O czym szumi "Brzoza"?

Iwona Sobczyk
2011-12-01 , aktualizacja: 01.12.2011 10:07
A A A Drukuj
Ma tylko 20 lat i pochodzi z Dolnego Śląska, a brzmi jak doświadczony przez życie, wychowany gdzieś na amerykańskiej prowincji singer/songwriter. Z dwoma koncertami przyjeżdża do nas Peter J. Birch
Peter J. Birch zagra 2 grudnia o godz. 20 w katowickiej Katofonii i 4 grudnia o godz. 19 w Komitywie w Dąbrowie Górniczej
Alicja Protasiewicz
Peter J. Birch zagra 2 grudnia o godz. 20 w katowickiej Katofonii i 4 grudnia o godz. 19 w Komitywie w Dąbrowie Górniczej
Iwona Sobczyk: Byłeś niedawno na Górnym Śląsku i zagrałeś dość nietypowy koncert - w oknie MDK Batory wychodzącym na ruchliwe skrzyżowanie i przystanki autobusowe. Na jakiś czas zakorkowałeś nawet dzielnicę.

Peter J. Birch: Wszyscy się zastanawiali, czy taka muzyka w tym miejscu się sprawdzi, ale się udało. Organizacja była świetna, nagłośnienie też. Wspominam to bardzo pozytywnie.

Grałeś też w miejscach, gdzie słuchało Cię znacznie więcej osób, na przykład w radiowej "Trójce" i na festiwalu Open`er.

Do "Trójki" zaprosił mnie Mariusz Owczarek na krótki koncert i rozmowę o mojej debiutanckiej EP. Open`er był z kolei totalnym zaskoczeniem. Do zagrania na tamtejszej Scenie Młodych Talentów zgłosił mnie mój menadżer Bartek Borowicz nie mówiąc mi o tym. Zawsze zgłasza swoich artystów, ale mówi dopiero, jeśli się uda.

Nagrałeś EP, pracujesz nad pełnowymiarową płytą, grasz mnóstwo koncertów i brzmisz dojrzale, choć masz dopiero 20 lat. Pracowity z Ciebie młody człowiek.

Dziękuję bardzo. Na to, jak brzmię wpływają przede wszystkim moje muzyczne inspiracje: Bonnie "Prince" Billy, Bon Iver, ostatnio także Neil Young, którego muzykę dopiero odkrywam. Mam na jego punkcie totalnego świra. Staram się nie zżynać, tylko po prostu czerpać z ich twórczości inspiracje.

W Polsce właściwie się tak nie gra, więc mam nadzieję, że dla rodzimej publiczności brzmię oryginalnie. Zdaję sobie sprawę, że w Stanach oryginalne by tak nie było.

Naprawdę nazywasz się Piotr Jan Brzeziński, ale śpiewasz po angielsku i masz angielski pseudonim. Po co ci ta angielszczyzna?

To też konsekwencja wyboru muzycznego stylu. Gram typowo amerykańską muzykę, a śpiewam po angielsku, bo to najbardziej melodyjny język. To sztuka napisać dobrze brzmiący tekst po polsku.

Pseudonim pochodzi od mojego nazwiska. Koledzy mówią na mnie "Brzoza", a brzoza po angielsku to birch. Więc zamiast być Piotrem Janem Brzezińskim, jestem Peterem J. Birchem.

Peter J. Birch zagra 2 grudnia o godz. 20 w katowickiej Katofonii i 4 grudnia o godz. 19 w Komitywie w Dąbrowie Górniczej.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów