Kontrowersyjny sposób na chorobę. Dziecięce ospa party
09.01.2012
, aktualizacja: 09.01.2012 00:22
Dziecko znajomych ma ospę? Świetnie, robimy przyjęcie! Wystarczy skrzyknąć innych rodziców z dziećmi, a potem już tylko czekać, aż u maluchów pojawią się krosty
ZOBACZ TAKŻE
- Przedszkola staniały, ale już drożeją. Jak to możliwe? (11-01-12, 11:08)
- Przeszczep twarzy - życie doścignęło film (09-01-12, 14:34)
- Gmina nie frajer, nie chce dać rodzicom nic za darmo (29-12-11, 01:15)
- Przedszkolak nie boi się zimnej wody, w dodatku zna się też na ziołach (26-12-11, 11:11)
- Przedszkole, jak zakład pracy, na kartę (27-11-11, 06:07)
- Dzieci w żłobkach i szkołach jedzą gorzej niż kryminaliści (21-11-11, 15:14)
SERWISY
SONDAŻ
O ospa party Mariola Szydłowska z Katowic usłyszała od innej mamy, kiedy zaprowadzała swojego syna do przedszkola. - Oliwia z naszej grupy złapała ospę. W piątek wybieramy się do niej z moim małym, niech się zarazi. Może pójdziecie z nami? Kupimy słodycze, które się je rękami z jednej miseczki, zorganizujemy zabawy, przy których dzieci muszą być blisko siebie - zaproponowała mama pięciolatka zszokowanej pani Marioli.
Argumentowała, że lepiej, aby dzieci przeszły ospę teraz i nabrały odporności, niż miałyby się nią zarazić jako nastolatki albo dorośli, ryzykując poważne powikłania. Dodała, że pox party są popularne w Stanach Zjednoczonych, gdzie nieznające się wcześniej rodziny umawiają się na spotkania za pośrednictwem Facebooka, a nawet sprzedają sobie paczki z zarażonymi smoczkami, lizakami i kocykami. - Nigdy nie trzymałam syna pod kloszem, ale celowe zarażanie dziecka uważam za barbarzyństwo. Nie każdy maluch przechodzi przecież ospę łagodnie. W opinii niektórych matek moje poglądy są jednak staroświeckie - mówi pani Mariola.
Z internetu dowiedziała się, że ospa party to już nie tylko ciekawostka zza oceanu. Na polskich forach dla rodziców toczą się wojny między zwolennikami i przeciwnikami takich praktyk. "Nie widzę w tym nic szokującego, zwłaszcza że to przechorowanie daje trwałą odporność, a nie szczepionka, która po prostu zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania i działa jedynie przez jakiś czas" - pisze na forum Gazeta.pl jedna z internautek.
Jej oponenci podejrzewają, że to wcale nie o nieskuteczność szczepionki chodzi, tylko o jej cenę, około 150 zł. "Taniej zarazić dziecko z premedytacją" - oskarżają.
Inni winą za nowy trend obarczają ślepe podążanie za modą na ekorodzicielstwo. "Dla niektórych ekorodziców wszystko, co sztuczne, a więc szczepionki, lekarstwa, a nawet proszki do prania, to zło. Wolą cofnąć się do średniowiecza, zarażać dzieci ospą, leczyć cebulą, a pieluchy prać w wodzie z dodatkiem orzechowych łupin" - twierdzą sceptycy.
Są i tacy, którzy ospa party nie łączą z zacofaniem, lecz z nadmierną nowoczesnością. "Celowe zarażenie to wygoda dla nowoczesnej mamusi, bo może sobie zwolnienie na dziecko zaplanować. Proponuję jeszcze zęby party - profilaktycznie wyrywanie zębów, migdałki party i wyrostek robaczkowy party. A nuż kiedyś będzie z nimi problem, więc po co czekać, skoro można zawczasu wyciąć" - ironizuje jeden z internautów.
Obok prześmiewczych opinii pojawiają się drastyczne przykłady ciężkich powikłań, jakie dotykają po ospie niektóre dzieci, np. paraliż ciała albo zapalenie opon mózgowych. W odpowiedzi słychać głosy, że w wieku dorosłym konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze: zapalenie mięśnia sercowego, wątroby, nerek, płuc, utrata wzroku czy bezpłodność.
Pediatra Aldona Kopeć, słysząc o ospa party, łapie się za głowę. Przyznaje, że im później człowiek przechodzi tę chorobę, tym większe jest ryzyko powikłań, jednak pomysł z celowym zarażaniem dzieci uważa za skrajnie nieodpowiedzialny. - Zdarza się, że wskutek powikłań po ospie dzieci trafiają do szpitala z posocznicą, czyli bakteryjnym zakażeniem krwi, będącym konsekwencją drapania krost albo z obrzękiem mózgu. Troskliwi rodzice powinni zainwestować w szczepionkę, zamiast eksperymentować. Nawet, jeśli szczepienie nie chroni przed zachorowaniem w stu procentach, to zdecydowanie łagodzi przebieg choroby - mówi doktor Kopeć.
