Katowiczanki założyły agencję guwernantek
08.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 10:13
Urszula Miemiec i Anna Stawowy, założycielki działającej od listopada 2011 roku agencji NianiaNet.pl
Niania z pierwszej na Śląsku i w Zagłębiu internetowej agencji opiekunek nie posprząta mieszkania i nie zrobi zakupów, bo nie jest pomocą domową, za to nauczy dziecko języka obcego i śpiewu, i przyjedzie do niego w godzinę, nawet gdy zostanie wezwana późno w nocy.
ZOBACZ TAKŻE
- Silesia City Center popularniejsza niż Luwr. Więcej odwiedzających (12-04-12, 12:32)
- Babci i wujkowi opłaca się zostać nianią (13-08-11, 02:57)
- Dzieci to przywilej bogatych (11-08-11, 01:47)
Anna Stawowy i Urszula Miemiec twierdzą, że działającą od listopada w 12 miastach Śląska i Zagłębia agencję NianiaNet założyły ze... strachu. - Niebawem planujemy zostać mamami i nie wyobrażałyśmy sobie, że wracając do pracy, zostawimy dziecko z osobą, do której kontakt znalazłyśmy na słupie ogłoszeniowym albo przypadkowym portalu internetowym - wyjaśnia Stawowy.
Wśród znajomych rodziców katowiczanki widziały, jaką traumę przeżywają, gdy przychodzi im zostawić dziecko z niesprawdzoną jeszcze nianią. - Nawet jeśli była polecona przez przyjaciółkę, często okazywało się, że niekoniecznie odpowiada oczekiwaniom konkretnej rodziny - zauważa Stawowy, była niania, a dziś pedagożka i trenerka kreatywności w Instytucie Edukacji Twórczej "Edison".
Tak narodził się pomysł stworzenia agencji niań, w której bazie zgromadzone zostaną oferty jedynie profesjonalistek, poselekcjonowane według indywidualnych potrzeb dziecka i rodziców. - Obiegowa opinia głosi, że nianią może zostać każdy. Osoby zatrudniane w tej roli bywają traktowane jak pomoce domowe: zajmą się dzieckiem, a przy okazji ugotują obiad, posprzątają, wyprowadzą psa. My twierdzimy, że profesjonalna opiekunka powinna skupić się wyłącznie na dziecku. Niania nie jest gosposią, szoferem, pokojówką czy sprzątaczką - zaznacza Miemiec, pedagożka pracująca na Uniwersytecie Śląskim.
Właśnie dlatego kandydatki zgłaszające się do agencji przechodzą ostrą selekcję. Sprawdzane są m.in. wykształcenie, referencje, niekaralność, predyspozycje do pracy z dziećmi, kultura osobista oraz poprawność językowa. Przechodzą też testy psychologiczne sprawdzające inteligencję, osobowość oraz zdolność kreatywnego myślenia. Przyszła niania musi też przejść badania lekarskie. Dopiero po szkoleniu z zakresu pielęgnacji dziecka, pedagogiki rozwojowej i pierwszej pomocy (są powtarzane okresowo) niania trafia do bazy agencji.
Dziesiątek ofert rodzice nie muszą przeglądać samodzielnie. W e-mailu opisują, jakie są ich oczekiwania, po czym otrzymują do wyboru trzy najodpowiedniejsze kandydatki. Po wskazaniu jednej ustalają termin spotkania. - Spełniamy wiele indywidualnych próśb. Niedawno szukaliśmy niani, która mogłaby udzielać córce klientów lekcji śpiewu. Innym razem szukaliśmy opiekunki z wykształceniem pielęgniarskim dla niepełnosprawnego dziecka. Mamy też m.in. kontakty do pań znających języki obce oraz do trenerek mnemotechnik i twórczego myślenia - wymienia Miemiec. Wyjaśnia, że coraz więcej rodziców chce, by niania była nowoczesną guwernantką, a nie tylko osobą, która odpłatnie posiedzi z dzieckiem przed telewizorem.
NianiaNet wynajmuje też opiekunki na godziny. Na razie telefonicznie, ale niebawem gotowa będzie usługa pozwalająca wyświetlić profile niań ze wskazanego miasta, dyspozycyjnych we wskazanym przez rodziców terminie. Od razu też będzie można zarezerwować wybraną nianię.
