaczenia techniki klasyczne. Znajdujemy w nich teraz elementy nie do osiągnięcia w świetnej technice cyfrowej. Dlatego sądzę, że coraz bardziej będziemy doceniać tradycyjny warsztat, ale wymagania wobec niego wzrastają. Warsztat może być tradycyjny, ale myślenie musi być bardzo nowoczesne.
Ale grafika idzie jeszcze dalej i pojawiają się tam też prace pokazywane na ekranach LCD.
Grafika jest znakomitym poligonem dla nowych mediów. Młodzi artyści szybko przeskakują tam z grafiki. Najpierw myślą kategoriami serii grafik, potem zaczynają to animować, a potem zastanawiają się, czy obraz musi być na ekranie, czy nie może być przestrzenny.
I tu dochodzimy do pytania o przyszłość grafiki.
Przyszłością jest obraz ruchomy i interaktywny. Możliwość ingerencji odbiorcy w dzieło sztuki to problem numer jeden dzisiejszej sztuki graficznej. Najprostszym przykładem są gry komputerowe, które w gruncie rzeczy są o krok do przodu przed tym, co się robi w sztuce.
Artyści często korzystają z doświadczeń projektantów gier komputerowych. Byłem ostatnio w Centrum Sztuki i Multimediów w Karlsruhe. To jedno z największych takich centrów na świecie. Całe piętro jest tam poświęcone właśnie grom komputerowym. Tam widać, jaki wpływ mają one na współczesną grafikę.
Łukasz Kałębasiak: Zaczynał Pan karierę w latach 70. Co wtedy było rewolucyjne w grafice?
Adam Romaniuk, artysta grafik: Taką rewolucyjną techniką w latach 70. była serigrafia. Wchodziła z dużymi oporami do sal wystawowych, gdyż miała charakter reprodukcyjny i tak też była na początku traktowana przez grafików. Wielu uważało ją za niegodną miana sztuki.
Potem przyszedł czas na grafiki cyfrowe, a więc tworzone za pomocą komputera.
Pojawiły się niecałą dekadę temu. I podobna sytuacja - łatwo wpaść w pułapkę i traktować je jako techniki reprodukcyjne. Pierwotnie grafika cyfrowa faktycznie służyła do celów poligraficznych, szczególnie w reklamie. Ale gdy artyści dorwali się do pierwszych ploterów, czyli wielkich drukarek, od razu próbowali przystosować je do celów artystycznych.
Ale pozostał zarzut, że praca z komputerem i drukarką upraszcza cały proces twórczy.
Ależ absolutnie niczego nie upraszcza! Przygotowanie obrazu wymaga olbrzymiego doświadczenia. Nikt, kto nie przeszedł szkoły studiowania natury czy budowania kompozycji, nie jest w stanie w sposób świadomy tworzyć grafiki cyfrowej.
Czy coraz więcej artystów przekonuje się do grafiki cyfrowej?
Masa krytyczna została przekroczona. Wszyscy zaakceptowali tę technikę. I paradoksalnie, w tym kontekście zaczęły nabierać znaczenia techniki klasyczne. Znajdujemy w nich teraz elementy nie do osiągnięcia w świetnej technice cyfrowej. Dlatego sądzę, że coraz bardziej będziemy doceniać tradycyjny warsztat, ale wymagania wobec niego wzrastają. Warsztat może być tradycyjny, ale myślenie musi być bardzo nowoczesne.
Ale grafika idzie jeszcze dalej i pojawiają się tam też prace pokazywane na ekranach LCD.
Grafika jest znakomitym poligonem dla nowych mediów. Młodzi artyści szybko przeskakują tam z grafiki. Najpierw myślą kategoriami serii grafik, potem zaczynają to animować, a potem zastanawiają się, czy obraz musi być na ekranie, czy nie może być przestrzenny.
I tu dochodzimy do pytania o przyszłość grafiki.
Przyszłością jest obraz ruchomy i interaktywny. Możliwość ingerencji odbiorcy w dzieło sztuki to problem numer jeden dzisiejszej sztuki graficznej. Najprostszym przykładem są gry komputerowe, które w gruncie rzeczy są o krok do przodu przed tym, co się robi w sztuce.
Artyści często korzystają z doświadczeń projektantów gier komputerowych. Byłem ostatnio w Centrum Sztuki i Multimediów w Karlsruhe. To jedno z największych takich centrów na świecie. Całe piętro jest tam poświęcone właśnie grom komputerowym. Tam widać, jaki wpływ mają one na współczesną grafikę.
Polecamy: W Chinach każdy chce mieć zdjęcie ze śląskim muzykiem
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Przyszłość grafiki leży w grach komputerowych
1zorro-bis
17.10.09, 07:43
tylko takie "grafiki" malo kto kupuje. Przyklad: grafiki Beksinskiego...»