Argumentowała, że lepiej, aby dzieci przeszły ospę teraz i nabrały odporności, niż miałyby się nią zarazić jako nastolatki albo dorośli, ryzykując poważne powikłania. Dodała, że pox party są popularne w Stanach Zjednoczonych, gdzie nieznające się wcześniej rodziny umawiają się na spotkania za pośrednictwem Facebooka, a nawet sprzedają sobie paczki z zarażonymi smoczkami, lizakami i kocykami. - Nigdy nie trzymałam syna pod kloszem, ale celowe zarażanie dziecka uważam za barbarzyństwo. Nie każdy maluch przechodzi przecież ospę łagodnie. W opinii niektórych matek moje poglądy są jednak staroświeckie - mówi pani Mariola.
Z internetu dowiedziała się, że ospa party to już nie tylko ciekawostka zza oceanu. Na polskich forach dla rodziców toczą się wojny między zwolennikami i przeciwnikami takich praktyk. "Nie widzę w tym nic szokującego, zwłaszcza że to przechorowanie daje trwałą odporność, a nie szczepionka, która po prostu zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania i działa jedynie przez jakiś czas" - pisze na forum Gazeta.pl jedna z internautek.
Jej oponenci podejrzewają, że to wcale nie o nieskuteczność szczepionki chodzi, tylko o jej cenę, około 150 zł. "Taniej zarazić dziecko z premedytacją" - oskarżają.
Inni winą za nowy trend obarczają ślepe podążanie za modą na ekorodzicielstwo. "Dla niektórych ekorodziców wszystko, co sztuczne, a więc szczepionki, lekarstwa, a nawet proszki do prania, to zło. Wolą cofnąć się do średniowiecza, zarażać dzieci ospą, leczyć cebulą, a pieluchy prać w wodzie z dodatkiem orzechowych łupin" - twierdzą sceptycy.
Są i tacy, którzy ospa party nie łączą z zacofaniem, lecz z nadmierną nowoczesnością. "Celowe zarażenie to wygoda dla nowoczesnej mamusi, bo może sobie zwolnienie na dziecko zaplanować. Proponuję jeszcze zęby party - profilaktycznie wyrywanie zębów, migdałki party i wyrostek robaczkowy party. A nuż kiedyś będzie z nimi problem, więc po co czekać, skoro można zawczasu wyciąć" - ironizuje jeden z internautów.
Obok prześmiewczych opinii pojawiają się drastyczne przykłady ciężkich powikłań, jakie dotykają po ospie niektóre dzieci, np. paraliż ciała albo zapalenie opon mózgowych. W odpowiedzi słychać głosy, że w wieku dorosłym konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze: zapalenie mięśnia sercowego, wątroby, nerek, płuc, utrata wzroku czy bezpłodność.
Pediatra Aldona Kopeć, słysząc o ospa party, łapie się za głowę. Przyznaje, że im później człowiek przechodzi tę chorobę, tym większe jest ryzyko powikłań, jednak pomysł z celowym zarażaniem dzieci uważa za skrajnie nieodpowiedzialny. - Zdarza się, że wskutek powikłań po ospie dzieci trafiają do szpitala z posocznicą, czyli bakteryjnym zakażeniem krwi, będącym konsekwencją drapania krost albo z obrzękiem mózgu. Troskliwi rodzice powinni zainwestować w szczepionkę, zamiast eksperymentować. Nawet, jeśli szczepienie nie chroni przed zachorowaniem w stu procentach, to zdecydowanie łagodzi przebieg choroby - mówi doktor Kopeć.
- 57 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Kontrowersyjny sposób na chorobę. Dziecięce osp...
astra13
09.01.12, 09:27
Miałam bardzo przykre doświadczenia z ospą na którą zachorowałam w wieku 19 lat. Gorączka 41 stopni podejrzenia zapalenia opon mózgowych jako powikłanie, blizny , które zniknęły po ponad »
-
Re: Kontrowersyjny sposób na chorobę. Dziecięce o
niewysoka
09.01.12, 10:30
A ja szukam w Krakowie różyczka-party dla 10-latki... Bardzo dobry pomysł. Niech się koncernom nie zdaje, że mogą nas wszystkich przerobić. Niedługo zaczną nam wciskać szczepionki na odciski»
-
Kontrowersyjny sposób na chorobę. Dziecięce osp...
szatanskipomiot
10.01.12, 03:47
Ospa party zostaly swietnie pokazane w serialu "South Park". Po wyzdrowieniu dzieciaki zemscily sie na rodzicach w nastepujacy sposob: Odwiedzily pania prostytytutke, ktora akurat »
Najczęściej czytane24 htydzień

Wiadomości z Katowic i okolic.
Przykładowy newsletter