W awaryjnych sytuacjach rodzic może natomiast skorzystać z pogotowia niań. Opiekunka w godzinę dotrze do dziecka o każdej porze. - Niedawno jedna z mam wezwała wsparcie, gdy mąż trafił do szpitala i musiała do niego pojechać - podaje przykład Miemiec. Właścicielki agencji twierdzą, że furtką dla ich działalności okazała się obowiązująca od października ustawa, która zakłada dopłaty z ZUS dla rodziców legalnie zatrudniających nianie. - Rodzice chętniej decydują się podpisać z opiekunką umowę, ale też same nianie są bardziej świadome swoich praw i wolą zgłosić się do agencji niż pracować na czarno - mówi Stawowy.
Wśród znajomych rodziców katowiczanki widziały, jaką traumę przeżywają, gdy przychodzi im zostawić dziecko z niesprawdzoną jeszcze nianią. - Nawet jeśli była polecona przez przyjaciółkę, często okazywało się, że niekoniecznie odpowiada oczekiwaniom konkretnej rodziny - zauważa Stawowy, była niania, a dziś pedagożka i trenerka kreatywności w Instytucie Edukacji Twórczej "Edison".
Tak narodził się pomysł stworzenia agencji niań, w której bazie zgromadzone zostaną oferty jedynie profesjonalistek, poselekcjonowane według indywidualnych potrzeb dziecka i rodziców. - Obiegowa opinia głosi, że nianią może zostać każdy. Osoby zatrudniane w tej roli bywają traktowane jak pomoce domowe: zajmą się dzieckiem, a przy okazji ugotują obiad, posprzątają, wyprowadzą psa. My twierdzimy, że profesjonalna opiekunka powinna skupić się wyłącznie na dziecku. Niania nie jest gosposią, szoferem, pokojówką czy sprzątaczką - zaznacza Miemiec, pedagożka pracująca na Uniwersytecie Śląskim.
Właśnie dlatego kandydatki zgłaszające się do agencji przechodzą ostrą selekcję. Sprawdzane są m.in. wykształcenie, referencje, niekaralność, predyspozycje do pracy z dziećmi, kultura osobista oraz poprawność językowa. Przechodzą też testy psychologiczne sprawdzające inteligencję, osobowość oraz zdolność kreatywnego myślenia. Przyszła niania musi też przejść badania lekarskie. Dopiero po szkoleniu z zakresu pielęgnacji dziecka, pedagogiki rozwojowej i pierwszej pomocy (są powtarzane okresowo) niania trafia do bazy agencji.
Dziesiątek ofert rodzice nie muszą przeglądać samodzielnie. W e-mailu opisują, jakie są ich oczekiwania, po czym otrzymują do wyboru trzy najodpowiedniejsze kandydatki. Po wskazaniu jednej ustalają termin spotkania. - Spełniamy wiele indywidualnych próśb. Niedawno szukaliśmy niani, która mogłaby udzielać córce klientów lekcji śpiewu. Innym razem szukaliśmy opiekunki z wykształceniem pielęgniarskim dla niepełnosprawnego dziecka. Mamy też m.in. kontakty do pań znających języki obce oraz do trenerek mnemotechnik i twórczego myślenia - wymienia Miemiec. Wyjaśnia, że coraz więcej rodziców chce, by niania była nowoczesną guwernantką, a nie tylko osobą, która odpłatnie posiedzi z dzieckiem przed telewizorem.
NianiaNet wynajmuje też opiekunki na godziny. Na razie telefonicznie, ale niebawem gotowa będzie usługa pozwalająca wyświetlić profile niań ze wskazanego miasta, dyspozycyjnych we wskazanym przez rodziców terminie. Od razu też będzie można zarezerwować wybraną nianię.
W awaryjnych sytuacjach rodzic może natomiast skorzystać z pogotowia niań. Opiekunka w godzinę dotrze do dziecka o każdej porze. - Niedawno jedna z mam wezwała wsparcie, gdy mąż trafił do szpitala i musiała do niego pojechać - podaje przykład Miemiec. Właścicielki agencji twierdzą, że furtką dla ich działalności okazała się obowiązująca od października ustawa, która zakłada dopłaty z ZUS dla rodziców legalnie zatrudniających nianie. - Rodzice chętniej decydują się podpisać z opiekunką umowę, ale też same nianie są bardziej świadome swoich praw i wolą zgłosić się do agencji niż pracować na czarno - mówi Stawowy.
- 31 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
19 głosów
-
Katowiczanki założyły agencję guwernantek
polsz
08.02.12, 11:51
no i gazeta zrobiła dziewczynom bezpłatną reklamę. Na Śląsku jest kilkanaście agencji zajmujących się pośrednictwem dla opiekunek dziecięcych i tzw personelu domowego. Agencje te działają od»
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter




